Pracownicy komunikacji miejskiej na Śląsku rozpoczęli wczoraj 24-godzinny strajk ostrzegawczy. Związkowcy domagają się zwiększenia wydatków na firmy przewozowe.
Wczoraj rano związkowcy NSZZ Solidarność Regionu Śląsko-Dąbrowskiego rozpoczęli 24-godzinny strajk ostrzegawczy w komunikacji miejskiej. Decyzja o proteście, w którym uczestniczą także związkowcy Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, została podjęta w poniedziałek.
Zdaniem związkowców, głównym powodem rozpoczęcia strajku jest zbyt niski poziom finansowania komunikacji publicznej w regionie.
— Nasz tegoroczny budżet zamyka się kwotą około 340 mln zł. Na prowadzenie działalności brakuje nam około 20 mln zł. Brak pieniędzy przekłada się bezpośrednio na likwidację linii autobusowych i ograniczenie częstotliwości kursów — wyjaśnia Jerzy Śmiałek, prezes Komunikacyjnego Związku Komunalnego Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego, głównego organizatora komunikacji na Śląsku.
W ciągu dnia nie kursowały żadne tramwaje. Nie wyjechały także autobusy z zajezdni w Katowicach, Dąbrowie Górniczej, Sosnowcu i Będzinie, normalnie natomiast kursowały autobusy przedsiębiorstw komunikacyjnych w Tychach i Gliwicach oraz przewoźników prywatnych.