Stare mury służą handlowi

Izabela Tadra
opublikowano: 2008-09-02 00:00

Rewitalizacja stała się sposobem na brak terenów pod inwestycje Gdy brakuje gruntów pod zabudowę w centrach miast,warto przypomnieć sobie o starociach. Do odświeżenia lub do całkowitej zmiany funkcji...

Idea rewitalizacji to nie tylko obrona i zachowanie historycznego kształtu obiektów zabytkowych. To również możliwość stworzenia nowych przestrzeni i funkcji w obiektach, które dotąd zdawały się bezużyteczne i nie przynosiły konkretnych dochodów. Według najnowszego raportu firmy Ober Haus, każde miasto, w którym istniał w przeszłości przemysł wraz z zapleczem fabryczno-magazynowym, dysponuje potencjalną lokalizacją dla nowego budynku mieszkalnego czy centrum handlowo-rozrywkowego. Przedwojenne budynki pofabryczne można odtworzyć w nowej formie. Taka inwestycja zwraca się zwykle w krótszym czasie niż obiekt budowany od podstaw. Zwrot jest zwykle szybszy, gdy rewitalizowany obiekt przeznacza się na cele handlowo-usługowe, natomiast coraz bardziej popularne lofty zarabiają na siebie wolniej.

Legenda na sprzedaż

Na potrzeby handlu rewitalizuje się takie budynki, których głównym atutem jest lokalizacja — im bliżej centrum miasta, tym lepiej. Teren, na którym znajduje się taki obiekt, musi umożliwiać dalszą rozbudowę, utworzenie parkingów naziemnych i podziemnych oraz łatwy dojazd.

Tego typu projekty rewitalizacyjne znajdują się na różnych etapach realizacji w różnych miastach. W Warszawie większość z nich jest na etapie planów i uzgodnień. Największe pole do popisu dla inwestorów stwarzają Stara i Nowa Praga, bo tam też zachowało się najwięcej z przedwojennej, przemysłowej tkanki miejskiej. Na drugą młodość mogą wkrótce liczyć dawna Fabryka Wódek Koneser, Fabryka Schichta (znana też jako Pollena) czy Polskie Zakłady Optyczne.

Lewa strona Wisły też ma sporo do zaoferowania, choć w przypadku tej części miasta w grę wchodzi raczej rewitalizacja budynków, które od początku przeznaczone były na cele handlowe. Quinlan Private Golub odrestauruje Halę Koszyki, a Centrum Development and Investments (CDI) już zakończyło kompleksową rewitalizację Warsa, Sawy i Juniora — kultowych obiektów handlowych epoki PRL. CDI, jako właściciel dawnych Domów Towarowych Centrum, jest niejako potentatem i prekursorem rewitalizacji starych centrów handlowych. Pracuje nad przywróceniem świetności wrocławskiej Renomie (dawny Wertheim), krakowskiemu domowi handlowemu Krakus, szczecińskiemu Posejdonowi czy poznańskiemu Okrąglakowi.

— Przy rewitalizacji budynków zabytkowych na cele komercyjne ważna jest zasada „dwóch L”, czyli lokalizacja i legenda. Tak jest właśnie w przypadku warszawskiego DH Smyk, który również należy do CDI. Jest to obiekt i kultowy, i kontrowersyjny od momentu, gdy w 1952 r. oddano go użytku jako Centralny Dom Towarowy . Wówczas był sprzeczny z klimatem epoki socrealizmu. Odzwierciedlał wszystko to, co zachwycało wówczas Polaków w zachodnich obiektach handlowych. Niestety, wskutek pożaru z 1975 zniszczona została cała ozdobna elewacja budynku. Działania inwestora powinny skupić się zatem na przywróceniu tej perełce architektonicznej dawnej świetności. Projekt ma jednak swoje wady natury „genetycznej” — zaburza bieg ulicy Brackiej, bo zupełnie nie wpisuje się w jej linię. Moim zdaniem, lepiej przywrócić tej okolicy oryginalną, zabytkową zabudowę, niż np. bronić biurowca, który „wykwitł” na tyłach Smyka — mówi Jarosław Zieliński, znany varsavianista.

Jego zdaniem, czasem warto polemizować ze zbyt ortodoksyjnym stanowiskiem konserwatora zabytków, gdy korzyści z rewitalizacji przestrzeni miejskiej są większe od strat spowodowanych przekształceniami budynków, a w przypadku Smyka dać szansę młodym artystom i architektom, którzy mogliby wnieść w stare projekty powiew nowej epoki.

Każdy po swojemu

Do celów handlowych został też przystosowany budynek w podwarszawskim Konstancinie-Jeziornie. Dawna fabryka papieru od 2002 r. działa jako centrum handlowe Stara Papiernia.

W Krakowie dla odmiany firma GTC umiejętnie połączyła zabytkowe budynki dawnych Zakładów Mięsnych z nowoczesną architekturą Galerii Kazimierz. Z dwóch zabytkowych kamienic na krakowskim Rynku Głównym utworzono galerię handlową Pasaż Rynek 13, zaś z fabryki Krakowskich Zakładów Sodowych Solvay powstało centrum Zakopianka. W Podgórzu — poprzemysłowej dzielnicy Krakowa — powstaje właśnie centrum Bonarka City Center. Kraków świetnie radzi sobie z problemem kurczących się zasobów gruntów pod inwestycyje.

W Łodzi proces rewitalizacji budynków pofabrycznych rozpoczęto w 2004 r. od projektu Manufaktura. Gigantyczne dziś centrum handlowe to dawne zakłady włókiennicze Izraela Poznańskiego.

— Dziś właściwie niemal wszystkie budynki postindustrialne są albo sprzedane, albo zagospodarowane. W okresie, gdy realizowano dopiero pierwsze projekty rewitalizacyjne, można je było kupić za bardzo śmieszne pieniądze, a teraz ceny są naprawdę poważne. Ale warto je wyłożyć, bo starą halę fabryczną można przystosować właściwie do każdego pomysłu inwestora — mówi Monika Kaźmierczyk z Ober Haus.

Poznań i Wrocław oraz ich zabytkowa zabudowa także doczekały się zainteresowania ze strony inwestorów. Stara Rzeźnia, Stara Gazownia i Młyn w Poznaniu czy rynki i nadbrzeże Odry we Wrocławiu już zmieniają się w place budowy.

Warto jednak pamiętać, że rewitalizacja to nie tylko odzyskanie deficytowej powierzchni pod zabudowę. To także nowe miejsca pracy, aktywizacja mieszkańców, zmniejszenie zagrożenia przestępczością oraz zachowanie dziedzictwa kulturowego.

Izabela Tadra