Starsze pokolenie obawia się młodej konkurencji
Coraz więcej młodych Polaków zdaje sobie sprawę z tego, że do osiągnięcia sukcesu nie wystarczą wiedza, pomysły i dobre chęci. Wraz z rozwojem demokracji niezbędne stały się umiejętności dobrej samoprezentacji, sprawnego formułowania przekazywanych myśli oraz prowadzenia dyskusji i negocjacji. Wszystkiego tego uczą się studenci Szkoły dla Młodych Liderów Społecznych i Politycznych, utworzonej w Polsce przez emerytowanego profesora Oksfordu — Zbigniewa Pełczyńskiego.
Polski system edukacji nie uwzględnia nauki prowadzenia dyskusji, negocjacji czy prezentowania poglądów. Brak tych umiejętności jest podstawowym czynnikiem, dystansującym Polaków w stosunku do osób z Zachodu. Szkoła Liderów edukuje młodych ludzi przede wszystkim w tym zakresie. Jej celem jest przekazanie uczestnikom narzędzi, za pomocą których będą mogli w odpowiedni sposób zaprezentować swoją prawdziwą wartość.
— W Szkole Liderów biorą udział najlepsi z najlepszych. Są to młode osoby, które przeszły drogę kwalifikacji, pokonując na niej wielu innych kandydatów. Mimo młodego wieku, mają już na swoim koncie liczne osiągnięcia, każdy z uczestników może się również pochwalić aktywnym udziałem w działalności publicznej. My dajemy im do rąk narzędzia, za pomocą których w jeszcze lepszy sposób będą mogli wykorzystywać tkwiący w nich potencjał — przekonuje Zbigniew Pełczyński, emerytowany profesor Oksfordu, były promotor i doradca Bila Clintona, założyciel i prezes zarządu Stowarzyszenia Szkoła Liderów.
Podczas szkolenia przekazywana jest wiedza praktyczna z zakresu zachowania przed kamerą, sposobu skutecznej argumentacji i prowadzenia debat, odpowiedniego zachowania podczas wystąpień publicznych. Na braku tych umiejętności polscy politycy i biznesmeni tracą najwięcej. Zazwyczaj nie mają bowiem mniej do powiedzenia niż ich zagraniczni konkurenci, a ich propozycje i poglądy nie są też pod żadnym względem gorsze. Diametralnie różny jest jednak sposób ich przekazu.
— Polacy nie potrafią się wypowiadać w jasny, przejrzysty, a jednocześnie interesujący sposób. Przemówienia naszych polityków są długie i nudne. Przemawiając w ten sposób nie dają słuchaczom szansy na zainteresowanie się istotą przekazu. Często popełnianym błędem jest również przekazywanie prostych treści w bardzo rozwlekły sposób. Na długim i rozcieńczonym przemówieniu bardzo trudno jest się skoncentrować — podkreśla Zbigniew Pełczyński.
W Polsce tworzy się silna grupa młodych, bardzo wartościowych osób, potrafiących bez kompleksów i zahamowań dyskutować i konkurować z rówieśnikami z innych krajów. Mimo młodego wieku mają już wiele doświadczeń, nie boją się realizować nawet najbardziej nieprawdopodobnych pomysłów — prowadzą fundacje, są aktywni w polityce, odnoszą sukcesy w międzynarodowych przedsiębiorstwach. Ich sukcesy coraz częściej zaskakują, onieśmielają i budzą uczucie strachu u starszych osób.
— Obecnie pojawiły się w Polsce liczne możliwości rozwoju dla młodych osób. Biorąc udział w kursach, konferencjach, międzynarodowych seminariach, przeskakują w krótkim czasie kolejne etapy kariery. Kiedyś na osiągnięcie podobnego poziomu trzeba było pracować latami. Starsze pokolenie najczęściej reaguje na tą sytuację strachem i zazdrością. Oni nie mieli przecież takich możliwości — mówi Zbigniew Pełczyński
Dodaje również, że widząc tempo, w jakim rozwija się młodzież, uruchamiają oni mechanizmy obronne, polegające na odsuwaniu zagrożenia poprzez spychanie młodszych do sprawowania niskich funkcji, nie stwarzających możliwości wykazania się i zrealizowania nowatorskich pomysłów i ambicji.
— Jeden z absolwentów Szkoły Liderów, po odbyciu praktyki w Parlamencie Wielkiej Brytanii, zgłosił się do pracy przy kampanii wyborczej jednego z posłów. Oczekiwał, że na podstawie oceny tego co robił do tej pory oraz jego umiejętności zostanie mu przydzielona odpowiednia funkcja w zespole. Wielkie było jego rozczarowanie, kiedy usłyszał, że jako student zostanie przydzielony do rozwieszania plakatów. Decyzja ta zniechęciła go do tego stopnia, że zrezygnował z pracy w polityce na rzecz praktyki w IBM, gdzie pracodawcy umiejętnie ocenili jego wartość, przydzielając go jeszcze podczas jej trwania do realizacji odpowiedzialnych zadań. Po zakończeniu praktyki firma zaproponowała mu stałą posadę — opowiada Zbigniew Pełczyński.
W Polsce nie ma tradycji działalności społecznej. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda na Zachodzie. Tam trudno jest znaleźć osobę nie zrzeszoną w żadnej organizacji. Od najmłodszych lat wolny czas poświęca się na rozwijanie pasji, uzupełnianie praktycznych umiejętności czy działalność charytatywną.
— Moim zdaniem największym problemem Polaków jest brak aktywności społecznej. Większość z nas wciąż jeszcze nie rozumie, dlaczego prowadzenie tego typu działalności jest tak ważne. Nie wiedzą, co tracą, ograniczając się jedynie do wypełniania obowiązków związanych z procesem edukacji, a potem pracy — mówi Marcin Maj, absolwent Szkoły Liderów, pracownik naukowy SGH, instruktor w tegorocznej edycji Szkoły Liderów.
Dążenie do zdobywania nowych umiejętności na dodatkowych kursach i szkoleniach ma swoje korzenie w polskiej mentalności. Jesteśmy narodem, cechującym się bardzo dużą dumą, zarówno narodową, jak i osobistą. Przyznanie się do braku umiejętności w różnych dziedzinach sprawia nam wielką trudność.
— Zaproponowałem polskiemu parlamentowi zorganizowanie szkolenia dla posłów, podczas którego udoskonaliliby swoje umiejętności w najważniejszych w ich pracy obszarach. Uważałem, że powinno się, podobnie jak to się robi na Zachodzie, rozpisać konkurs wśród różnych europejskich instytucji szkoleniowych. Moja propozycja spotkała się z oburzeniem. Nie mogli zrozumieć, że można by się przyznać do niewiedzy, i to na forum europejskim. W krajach zachodnich organizowanie tego typu szkoleń jest na porządku dziennym. Tam nikt nie rezygnuje z permanentnej edukacji — dziwi się Zbigniew Pełczyński.
Monika Niewinowska
[email protected] % (22)6116217