Ostatnio na GPW debiutują głównie małe i średnie firmy. GPW chce przyciągnąć kolejne. Lepem na spółki ma być rynek nieurzędowy.
Od 1 maja warszawski rynek akcji będzie podzielony na dwa parkiety: podstawowy (urzędowy) i równoległy (nieurzędowy). Do wejścia na ten drugi Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) chce zachęcić mniejsze firmy, także zagraniczne. Od strony formalnej zdobycie kapitału na rynku nieurzędowym ma być dużo łatwiejsze niż na rynku podstawowym.
— Próg wejścia na rynek urzędowy i tak jest dość niski. Mimo to chcemy jeszcze ułatwić małym spółkom pozyskanie kapitału tą drogą, tworząc rynek nieurzędowy — deklaruje Andrzej Sopoćko, wiceprezes GPW.
Pod lupą
O dopuszczeniu firmy na rynek będzie decydował zarząd giełdy. W odróżnieniu od rynku urzędowego, przed emitentem nie są stawiane żadne wymogi dotyczące minimalnej wielkości oferty czy rozproszenia akcji. Spółka będzie natomiast musiała mieć oczywiście status publicznej. Nie będzie mogła znajdować się w stanie upadłości czy układu z wierzycielami. Proces weryfikacji będzie zbliżony dla spółek z obu rynków.
— Przed decyzją o dopuszczeniu papierów spółki do obrotu, zarząd giełdy przyjrzy się jej kondycji, a zwłaszcza rentowności, płynności i zdolności do obsługi zadłużenia — mówi Andrzej Sopoćko.
Pod lupą znajdą się też plany inwestycyjne emitenta i źródła ich finansowania.
Prim dla prymusów
W ramach rynku nieurzędowego powstanie segment Prim dla spó-łek, które zaakceptują zwiększone wymogi dotyczące przejrzystości.
— Taka spółka będzie musiała co najmniej dwa razy w roku organizować spotkania z inwestorami i analitykami, przedstawiać raporty bieżące i okresowe, a także skonsolidowane raporty kwartalne — mówi wiceprezes GPW.
Wiceprezes GPW dodaje, że przyjęcie zasad ładu korporacyjnego w przypadku tych podmiotów nie będzie już konieczne.
Giełda? Hmm...
Co na to małe spółki?
— Myślę, że to dobra inicjatywa. Trudno mi jednak w tej chwili odpowiedzieć, czy chcielibyśmy skorzystać z tej drogi pozyskania kapitału — mówi Henryk Biały, członek zarządu firmy Corab, olsztyńskiego dystrybutora sprzętu RTV.
Henryk Biały przyznaje jednak, że nie zna jeszcze najnowszych uregulowań giełdowych.
— Sadzę, że nawet najwięksi inwestorzy będą zainteresowani małymi firmami z rynku nieurzędowego. Zachętą byłyby wyższe oczekiwane stopy zwrotu. Ryzyko również jest większe, ale można przecież wykorzystywać istniejące instrumenty zabezpieczające przed niepowodzeniem inwestycji — uważa Bogdan Małachwiej, prezes Corvus Corporate Finance.
Jego zdaniem, nawet emisje poniżej 10 mln zł mogą znaleźć nabywców.
— Czekaliśmy na rozwiązania zaproponowane przez giełdę. Już w tej chwili kilka podmiotów zgłasza za naszym pośrednictwem zainteresowanie tego typu ofertą — podsumowuje Bogdan Małachwiej.