Start-upy mogą pomóc starym korporacjom

Prawie każda duża firma może być jak Apple czy Google, jeśli otworzy się na innowatorów. Inaczej zginie — mówi Julie Meyer, założycielka Entrepreneur Country i funduszu venture capital Ariadne

„Puls Biznesu”: Czy Google i Apple zdominują gospodarkę przyszłości, czy to chwilowy sukces i stare, znane firmy odzyskają blask?

Julie Meyer: Korporacje nie stoją na straconej pozycji — to, czy wygrają, zależy od nich, a konkretnie od tego, czy otworzą się na innowacje i zmienią filozofię działania. Firmy można podzielić na trzy grupy. Pierwsza to platformy technologiczne, np. Google, Amazon, Apple czy Facebook, które całkowicie zmieniły model biznesowy — Apple w dystrybucji muzyki, gdy nagle okazało się, że nie trzeba kupować drogiej płyty. Amazon zrobił rewolucję w handlu detalicznym. Te firmy stworzyły „ekosystem” — platformę, z której mogą korzystać dziesiątki tysięcy firm na całym świecie. „Puls Biznesu” na przykład korzysta z tego poprzez udostępnienie swojej gazety w formie aplikacji, z czego przychody czerpiecie wy i Apple lub Google. Druga grupa to firmy takie jak Uber czy Airbnb, które burzą istniejący model biznesowy — np. Uber kontra taksówki — nie pomagają działającemu biznesowi, ale wprowadzają nowe zasady gry, wykorzystując zastaną nieefektywność.

Trzecia grupa to zwykłe firmy, tzw. stara gospodarka — telekomy,media, finanse, energetyka — które stanowią zdecydowaną większość, pewnie 95 proc. Mogą funkcjonować tak jak dziś, ignorując cyfrową rewolucję, ale jeśli będą bezczynnie czekać, to któregoś dnia na ich podwórku pojawi się ktoś z grupy pierwszej lub drugiej i zaczną się problemy.

Jak mogą się bronić?

Muszą wykorzystać swój potencjał. Problem polega na tym, że większość nie zdaje sobie sprawy z tego, co ma, że może się stać wielkim beneficjentem cyfrowej rewolucji, nawet jeśli dziś widzi w niej zagrożenie. Dziś wszyscy start-upowcy chcą robić biznes z Apple’em czy Google’em, bo dzięki temu łatwo mogą dotrzeć z aplikacją do milionów użytkowników — potencjalnych klientów. A przecież banki, ubezpieczyciele, firmy telekomunikacyjne czy motoryzacyjne też mają milionowe bazy klientów. Tylko ich nie wykorzystują. Mogą stworzyć platformę, która umożliwi start-upom dotarcie do klientów. Na bank, firmę ubezpieczeniową czy telekom można patrzeć jak na autostradę, na której jest miejsce dla mnóstwa samochodów — mniejszych firm dostarczających cyfrowe produkty i usługi odpowiadające na potrzeby klientów.

Jak to by miało wyglądać w praktyce?

Główną barierą jest obecnie technologia — budowa nowoczesnej infrastruktury IT, która umożliwi udostępnianie nowych produktów i usług, to podstawowy wymóg.

Julie Meyer jest założycielką i prezesem funduszu venture capital Ariadne Capital oraz twórczynią Entrepreneur Country — platformy, która ma łączyć start-upy z inwestorami. Urodziła się w Dolinie Krzemowej w USA, ale od 1990 r. mieszka w Europie. W 1998 r. założyła First Tuesday — globalną sieć networkingową, łączącą ludzi zajmujących się nowymi technologiami z funduszami VC. Rok później sprzedała ją za ponad 20-krotność zainwestowanej kwoty.

Fundusz Ariadne Capital, który od początku wsparło ponad 60 przedsiębiorców, głównie założycieli firm technologicznych, m.in. Hotmail, powstał w 2000 r. Julie Meyer inwestowała i doradzała wielu innowacyjnym firmom, m.in. Skype’owi, Monitise czy Beat-that-quote, która została przejęta przez Google’a przy wycenie 122 x EBIDTA. Obecnie doradza największym firmom w zakresie innowacyjności, wspiera rozwój przedsiębiorczości i organizuje spotkania łączące start-upy z korporacjami.

Polska branża finansowa jest w czołówce światowych innowacji i np. mBank realizuje taką strategię od wielu lat, a PZU całkowicie przebudował ostatnio infrastrukturę IT, aby móc oferować usługi w nowoczesny, niedostępny wcześniej sposób.

Tylko po co angażować siły w tworzenie takich systemów do dystrybucji aplikacji?

Bo to może być dodatkowe źródło przychodów, co w czasach stale rosnącej konkurencji, braku wzrostu przychodów, spadających marż i presji jest niezbędne, aby przetrwać. Ale platforma to tylko fizyczna oznaka tego, że firma otworzyła się na innowacje z zewnątrz. Wiele korporacji ma działy zajmujące się innowacjami, ale ich możliwości są ograniczone przez procedury, a czasami blokowane przez konflikt interesów. Wyobraźmy sobie, że ktoś wymyśla projekt, który podkopuje dotychczasowy system dystrybucji.Będzie miał wewnątrz wielu wrogów, bo uderzy w interesy, będą zwolnienia itp. Czasami korporacje kupują innowacyjne start-upy, ale to ryzykowne, bo po pierwsze — mogą nie trafić, a po drugie — muszą zmierzyć się z różnicami w kulturze firm, co często kończy się odejściem założycieli — prawdziwych innowatorów, którzy nie chcą męczyć się w korporacji. Poza tym nie da się kupić wszystkich interesujących młodych firm, więc lepiej otworzyć się na współpracę z szeroką grupą: my damy klientów, wy produkt i podzielimy się wpływami. Nie trzeba od razu brać ślubu — najpierw warto umówić się na kilka randek i zobaczyć, czy warto planować wspólną przyszłość. Korporacje muszą się otworzyć, inaczej zginą. Wyobraźmy sobie, co by było, gdyby wiele lat temu któraś firma telekomunikacyjna kupiła Skype’a? Traciłaby przychody z jednego źródła, ale nadrabiała z drugiego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Start-upy mogą pomóc starym korporacjom