Startuje aukcja LTE

opublikowano: 10-10-2014, 16:20

Do trzech razy sztuka – UKE w końcu rozpoczyna procedurę aukcji częstotliwości 800 i 2600 MHz, wartych 1,8 mld zł.

Operatorzy telekomunikacyjni czekali, czekali – i w końcu się doczekali. Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) ogłosił rozpoczęcie procedury aukcji częstotliwości z pasm 800 i 2600 MHz, które mają być wykorzystywane do dostarczania szybkiego internetu LTE.  W czwartek urząd opublikował stanowiska konsultacyjne, zgłoszone przez uczestników rynku, stowarzyszenia branżowe czy polityków, a już dzień później oficjalnie ogłosił aukcję. Zrobił to po przeprowadzeniu po raz trzeci procesu konsultacji społecznych – pierwsze konsultacje startowały jeszcze w sierpniu ubiegłego roku, drugie natomiast – w lutym. Za każdym razem jednak coś – najpierw błąd urzędnika, potem narastające wątpliwości telekomów co do przejrzystości zapisów dokumentacji aukcyjnej – stawało na drodze. Teraz, przynajmniej zdaniem UKE, żadnych problemów już nie ma.

Magdalena Gaj, prezes UKE
WM, Puls Biznesu

- Dokumentacja rozpoczynającej się aukcji jest we wszystkich kluczowych sprawach taka sama, jak w wersji przedstawionej rynkowi w kwietniu. Wprowadziliśmy jednak kilka drobnych zastrzeżeń. Po pierwsze, ostateczna lista zobowiązań inwestycyjnych na terenie poszczególnych gmin będzie określana w decyzjach rezerwacyjnych, by była na bieżąco dostosowana do sytuacji faktycznej. Po drugie, wszystkie firmy, które zdobędą częstotliwości, będą mogły między sobą ustalić, czy chcą korzystać z nich wspólnie – mówi „Pulsowi Biznesu” Magdalena Gaj, prezes UKE.

Współdzielenie sieci było przez długie miesiące główną kością niezgody między telekomami. Za stworzeniem jednej sieci LTE opowiadały się Polkomtel i P4 (operator sieci Play), a przeciw były Orange i T-Mobile, które swoje częstotliwości współdzielą w ramach spółki NetWorks.

- Jako regulator pozostawiam decyzję o wspólnym korzystaniu z sieci firmom, które zwyciężą w aukcji. Dziś jest za wcześnie, by ją podejmować – dopóki nie zakończy się licytacja, nie wiadomo, kto zdobędzie częstotliwości i jakim pasmem będzie dysponował. Gdy to będzie jasne, telekomy będą mogły zasiąść do stołu negocjacyjnego – mówi Magdalena Gaj.

W ostatnich tygodniach na światło dzienne wyszła wewnętrzna rekomendacja Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, które – jeszcze pod kierownictwem Rafała Trzaskowskiego – sugerowało rozdysponowanie częstotliwości w drodze przetargu, a nie aukcji, i administracyjne nakazanie stworzenia jednej, wspólnej sieci LTE.

- Jest za późno na takie zmiany, naszym celem jest jak najszybsze dostarczenie szerokopasmowego internetu mobilnego konsumentom w całym kraju. Zmiana modelu rozdysponowania częstotliwości jeszcze bardziej opóźniłaby ten proces, który i tak trwa długo – choć do rekordzistów nam daleko, bo np. w Niemczech aukcję konsultowano dwa lata – mówi Magdalena Gaj.

Telekomy, które będą chciały wystartować po częstotliwości, mogą już zbierać pieniądze.

- Od momentu publikacji ogłoszenia o aukcji uczestnicy rynku mają 45 dni na składanie ofert – termin upłynie w końcówce listopada. Potem zacznie się licytacja – to, ile potrwa, zależy od uczestników aukcji, może to być jeden dzień. Spodziewam się, że zaplanowane w tegorocznym budżecie wpływy z aukcji w wysokości około 1,8 mld zł uda się bez problemu zrealizować – mówi Magdalena Gaj.

Prezes UKE spodziewa się, że decyzje rezerwacyjne zostaną rozdane do połowy przyszłego roku, a telekomy rozpoczną inwestycje w nową sieć jeszcze przed końcem 2015 r.

Więcej w poniedziałkowym wydaniu „PB”

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane