Donald Trump, Xi Jiping, a do tego przywódcy UE i Władimir Putin siadają do tortu i próbują pokroić go na nowo. Tortem jest oczywiście światowy system polityczny i gospodarczy. Jaki będzie jego kształt? Jest wiele hipotez i pojęć: dezintegracja, regionalizacja, zimna wojna 2.0, świat multipolarny, gra mocarstw itd.
Zacznijmy od tego, że na razie stary ład, przynajmniej w sensie ekonomicznym, trzyma się mocno i jest głęboko zaktowiczony. System handlowy to nie jest gra komputerowa, w której klawiszami Ctr+Shift można zmienić reguły gry, postacie i nagrody. Przepływy handlowe między największymi blokami gospodarczymi rosną, szczególnie te, w które zaangażowana jest Unia Europejska. W ostatnim kwartale minionego roku import Unii z Chin wzrósł o 7,5 proc. rok do roku, a eksport Unii do USA o 3,5 proc. r/r. W obu przypadkach dynamiki były zgodne z długookresowym trendem. W danych nie widać żadnego przełamania związanego z deglobalizacją, fragmentaryzacją, regionalizacją, mimo że o tych zjawiskach mówi się od prawie 10 lat.
Jest jeden powód, dla którego handel między dużymi blokami gospodarczymi rośnie, mimo że jednocześnie politycy chcą wznosić nowe bariery. Handel ten przynosi konsumentom bardzo duże korzyści. Światowa fabryka zapewnia ogromną dostępność tanich towarów, dzięki której większość ludności ma dostęp do tanich ubrań, mebli, telefonów, telewizorów, a teraz też coraz tańszych samochodów. W Warszawie jak grzyby po deszczu wyrastają nowe salony chińskich aut, instynkty zakupowe konsumentów przeważają nad jakimikolwiek obawami geopolitycznymi.
Jak to się wszystko zmieni po nowych podziałach tortu?
Pesymiści twierdzą, że ten system się rozpadnie. Znany amerykański analityk Peter Zeihan mówił tak przed rokiem w rozmowie ze mną w "Pulsie Biznesu": „Stany Zjednoczone utrzymywały globalne bezpieczeństwo oceanów i każdy mógł przewozić cokolwiek w dowolne miejsce świata o dowolnej porze. Teraz Stany Zjednoczone wycofują się z tej roli z powodów częściowo politycznych, a częściowo strukturalnych. System nie będzie już tak sprzyjający dla globalnego handlu i krajów opartych na eksporcie”. Jego zdaniem eksportowe potęgi, jak Niemcy i Chiny, czyli kraje opierające swój rozwój na popycie konsumentów poza własnymi granicami, przestaną się w takich warunkach rozwijać, a Chiny czeka wręcz długotrwała recesja i rozpad polityczny. Nie oznacza to jednak całkowitego chaosu. Więcej będzie po prostu integracji regionalnej, w ramach bloków takich jak NAFTA, UE, ASEAN. A lepiej poradzą sobie kraje zdolne do rozwoju wewnętrznego.
Czy ten scenariusz jest realny? Tylko jeżeli założymy, że obywatele poszczególnych bloków będą gotowi na redukcję standardu życia. Wkrótce zobaczymy pierwszy test. Jeżeli Donald Trump podtrzyma plan znacznego podniesienia ceł, ceny w USA wzrosną, a dochody gospodarstw domowych się obniżą. Zobaczymy, jak zareagują na to sondaże i w efekcie sam prezydent.
Wolałbym jednak odwołać się do ekonomisty, który już 30 lat temu krytykował model globalizacji, zanim było to modne. Chodzi o Daniego Rodrika. On dawno rozumiał, że całkowite zniesienie barier handlowych doprowadzi do napięć politycznych, które będą trudne do wytrzymania dla systemu. Silne powiązania handlowe redukują bowiem suwerenność polityczną w stopniu, który jest niemożliwy do zaakceptowania przez polityków i wyborców. W pewnym sensie przewidział obecne turbulencje. Jednak jego zdaniem globalizacja ma jak najbardziej sens, a jej odwracanie będzie jak zawracanie kijem rzeki. Globalizacja według Rodrika będzie wymagała korekty uwzględniającej potrzeby związane z bezpieczeństwem krajów i spójnością społeczną, ale nie rozbicia. Przepływy handlowe będą podtrzymane, ale kraje będą broniły się przed sytuacjami, w których istotne gałęzie przemysłu znikają pod wpływem zagranicznej konkurencji.
Różnica między Zeihanem a Rodrikiem w pewnej mierze dotyczy tego, co oceniamy za prawdopodobne, a co za pożądane. Ale nie tylko. W pesymistycznych wizjach, w których świat zaczyna szatkować się na małe bloki, nie docenia się siły obecnych powiązań. Zerwanie ich to nie jest Ctr+Shift+Enter.
