Statuetki konkursu Sklep Roku Ô98 pojadą na wschód
NIE TYLKO STATUETKA: Wręczono trzy statuetki sklepu roku. W kategorii sklepu małego otrzymał ją „Konkurent” z Ełku, prowadzony przez państwa Wawreniuków. Jako sklep średni uhonorowano delikatesy państwa Dawiec D&D — Duko w Jeleniej Górze. Za najlepszy sklep duży uznano „JedynkęŐŐ w Rzeszowie. Właściciele najlepszych sklepów otrzymali po 15 tys. zł i kasy fiskalne.
Z ŻELAZNYM UPOREM: Zdaniem Małgorzaty Niepokulczyckiej, niektórzy wręcz obsesyjnie dążą do tego, by prowadzone przez nich sklepy były coraz lepsze i co roku startują w konkursie. Jego komisja nie może wciąż wybierać tych samych placówek. W tym roku upartemu weteranowi wręczono dyplom uznania. Otrzymał go Michał Kosela, laureat konkursu Ô96, prowadzący Epi Market we Wrocławiu.
SCHŁODZONY ALKOHOL: Państwo Wawreniukowie, którzy wygrali w kategorii małych placówek, swój 50-metrowy sklepik prowadzą od dziewięciu lat. — Wygraliśmy, bo mamy asortyment, którego inni w pobliżu nie mają. Ludzie kupią tu np. owoce morza i przepiórcze jaja. Klient może u nas złożyć indywidualne zamówienie. W wakacje turyści proszą mnie, bym im chłodziła alkohol — tłumaczy Anna Wawreniuk właścicielka sklepu.
MIŁY AKCENT: Do Federacji Konsumentów ludzie zgłaszają głównie negatywne uwagi na sklepy. Skarżą się na niemiłą obsługę, na to, że nierzadko sprzedają one przeterminowane towary. Czasami, chcąc ukryć datę przydatności do spożycia, zaklejają ją ceną. Ta impreza przywraca wiarę w polski handel — tłumaczy Małgorzata Niepokulczycka, prezes FK.
OD ŚWITU DO NOCY: Handel to ciężkie zajęcie. Dziennie odwiedza nas ponad 2,5 tys. klientów. Wspólnie z żoną sami musimy wszystkiego doglądać. Pracujemy od 6 do 22 — mówi Konrad Dawiec, który wraz z żoną otrzymał statuetkę „Sklepu RokuŐŐ w kategorii placówek średnich.
Organizacja konkursu „Sklep Roku” to niemałe przedsięwzięcie. Członkowie Federacji Konsumentów muszą osobiście odwiedzić wszystkie, zakwalifikowane do niego placówki. Robią to incognito jako zwykli klienci. Tegoroczna V edycja konkursu pokazała, że w polskim handlu dzieje się coraz lepiej.
— Z roku na rok trudniej przeprowadza się konkurs, bo liczba startujących w nim sklepów jest coraz większa. Do tego mamy dylemat, kogo nagrodzić. Tak wielu jest dobrych — tłumaczyła Małgorzata Niepokulczycka, prezes Federacji Konsumentów.
Do tegorocznej edycji zakwalifikowało się 60 sklepów. Do finału przeszło 12. Wszystkie odwiedziła komisja konkursowa. Oceniając je brała pod uwagę sposób ekspozycji towaru, profesjonalizm, uprzejmość personelu i świeżość produktów. Najważniejsza jednak była panująca w nich atmosfera.
— Na całość składają się takie drobiazgi, jak torby firmowe czy logo sklepu. Dobrze widoczna musi być jego nazwa. Coraz większą uwagę zwracamy na to, jak sklep zaistniał w otaczającym go środowisku, na przykład, czy są na nim ogłoszenia osiedlowe o imprezach odbywających się w okolicy — mówi Barbara Mikusińska- -Ozdobińska, redaktor naczelna miesięcznika „Handel”.
Jej zdaniem, coraz więcej sklepów spełnia konkursowe wymagania. Konkurencja w postaci hipermarketów motywuje je do podnoszenia świadczonych usług.
— Hipermarkety opanowały tylko 1 proc. całego handlu w Polsce. Jednak od kilku lat ich liczba rośnie, przy równoczesnym spadku liczby dużych i małych sklepów spożywczych. Będzie ich coraz mniej. Warto zauważyć, że sklepów spożywczych, jak na warunki europejskie, jest u nas wciąż dość dużo — wyjaśnia Katarzyna Palacz z Company Assistance.