Nareszcie jakieś dobre wieści. Alan Greenspan, szef amerykańskiej Rezerwy Federalnej, oznajmił, że recesja w USA ma się ku końcowi. Rynki za oceanem oraz w Europie na tak pozytywną wiadomość zareagowały wzrostami. Tymczasem na naszym podwórku cisza. Mam jednak nadzieję, że jest to cisza przed burzą. Oczywiście liczę na gwałtowne i nieposkromione wzrosty cen akcji w Warszawie.
Mój optymizm ma jeszcze jedną podstawę. Z lektury komentarzy w prasie wnoszę, że w marcu Zakład Ubezpieczeń Społecznych przekaże całą masę pieniędzy do otwartych funduszy emerytalnych. Te zaś z braku lepszych perspektyw będą je musiały ulokować w akcjach spółek giełdowych. Tak więc już w najbliższych dniach spodziewam się ostrych zwyżek notowań kursów. Zacząłem więc szukać spółki, w którą mogą zainwestować fundusze, doznawszy nagłego wzbogacenia ze strony ZUS-u. Postanowiłem kupić walory po jednej ze spółek z indeksów MIDWIG oraz WIG 20. W ten sposób — jak to się mówi — dywersyfikuję portfel, ograniczając ryzyko.
Wśród średniaków dość szybko znalazłem faworyta — Cersanit. Zainteresował mnie komentarz w jednej z gazet, w którym analityk wypowiadał się o firmie w samych superlatywach. Uwagę moją przyciągnęła wiadomość, że Cersanit uruchomił fabrykę płytek ceramicznych w specjalnej strefie ekonomicznej w Wałbrzychu. Dzięki temu podwoiła się wartość firmy. Na razie nie ma to przełożenia w giełdowym kursie spółki. Chciałem się upewnić, czy nie ma jakichś przeciwskazań dla kupna papierów Cersanitu, postanowiłem więc przejrzeć tabele rekomendacji, dostępne w Internecie.
Okazało się, że spółka nie należy do ulubieńców domów maklerskich, bowiem ostatnie zalecenie ukazało się przed 3 miesiącami. Niemniej jednak dwie rekomendacje „kupuj” wydane przez BDM PKO BP oraz BM BGŻ przekonały mnie do celowości zakupu akcji Cersanitu. Zwłaszcza zalecenie drugiego z tych biur napawa mnie dużym optymizmem. Analitycy BGŻ prognozują bowiem wzrost wartości papierów do 54 zł w średnioterminowym horyzoncie czasowym. Uwzględniając przeszło 3 miesiące, jakie upłynęły od wydania zalecenia, wzrosty powinny nadejść już niedługo.
Za kupnem Cersanitu przemawiał jeszcze jeden argument. Rząd zapowiada w niedługiej perspektywie wzrost PKB rzędu 5 proc. Budownictwo powinno być więc znaczącym beneficjentem rządowej pomocy obliczonej na przyspieszenie tempa rozwoju gospodarki. Wiadomo bowiem nie od dziś, że lokomotywą rozwoju jest właśnie budownictwo mieszkaniowe. To na jego potrzeby produkuje się wszelkie komponenty, począwszy od cegieł, a kończąc na elementach wyposażenia wnętrz, takich jak wykładziny czy sanitariaty. Szczęśliwie się składa, że Cersanit jest producentem tych ostatnich, a na dodatek uruchomił jeszcze produkcję płytek ceramicznych. Jeśli tylko sprawdzą się zapowiedzi rządu i tempo wzrostu gospodarczego się zwiększy, to Cersanit nie będzie miał problemów ze zbytem swych produktów. To zaś oznaczać będzie znaczący przyrost zysku. To na pewno nie ujdzie uwadze dużych inwestorów.
Na zakup akcji Cersanitu zdecydowałem się przeznaczyć połowę moich wolnych zasobów finansowych. W ubiegłą środę kupiłem 40 walorów płacąc 35,80 zł za sztukę. Po opłaceniu prowizji (37 zł) zostało mi w portfelu niecałe 1800 zł.
Więcej problemów miałem z dokonaniem wyboru spółki z portfela WIG 20. Publikowane w prasie i Internecie rekomendacje nie dały mi jasnej odpowiedzi, którą z dużych spółek warto się zainteresować. Dlatego decyzję o zainwestowaniu pozostałych środków postanowiłem odłożyć na później.