Steinhoff: Potrzebna jest koordynacja polityki energetycznej UE

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 03-01-2006, 16:22

Były wicepremier w rządzie Jerzego Buzka, Janusz Steinhoff, ocenia, że skutki rosyjsko-ukraińskiego konfliktu gazowego powinny skłonić Unię Europejską do koordynacji polityki bezpieczeństwa energetycznego. Tylko wspólna unijna polityka może - według niego - zagwarantować pewność dostaw gazu oraz wolne od rosyjskiego dyktatu kształtowanie jego cen.

Były wicepremier w rządzie Jerzego Buzka, Janusz Steinhoff, ocenia, że skutki rosyjsko-ukraińskiego konfliktu gazowego powinny skłonić Unię Europejską do koordynacji polityki bezpieczeństwa energetycznego. Tylko wspólna unijna polityka może - według niego - zagwarantować pewność dostaw gazu oraz wolne od rosyjskiego dyktatu kształtowanie jego cen.

"Jedyną szansą, żeby ten problem generalnie rozwiązać, jest koordynacja polityki bezpieczeństwa energetycznego w skali całej UE i mam nadzieję, że Komisja Europejska tym problemem się zajmie" - powiedział we wtorek PAP b. wicepremier, który kierował resortem gospodarki w czasie, gdy Polska zawarła zerwane przez kolejny rząd umowy na dostawy gazu z Norwegii.

"UE prędzej czy później będzie zmuszona do prowadzenia wspólnej polityki, bo przecież jej zamiarem, potwierdzonym przez dyrektywy, jest totalna liberalizacja rynku gazowego. Gaz będzie krążył ponad granicami, dlatego tak ważne jest zdywersyfikowanie dostaw i zapewnienie pewnych dostawców" - dodał.

Steinhoff ma nadzieję, że konflikt rosyjsko-ukraiński otworzy wielu osobom w UE oczy na zagrożenia, płynące z dominującej pozycji Gazpromu na gazowym rynku. "Odnoszę wrażenie, że ruchem na Ukrainie, a wcześniej na Białorusi (konflikt o gazociągi w 2004 r. - PAP), Rosjanie mogą osiągnąć skutki odwrotne od zamierzonych, ponieważ tracą wiarygodność dostawcy gazu" - ocenił.

Według Steinhoffa, działanie Gazpromu, polegające na odcięciu dostaw gazu na Ukrainę nie mieści się w granicach gospodarki rynkowej i ma podłoże polityczne. Takie działanie uznał za niedopuszczalne w cywilizowanych kontaktach gospodarczych, gdzie spory rozwiązywane są w sądach lub komisjach arbitrażowych. Za rosyjski cel uznał przejęcie kontroli nad ukraińskimi rurociągami tranzytowymi.

"Tu chodzi o dominację na rynkach. Temu ma służyć również gazociąg bałtycki, którego budowa z punktu widzenia ekonomii, nie ma najmniejszego sensu. To dowodzi, że Rosjanie myślą długofalowo - o dominacji na wielu rynkach i dyktacie cenowym. Jest powinnością UE racjonalnie się temu przeciwstawiać" - powiedział Steinhoff.

Przypomniał, że średnio czwarta część zużywanego w  UE gazu pochodzi z Rosji. W Polsce jest to - jak mówił - ok. 65 proc., podobnie jak w Austrii, w Czechach 79 proc., w Niemczech 39 proc.

Podkreślił, że - oprócz starań na rzecz budowy wspólnej dla całej UE polityki bezpieczeństwa energetycznego - Polska musi zdywersyfikować źródła zaopatrzenia w gaz, m.in. wracając do rozmów z Norwegią i Danią na temat dostaw gazu z tych krajów, a także rozmów z państwami bałtyckimi, Ukrainą czy Słowacją, które także mogłyby odbierać norweski i duński gaz.

"Nie wiadomo czy kontrakt norweski będzie mógł być zrealizowany w obecnym czasie. Potrzebne są rozmowy" - zastrzegł b. wicepremier. Jego zdaniem, konieczne jest także podjęcie rozmów z Ukrainą na temat ewentualnej budowy połączeń gazowych przez jej terytorium bezpośrednio ze środkowej Azji, z pominięciem Rosji.

Steinhoff uważa, że należy też rozważyć, choć - jak mówił - jest to mniej korzystne ekonomicznie - budowę w Polsce terminalu gazu skroplonego. Oprócz tego, jego zdaniem, należy bardzo szybko rozbudowywać polskie podziemne magazyny gazu i zwiększać jego krajowe wydobycie; za realny uznał poziom wydobycia rzędu 6 mld m sześc. rocznie, wobec ponad 4 mld m sześc. obecnie. Polskie zasoby gazu ocenił na ok. 154 mld m sześc.

Za jeden z priorytetów Steinhoff uznał rozbudowę zbiorników gazu. Obecnie - jak powiedział - ich łączna pojemność wynosi ok. 1,2 mld m sześc., podczas gdy optymalna wielkość to ok. 30 proc. rocznego zapotrzebowania, czyli ok. 4 mld sześc. B. wicepremier wytknął lewicowym rządom, że zatrzymując inwestycje w tym zakresie i zrywając norweski kontrakt straciły cztery lata.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane