Marcin Kłopociński: Stereotypy szkodzą środowisku przedsiębiorców
POPULISTYCZNE ZAGROŻENIE: Może zabraknąć kapitałów nie tylko inwestorów „dobrych”, ale jakichkolwiek — obawia się Marcin Kłopociński. fot. Borys Skrzyński
W burzliwych dyskusjach na temat kształtu polskiego systemu podatkowego najbardziej ideologicznie nastawieni politycy próbują dzielić inwestorów i przedsiębiorców, zarówno krajowych jak i zagranicznych, na „dobrych” i „złych”. Tymi pierwszymi są przeznaczający środki na badania, rozwój i produkcję na terenie Polski oraz dużo eksportujący. Drudzy natomiast inwestują głównie w działalność handlową i dużo importują, a przede wszystkim wydają bez umiaru pieniądze na rozpasaną konsumpcję poza granicami kraju. Trudno o bardziej szkodliwe stereotypy.
ZAJMUJĄC SIĘ prywatnym biznesem od blisko 18 lat i pamiętając czasy, w których płaciłem podatek dochodowy wysokości 85 proc. uważam, że istnieje tylko jedna droga przemiany „złych” przedsiębiorców w „dobrych”: stabilne zasady gospodarowania, dobre prawo eliminujące korupcję, silny pieniądz, dynamicznie rozwijająca się gospodarka oraz niskie, jednakowe dla wszystkich podmiotów podatki. Nie zdziwmy się, gdy krajowi równo rozdzielającemu biedę obywateli — w trosce o tak zwaną sprawiedliwość społeczną — zabraknie kapitałów nie tylko inwestorów „dobrych”, ale jakichkolwiek. Dopiero wtedy pozbawieni perspektyw przedsiębiorcy rzeczywiście zajmą się wydawaniem pieniędzy na konsumpcję.
WIELU UCZESTNIKÓW zorganizowanej przez Izbę Przemysłowo-Handlową Inwestorów Zagranicznych konferencji „Biznes-Nauka-Polityka” podawało przykłady panoszącej się korupcji. Czy uczciwie działającej firmie opłaci się inwestować w Polsce? Szara strefa nie przejmuje się wysokością stawek podatkowych, bo ich po prostu nie płaci. Jednocześnie stanowi zagrożenie dla firm działających legalnie i płacących budżetowe należności. Co i rusz rynek zalewany jest podróbkami i wyrobami pochodzącymi z przemytu, zaś nie ściągnięte cła i podatki obciążają działających legalnie. Jak konkurować z podmiotami uzyskującymi różnorodne przywileje — państwowymi molochami czy zakładami pracy chronionej? Jak rozwijać eksport, mając do dyspozycji niewystarczającą sieć dróg i zablokowane granice? Jak konkurować na globalnym rynku z firmami, które w swoich krajach płacą niższe podatki i nie są zmuszone do utrzymywania niewydolnego ZUS?
PRZEDSIĘBIORCA obserwuje i ocenia to, co się wokół niego dzieje, a następnie inwestuje albo nie inwestuje, tworzy miejsca pracy albo je likwiduje. Słuchając doniesień z bitwy o podatki zastanawiałem się, którą wersję planu na 2000 rok przyjdzie nam realizować: prorozwojową czy defensywną? Przykład naszej firmy dowodzi, iż można inwestować w rozwój produkcji kwoty znacznie większe niż wynoszą bieżące zyski przedsiębiorstwa, stosując najnowocześniejsze technologie zdobywać nowe rynki oraz siedmiokrotnie zwiększyć produkcję w ciągu kilku lat.
SPECJALIZUJEMY SIĘ w masowej produkcji wysokiej jakości butelek i pojemników do kosmetyków, żywności, wyrobów chemii gospodarczej i motoryzacyjnej. Naszymi klientami są największe przedsiębiorstwa krajowe oraz potentaci międzynarodowi, działający na rynkach globalnych. Współpracując z nimi mogliśmy się niejednokrotnie przekonać, że wszelkie decyzje podatkowe powodują natychmiastowe przenoszenie produkcji do krajów, które oferują inwestorom lepsze warunki. Nasza firma ma obecnie w planie rozbudowę zakładu produkcyjnego oraz inwestycje w nowe, nie istniejące jeszcze w Polsce linie technologiczne. Ale — podobnie jak całe środowisko biznesu — potrzebujemy do tego politycznego spokoju i ekonomicznej stabilizacji. Obawiam się, że niedzielna decyzja prezydenta nie zwiększy skłonności przedsiębiorców do inwestowania.
Marcin Kłopociński jest prezesem polsko-amerykańskiej spółki Masko-Graham w Sulejówku k. Warszawy