Od początku tygodnia w Chinach doszło do niewypłacalności dwóch wielkich spółek: Kaisa Group Holdings oraz Baoding Tianwei Group. Paradoksalnie, to pozytywny znak dla rynku – twierdzi Steve Schwarzman, prezes funduszu private equity Blackstone. Wszystko dlatego, że rząd zamiast wspierać strukturalnie niezdrowe firmy, zaczął pozwalać na ich upadłość. Przyzwolenie chińskich władz na bankructwa pokazuje, że mają one zaufanie do krajowej gospodarki oraz że Chiny zbliżają się do standardów obowiązujących w gospodarkach dojrzałych, ocenił finansista.
- To korzystne wydarzenie. Już dwa lata temu rząd zapowiadał, że zacznie przyzwalać na niewypłacalności, więc inwestorzy byli na to przygotowani – powiedział Steve Schwarzman.
Bez wątpienia ostatnie niewypłacalności korporacyjne oznaczają straty dla posiadaczy obligacji obu spółek. Jednak według eksperta przed ich negatywnymi skutkami Chiny osłania złagodzenie polityki pieniężnej banku centralnego.
„Pozwalanie przedsiębiorstwom na bankructwo pokazuje, że rynki w danym kraju nie są atrapą” – komentuje agencja Bloomberg.
Upadła Baoding Tianwei Group była pierwszą chińską spółką państwową, która nie wywiązała się ze zobowiązań wynikających z obligacji wyemitowanych w kraju. Kaisa Group Holdings była pierwszym deweloperem, który nie spłacił zobowiązań dolarowych. Od początku tygodnia główny wskaźnik giełdy w Szanghaju wzrósł o 2,6 proc.
