Sto lat historii giełd (WYKRES DNIA)

W ciągu ostatniego stulecia udziały poszczególnych krajów w kapitalizacji światowych giełd zmieniały się jak w kalejdoskopie.

To, na giełdzie którego kraju się inwestuje, ma nieraz ogromne znaczenie. Właśnie to pokazuje wykres, który stworzyli analitycy banku Credit Suisse. Specjaliści szwajcarskiego banku zebrali dane, za jaką część kapitalizacji światowej rok po roku odpowiadała wartość spółek notowanych na poszczególnych parkietach. Z perspektywy ponad stu lat widać wyraźnie, że gospodarcze potęgi rodziły się równie szybko, jak upadały. A w ślad za nimi podążały losy portfeli inwestorów.

Jeszcze na początku dwudziestego wieku stolicą światowych finansów był Londyn, a Wielka Brytania cieszyła się statusem największego rynku akcji na świecie. Szybko jednak palma pierwszeństwa trafiła w ręce Nowego Jorku. Dziś USA odpowiadają za 51 proc. światowej kapitalizacji. Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, że to dużo. Jeszcze przed szokami naftowymi lat 70 Ameryka posiadała… 75 proc. udział!

Fascynującym przypadkiem jest Japonia. Akcje notowane na giełdzie tokijskiej, przed wojną trzeciej na świecie, straciły w wyniku przegranej Japończyków 96 proc. realnej wartości. Plajta nie przeszkodziła jednak w dokonaniu cudu gospodarczego, który pozwolił – tylko na trzy lata, ale jednak – uzyskać krajowemu rynkowi miano największego na świecie. Po tym, jak wskutek długotrwałej bessy udział Japonii spadł z 45 proc. w końcu lat 80 – tych do zaledwie 8 proc. obecnie, kraj wrócił na swoje trzecie miejsce sprzed lat.


Udziały poszczególnych krajów w kapitalizacji uwzględniającego 22 parkiety indeksu światowego. Źródło: Credit Suisse.

Jednak to nie Japonia przewodzi liście największych upadków. Giełda rosyjska, która w półwieczu poprzedzającym pierwszą wojnę światową dawała rok rocznie zarobić dwa razy więcej niż parkiet nowojorski, zniknęła z powierzchni ziemi wraz ze zwycięstwem rewolucji bolszewickiej. Dziś na parkiecie w Moskwie notowane są spółki odpowiadające za 1 proc. kapitalizacji świata. W 1899 r. było to sześciokrotnie więcej. Do rynków, które historia zmiotła z dnia na dzień należą też Austro-Węgry, Chiny i Niemcy. Zaczynać od zera musiała także giełda w Warszawie, która – mimo 122 lat historii – wznawiała notowania w 1991 r. z zaledwie pięcioma spółkami na parkiecie.

„Bazując na historycznych stopach zwrotu ekonomiści najprawdopodobniej zawyżają zyski, jakie mogą przynosić akcje. Dzieje się tak dlatego, że w obliczeniach nie są uwzględniane giełdy, które przestały istnieć i te, które notowały wyjątkowo słabe wyniki” – zauważają w raporcie analitycy Credit Suisse.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Sto lat historii giełd (WYKRES DNIA)