Stocznia Gdynia: reaktywacja

Walne spółki zamknie bilans i ograniczy skład rady nadzorczej. Ale to nie koniec stoczniowej działalności w Gdyni.

Walne spółki zamknie bilans i ograniczy skład rady nadzorczej. Ale to nie koniec stoczniowej działalności w Gdyni.

Stocznia Gdynia: reaktywacja

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 02-06-2010, 00:00

Walne spółki zamknie bilans i ograniczy skład rady nadzorczej. Ale to nie koniec stoczniowej działalności w Gdyni.

Walne spółki zamknie bilans i ograniczy skład rady nadzorczej. Ale to nie koniec stoczniowej działalności w Gdyni.

24 czerwca odbędzie się walne Stoczni Gdynia. W porządku obrad znalazło się m.in. zatwierdzenie ubiegłorocznego bilansu.

— Mówiąc w uproszczeniu, dzięki korzystnemu dla nas kursowi dolara i stabilnym cenom stali itp. mogliśmy po zakończeniu 31 maja 2009 r. działalności przez stocznię przekazać zarządcy kompensacji 120 mln zł. Kwota ta pokazuje, że produkcja stoczni była rentowna — mówi Dariusz Adamski, reprezentujący załogę sekretarz rady nadzorczej.

Roman Nojszewski, prezes Bud-Bank Leasing, zarządca stoczniowej kompensacji, nie ujawnia wyników spółki. Według informacji "PB" produkcja spółki w 2009 r. rzeczywiście była rentowna. Problemem były jednak gigantyczne długi, które narastały w ostatnich latach, oraz uznanie przez Komisję Europejską pomocy publicznej dla stoczni za nielegalną.

Czerwcowe walne ma okroić radę nadzorczą. W ogłoszeniu zapisano zmiany w statucie. Obecny mówi, że rada składa się z 5-11 członków, po zmianach będzie 3-5. Faktycznie zasiada w niej 6 członków, a podobno ich liczba ma spaść do trzech. Kto zostanie odwołany, nie wiadomo.

Czy to ostanie walne gdyńskiej spółki? Zależy od tego, czy w najbliższym przetargu uda się zbyć jej cały majątek. Do tej pory udało się już sprzedać sporą część, ale na nabywcę czeka duży dok wyceniany na prawie 100 mln zł oraz część aktywów niezwiązana z produkcją.

Jako jednego z potencjalnych nabywców wymienia się pomorską strefę ekonomiczną. Jednak jej udział w przetargu na duży dok miałby sens tylko przy współpracy z firmami, które nabyły stoczniowe aktywa w poprzednich przetargach. Duży dok bez hal czy linii do cięcia i gięcia blach raczej nikomu do niczego nie będzie potrzebny.

W poprzednich przetargach różne części majątku stoczni kupowali różni właściciele m.in. Crist, Energomontaż Północ, Stocznia Nauta. Dziś w niewielkim stopniu wykorzystują te aktywa. Dlatego władze, stoczni starają się zachęcić ich do współpracy, by razem na majątku stoczni wejść w produkcję na rynek offshore, czyli dla górnictwa morskiego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane