Stocznia Szczecińska wznowi produkcję

Bogdan Tychowski
opublikowano: 2002-06-17 00:00

Andrzej Stachura, szef Porty Holding, zapowiedział w piątek, że rezygnuje ze stanowiska. To reakcja na decyzję o złożeniu wniosku o upadłość Stoczni Szczecińskiej.

„PB”: Jak można uratować Stocznię Szczecińska?

Andrzej Stachura: Istnieje kilka scenariuszy ratunkowych — w zależności od uzgodnionych warunków dalszego kredytowania budowy zamówionych statków przez banki. Nie ma wątpliwości, że musimy wywiązać się z podpisanych umów na budowę 33 statków o łącznej wartości 1,2 mld USD. Nawet w przypadku ogłoszenia upadłości Stoczni Szczecińskiej. Teoretycznie statki te mogłyby zbudować istniejące firmy zależne lub też spółka powstała w miejsce upadłego zakładu. Zawsze jednak pozostanie problem utrzymania kontraktów.

Czy po ogłoszeniu upadłości przez spółki uda się wznowić produkcję — kiedy i pod jakimi warunkami?

— Po ewentualnym upadku Stoczni Szczecińskiej możliwe jest prawie natychmiastowe wznowienie rozpoczętych realizacji statków, pod warunkiem otrzymania na ten cel środków, czyli wznowienia kredytowania zawartych umów przez konsorcjum lub też poszczególne banki. Konieczne jest też uzyskanie zgody armatorów zamówionych statków na zmianę ich wykonawcy. Prace te realizowane byłyby przez dużą część pracowników stoczni w oparciu o dzierżawiony od holdingu majątek. Takie rozwiązanie wymaga pogłębionych analiz prawnych.

Czy upadłość stoczni oznacza także upadłość spółek z grupy i kooperantów?

— Ewentualna upadłość Stoczni Szczecińskiej niewątpliwie pogorszy i tak już trudną sytuację innych spółek zależnych, bo to stocznia jest głównym wierzycielem firm zależnych grupy okrętowej. Bankructwo uderzyłoby również w sieć kooperantów, ale negatywne skutki tego procesu można zminimalizować, gdyż chcemy kontynuować budowę statków płacąc za nowe dostawy i usługi. Wierzytelności będzie regulować syndyk masy upadłościowej stoczni na bazie jej majątku. Chciałbym jednak zwrócić uwagę, iż na sytuację tych dostawców będzie miała zdecydowanie większy wpływ kondycja całego polskiego przemysłu okrętowego, a nie tylko sytuacja szczecińskiego przedsiębiorstwa.

Ile pieniędzy potrzeba na wznowienie produkcji w stoczni? Czy 40 mln USD wystarczy, czy będzie Pan ubiegać się o więcej? Kiedy nastąpi wznowienie produkcji?

— Zarządowi zależy na wznowieniu normalnego finansowania zawartych umów na budowę statków. Wspomniane 40 mln USD jest niezbędne do natychmiastowego uruchomienia produkcji. Ponowny rozruch powinien nastąpić w ciągu dwóch tygodni od momentu przekazania pierwszej transzy kredytu.

Czy dojdzie do bezpośredniego dokapitalizowania stoczni — w jaki sposób i za ile?

— Dokapitalizowanie holdingu jest możliwe poprzez wykup nowych akcji. WZA wyraziło już na to zgodę. Mamy nadzieję, iż tę decyzję potwierdzą nowi właściciele holdingu na najbliższym walnym, zaplanowanym na 15 lipca. Te akcje może wykupić Skarb Państwa lub też banki i wierzyciele holdingu zamieniając wierzytelności na akcje.

Czy Skarbowi Państwa uda się przejąć kontrolę nad firmami zależnymi stoczni?

— SP dysponuje 9,96 proc. akcji Porty Holding. Trwają prace nad zasadami przejęcia akcji od Grupy Przemysłowej (34,92 proc.), od Porta-Eko-Cynk (8,7 proc.) oraz od członków poprzedniego zarządu holdingu (3,77 proc.). W tej sytuacji skarb dysponowałby łącznie aż 57,35 proc. akcji (bez Centromoru — 17,39 proc., który zobowiązał się głosować zgodnie z jego życzeniem).

Ile osób musi zostać zwolnionych w grupie?

— W stoczni pracuje 4,5 tys. osób. Po restrukturyzacji zatrudnienie powinno spaść do około 3,5 tys.