Stocznie remontowe budują statki i wiatraki

Sektor stoczniowy rozwija się dynamicznie, szczególnie w Trójmieście. Mniej szczęścia ma Szczecin

Gdy ministrowi Aleksandrowi Gradowi nie udało się znaleźć inwestora dla stoczni z Gdyni i Szczecina, wielu położyło krzyżyk na sektorze. Niesłusznie.

Najpierw prywatny Crist kupił duży dok i zaczął budować w Gdyni statki i konstrukcje dla morskiego górnictwa oraz energetyki. Teraz do gry włączają się stocznie remontowe. Tak jak Gdańska Stocznia Remontowa (GSR), która wykaraskała się z opcyjnych problemów i dziś wypływa (dosłownie i w przenośni) na szerokie wody.

— Działalność związana z budową nowych jednostek stała się tak silną gałęzią grupy, że dla skutecznego zarządzania konieczne stało się jej całościowe wydzielenie do wyspecjalizowanej spółki. Inwestujemy w infrastrukturę, by produkować zaawansowane technologicznie statki — mówi Andrzej Wojtkiewicz, prezes Remontowej Shipbuilding (poprzednia nazwa Stocznia Północna).

Spółka zdobyła kontrakty m.in. na budowę statków z napędem LNG, jednostek ratowniczych, statków do obsługi platform poszukiwawczo-wydobywczych i promów samochodowo-pasażerskich.

— Portfel zamówień na ten i przyszły rok pozwala prognozować znaczący wzrost sprzedaży. Szacujemy, że przychody z 300 mln zł, które osiągnęliśmy w 2011 r., wzrosną do ponad 500 mln zł w 2012 r. — szacuje Andrzej Wojtkiewicz.

Nie próżnuje też matka Remontowej Shipbuilding — czyli GSR, która trzyma się podstawowego biznesu.

— W 2011 r. osiągnęliśmy 1,3 mld zł przychodów ze sprzedaży, a prognoza na ten rok to 1,4 mld zł. Mamy takie zamówienia, że możemy spokojnie patrzeć w przyszłość i mobilizować się do inwestycji — mówi Jarosław Flont, prezes gdańskiej remontówki.

Spółka rozbudowuje dok, by na przykład remontować duże okręty wojenne. Czy kupi też od syndyka majątek Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni? — Jeśli pojawi się oferta, przeanalizujemy ją — mówi jedynie Jarosław Flont.

Lodołamacze i wiatraki

W znacznie gorszej kondycji jest szczecińska Stocznia Remontowa Gryfia, ale także szuka nowych rynków. Zdobyła kontrakt na budowę dwóch lodołamaczy za 35 mln zł. 21 marca odbędzie się walne Gryfii, które zdecyduje o udzieleniu jej pożyczki przez właściciela — fundusz inwestycyjny Mars, z grupy Agencji Rozwoju Przemysłu. Dzięki niej stocznia będzie mogła wykonać produkcyjny kontrakt. Walne zdecyduje też o sprzedaży przez stocznię kilku nieruchomości, które i tak zostaną „w rodzinie”.

— To krok, który pomoże zrealizować inwestycje, związane z energetyką wiatrową — mówi Piotr Słupski, wiceprezes MS TFI, który zarządza funduszem Mars. Mars, Gryfia oraz trójmiejska stocznia Crist i partner z Niemiec planują budowę fabryki elementów morskich wież wiatrowych, o czym „PB” pisał kilka miesięcy temu.

Oprócz remontów na produkcję stawia też gdyńska Stocznia Remontowa Nauta. — Staramy się o kontrakty na budowę niewielkich konstrukcji stalowych, które docelowo mogą trafiać do przemysłu offshore (górnictwo morskie i energetyka) — mówi Andrzej Szwarc, prezes Nauty.

Spółka ma remontowy portfel wypełniony po brzegi. — Jego wartość to około 200 mln zł, czyli niemal półtora raza więcej niż kilka lat temu. Jednak konkurencja jest coraz większa, a kryzys powoduje, że przewozi się mniej towarów i w efekcie wiele firm bierze kontrakty zaledwie „po kosztach” — dodaje Andrzej Szwarc.

Zwrot w Gdańsku

Jedyną stocznią produkcyjną, której w tym wieku udało się uniknąć bankructwa, jest Stocznia Gdańsk. Spółka buduje m.in. kadłuby gazowców, ale nie zamierza poprzestać na produkcji statków. Zdywersyfikuje działalność, rozwijając produkcję na rynku konstrukcji stalowych.

OKIEM EKSPERTA

Konkurencji z Azją nie wygramy

ANDRZEJ PODLASIŃSKI

Zachodniopomorski Klaster Morski

Sektor stoczniowy w Trójmieście rozwija się dynamicznie. Crist prężnie działa, Gdańska Stocznia Remontowa jest jedną z najlepszych w Europie, a utworzona przez nią Remontowa Shipbuilding także coraz lepiej sobie radzi. Szczecin ma niestety mniej szczęścia. U nas nadal wielu marzy o produkcji statków, które kiedyś były wizytówką Szczecina. Dziś o kontenerowcach i masowcach musimy zapomnieć, bo konkurencji z Azją nie wygramy. Na terenach po Stoczni Szczecińskiej Nowa przy zdrowych regułach ekonomicznych jeszcze wiele firm chętnie ulokuje działalność związaną z budową, przebudową lub remontem statków (mniejsze jednostki handlowe lub statki specjalistyczne ) oraz produkcją ciężkogabarytowych konstrukcji stalowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Stocznie remontowe budują statki i wiatraki