Stoczniowcy poszli po odszkodowania

KAP
opublikowano: 27-01-2009, 00:00

Ponad 9 tys. pracowników jest gotowych odejść ze stoczni, choć wkrótce chcieliby do nich powrócić. Czy będzie dokąd?

Ponad 9 tys. pracowników jest gotowych odejść ze stoczni, choć wkrótce chcieliby do nich powrócić. Czy będzie dokąd?

Wczoraj minął termin zapisów w pierwszym etapie stoczniowych odejść. Uprawnionych jest 9,2 tys. pracowników Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecińskiej Nowa (SSN), którzy mogą otrzymać 20-60 tys. zł netto w zależności od stażu pracy. Ci, którzy nie zgłosili się w I etapie, mogą liczyć "zaledwie" na 80 proc. tych pieniędzy. Takich pracowników będzie jednak niewielu.

— Z 3992 uprawnionych o 11.00 do odejścia nie zgłosiło się 23 pracowników, a ostatnie szacunki mówią o 14 — powiedziano nam wczoraj w SSN.

Równie tłumnie do odejścia zgłosili się gdyńscy stoczniowcy, choć jeszcze dwa tygodnie temu chętnych było tylko około 1,5 tys. z ponad 5 tys. osób uprawnionych.

— Zgłosiło się prawie 95 proc. uprawnionych. Nie wszystkie wnioski wpłynęły już z wydziałów. Pewnie — zgodnie z oczekiwaniami — frekwencja będzie niemal stuprocentowa — szacuje Marek Lewandowski, rzecznik Solidarności Stoczni Gdynia.

Pierwsze odprawy stoczniowcy mogą otrzymać na początku lutego. Pojawiły się jednak problemy z interpretacją zapisów stoczniowej specustawy, która gwarantuje wypłatę odszkodowań.

— W porozumieniach ze stroną rządową uzgodniliśmy, że niezależnie od tego, czy ktoś zaczął pracę w styczniu czy listopadzie danego roku, to staż pracy liczy mu się jako rok, ale instytucje wypłacające naliczają płatności miesiącami. Obiecano nam jednak, że do 5 lutego ich pracownicy zostaną przeszkoleni, aby nie było interpretacyjnych nieporozumień — dodaje Marek Lewandowski.

Mimo że niemal wszyscy stoczniowcy zgłosili się do odejścia już teraz, to w lutym zwolniona będzie jedynie część załóg. Stocznie muszą przecież do końca maja realizować podpisane kontrakty. Do 6 czerwca majątek firm mogą przejąć inwestorzy, spore grono stoczniowców może więc pobrać odprawy i szybko znaleźć zatrudnienie u nowych właścicieli. Pod warunkiem że znajdą się chętni na stoczniowy majątek, a jego podział będzie gwarantował utrzymanie stoczniowej działalnośc

Kup kawaŁek stoczni

W Stoczni Gdynia majątek może zostać sprzedany w trzech pakietach: duża stocznia produkcyjna (z dokiem, nabrzeżem, suwnicą etc.), mała stocznia remontowa (mały dok, nabrzeże i suwnica) oraz stocznia jachtowa (kilka hal z dostępem do basenu).

— Jeśli znajdzie się nabywca na tak podzielony majątek, będzie bardzo dobra informacja, ale jeśli ktoś z "dużej stoczni" będzie chciał tylko nabrzeże albo suwnicę czy wydział malarski, to stoczni nie będzie —uważa Marek Lewandowski.

Na mniejsze kawałki natomiast dzielony ma być majątek w Szczecinie.

— Podzieliliśmy go na kilkanaście pakietów — jest majątek zgrupowany dla nabywcy, który zechce prowadzić działalność stoczniową. Dla chętnego do budowy konstrukcji stalowych jest pakiet z infrastrukturą energetyczną i gruntami pod budowę centrum handlowego lub magazynu — wylicza Artur Trzeciakowski, prezes SSN.

Obecnie stoczniowe aktywa będą wyceniane i po analizach rzeczoznawców zostaną wystawione na sprzedaż.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAP

Polecane