Wejście Polski do Unii Europejskiej przyspieszy wzrost rynku usług kurierskich w naszym kraju — podkreślają przedstawiciele firmy Messenger Service Stolica. Przyczyni się do tego m.in. otwarcie granic.
Mimo dynamicznego rozwoju usług kurierskich na naszym rynku, między Polską a krajami zachodniej Europy ciągle istnieje duża przepaść.
— Liczba przesyłek kurierskich na jednego mieszkańca jest siedmiokrotnie wyższa w Hiszpanii niż w Polsce. Przed nami więc duże pole do popisu, zwłaszcza że poszerzy się zakres działania kurierów. Otwarcie granic oznacza bowiem zacieśnianie więzów pomiędzy polskimi i zagranicznymi przedsiębiorcami, co niesie za sobą nowe korzyści dla firm kurierskich — mówi Zbigniew Twardowski, prezes Messenger Service Stolica.
Pozycję obronią te przedsiębiorstwa, które będą oferowały kompleksowe usługi o wysokim standardzie, ułatwią dostęp klienta do informacji o losach przesyłki oraz zapewnią konkurencyjne ceny. Zdaniem Zbigniewa Twardowskiego, przetrwają przede wszystkim największe, nowoczesne firmy z bazą lojalnych klientów i wsparciem kapitałowym, takie jak Servisco, Stolica czy Masterlink.
— W gorszej sytuacji będą firmy małe i średnie o ograniczonym potencjale kapitałowym, wypierane przez dużych operatorów z nisz rynkowych, w których się wcześniej usadowiły — twierdzi Zbigniew Twardowski.
Oczekiwania klientów wobec firm kurierskich rosną. Sprzyja temu dość duża konkurencja panująca na polskim rynku. Zaostrzy się ona jeszcze bardziej po otwarciu granic.
Zdaniem Zbigniewa Twardowskiego, w ciągu 3-4 lat polski rynek stanie się atrakcyjny dla wielkich europejskich operatorów pocztowych, którzy będą chcieli się na nim znaleźć.
— Ze względu na nowe reguły gry polskie przedsiębiorstwa będą intensywniej szukać sposobów ograniczenia kosztów, żeby przetrwać. Racjonalizacja kosztów transportu i magazynowania wymusi na wielu z nich szersze korzystanie z usług wyspecjalizowanych firm kurierskich, które zapewniają dostawę materiałów i towarów w systemie just in time — mówi Zbigniew Twardowski.



