Stolica milionerów

Nie ma obecnie lepszej pogody dla bogaczy niż obserwowana w Hongkongu. Niestety, to niepełny obraz chińskiego raju

Nie od dziś wiadomo, że w Chinach wszystko jest masowe. Dotyczy to także najbogatszych ludzi. Z najnowszej edycji raportu „World Ultra Wealth Report” przygotowanego przez firmę badawczą Wealth-X, wynika, że właśnie doszło do przetasowania na liście miast, które mają najliczniejszą populację najbogatszych. Hongkong prześcignął Nowy Jork.

Zobacz więcej

fot. Bloomberg

Ultrabogatymi są według metodologii zastosowanej przez Wealth-X osoby, których fortuny mają wartość co najmniej 30 mln USD. Liczba takich bogaczy wystrzeliła w Hongkongu w zeszłym roku jak rakieta z Houston i podskoczyła o 31 proc. — do około 10 tys. osób. Amerykanom na osłodę pozostaje fakt, że Chińczycy mają w czołówce tylko jedno miasto, natomiast USA aż pięć, bo oprócz Nowego Jorku wielotysięczne społeczności najbogatszych są jeszcze w Los Angeles, Chicago, San Francisco i oczywiście w Waszyngtonie. Honoru europejskich milionerów bronią Paryż i Londyn.

Milionerów ze szczytu listy bogaczy przybywa w szybszym tempie niż wcześniej. Według Wealth-X w 2016 r. wzrost wyniósł 3,5 proc., natomiast rok temu aż 12,9 proc. Takich bogaczy jest już na świecie ponad 255,8 tys. Ich łączny majątek to niewyobrażalne dla zwykłego śmiertelnika 31,5 bln USD.

Najwięcej ultrabogatych wciąż mieszka na terenie USA — 79,6 tys., ale o drugą pozycję zaciekle walczą Japonia — 17,9 tys. i Chiny — 16,9. Jeśli populacja bogaczy z Hongkongu nadal będzie pęczniała tak jak do tej pory, to wkrótce może dojść i do przetasowania.

Każdy kij ma jednak dwa końce. W przypadku Hongkongu po jednej stronie jest elitarna grupa superbogaczy, których styl winduje koszty życia dla wszystkich, a po drugiej — o wiele liczniejsza rzesza ubogich. Główny sekretarz administracji Hongkongu informował w zeszłym roku, że co piąty mieszkaniec metropolii żyje poniżej granicy ubóstwa. W rządowym raporcie za ubogich uznano w 2016 r. 1,35 mln spośród 7,35 mln mieszkańców Hongkongu. Taka liczba biednych jest najwyższa od 2009 r., gdy miasto zaczęło prowadzić takie statystyki.

Pod koniec sierpnia Fu Shou Yuan International Group, chiński potentat branży pogrzebowej i cmentarnej, poinformowała natomiast, że przez ostatnie trzy lata dynamika wzrostu cen grobów w Chinach była wyższa niż wzrost cen nieruchomości mieszkaniowych. Jeden z analityków przekazał nawet szokującą informację o tym, że wielu ludzi kupuje mieszkania poza Hongkongiem, żeby trzymać w nich urny zamiast w drogich kwaterach cmentarnych na miejscu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Stolica milionerów