Stomil Zawiercie ufa Bridgestone
Producent tkanin technicznych musi kupić nowoczesne maszyny
Państwowemu Stomilowi z Zawiercia grozi bankructwo, jeśli szybko nie znajdzie inwestora. Przedsiębiorstwo jest uzależnione od głównego odbiorcy — Firmy Oponiarskiej Dębica, która w każdej chwili może zerwać współpracę.
Gros produkcji śląskiego Stomilu — 80-90 proc. — stanowią tkaniny wykorzystywane do wyrobu opon. Odbiorcą 60-70 proc. z nich jest FO Dębica. Ryszard Haładyń, dyrektor przedsiębiorstwa z Zawiercia, obawia się, że firma oponiarska może w każdej chwili zrezygnować z zaopatrywania się w Stomilu, w którym produkuje się materiały według tradycyjnych, nie najnowszych już technologii.
— Nie możemy wykorzystywać do wyrobu tkanin poliestrów i kewlarów, wymaga to bowiem zastosowania urządzenia, które kosztuje około 10 mln DEM (20 mln zł), czyli niemal tyle, ile wynoszą nasze roczne obroty — wyjaśnia dyrektor Haładyń.
Goodyear nie pomógł
Jak twierdzi szef Stomilu, jedyny na świecie producent takich urządzeń — szwajcarsko-niemiecka firma Beringer-Zell — stara się pomóc fabryce w zdobyciu kapitału.
— Próbowaliśmy za ich pośrednictwem nawiązać kontakt z funduszem gwarancyjnym Hermes, który angażuje się w różne przedsięwzięcia we wschodniej Europie. Na razie jednak nic z tego nie wyszło. Jeśli sytuacja na Wschodzie pogorszy się, być może Hermes wycofa się stamtąd i zainwestuje w Polsce — mówi Ryszard Haładyń.
Powolny wojewoda
Stomil próbował też zdobyć kapitał, zaciągając kredyt. Aby otrzymać tak wysoką, w stosunku do obrotów, pożyczkę, firma potrzebowała gwaranta. Miała nim zostać Dębica, nie zgodził się na to jednak jej główny akcjonariusz — Goodyear.
Zakład z Zawiercia znalazł się w poważnych opałach. Wojewoda katowicki — organ założycielski przedsiębiorstwa — rozpoczął w ubiegłym roku przygotowania do jego prywatyzacji, zlecając przygotowanie analiz firmie doradczej Nicom Consulting. Jednak Ryszard Haładyń nie liczy na to, że wojewoda znajdzie inwestora dla Stomilu.
— Przez trzy lata wojewódzki wydział prywatyzacji znalazł inwestora tylko dla jednego z podlegających mu przedsiębiorstw. Naszą analizę rozpoczęto w maju ubiegłego roku. Firma doradcza ma czas na znalezienie dla nas inwestora do końca sierpnia — tłumaczy dyrektor Haładyń.
Nadzieja w Japończykach
Fabryka z Zawiercia wciąż prowadzi poszukiwania na własną rękę. Szef Stomilu rozmawia z firmą doradczą z Katowic, która spróbuje poszukać kapitału dla przedsiębiorstwa — oczywiście nie za darmo. Dostanie aż 5 proc. pozyskanej kwoty. Jeśli i to przedsięwzięcie zakończy się fiaskiem, ostatnią deską ratunku dla firmy będzie poznański Stomil. Ryszard Haładyń ma nadzieję, że uda mu się dojść do porozumienia z japońską firmą Bridgestone, która w lipcu tego roku ma rozpocząć w Poznaniu produkcję opon.
Agnieszka Berger