Jeśli Rada Polityki Pieniężnej nie chce pozwolić inflacji wyskoczyć poza cel inflacyjny, powinna podnosić stopy procentowe.
Inflacja na kilka miesięcy osłabnie, lecz potem powędruje w górę — wynika z najnowszej projekcji inflacyjnej przygotowanej przez analityków Narodowego Banku Polskiego.
— Projekcja pokazuje, że inflacja będzie rosnąć, choć nie szybko i gwałtownie, lecz systematycznie. Jeśli Rada Polityki Pieniężnej (RPP) nie zareaguje, podnosząc stopy, to wzrośnie powyżej celu — komentuje Piotr Kalisz, ekonomista Citibanku Handlowego.
W porównaniu z kwietniową projekcją nastąpiła korekta przewidywań inflacyjnych w górę. Dotyczy to zwłaszcza końca 2007 r. — centralna projekcja wskazuje, że inflacja wzrośnie do 2,8 proc., a wcześniej wskazywała 2 proc.
Perspektywy wzrostu gospodarczego kreślone przez analityków NBP są optymistyczne.
— Wskazują, że mimo pewnego spowolnienia w najbliższych latach utrzyma się bardzo wysoka dynamika wzrostu gospodarczego — mówi Piotr Kalisz.
Zgodnie z centralną projekcją, tempo wzrostu PKB wyniesie w tym roku 6,4 proc., by w kolejnych latach spaść do około 5,5 proc., czyli poziomu wyższego, niż przewidywano w kwietniu. W 2007 r. inwestycje mają wzrosnąć o ponad 20 proc., a w następnych latach ich dynamika „wyraźnie przekroczy 10 proc.”.
Zdaniem Piotra Kalisza, najnowszy raport o inflacji (którego częścią jest projekcja), podobnie jak wypowiedzi członków RPP, sugeruje, że zacieśnianie polityki pieniężnej prędko się nie skończy.
— Jest przestrzeń do dalszych podwyżek, tym bardziej że projekcja wskazuje, że bez nich w 2009 r. inflacja otrze się o 3,5 proc., czyli górną granicę celu inflacyjnego (2,5 proc. +/- 1 pkt proc. — red.). Pytanie tylko, kiedy do nich dojdzie — zastanawia się ekonomista Citibanku Handlowego.
Dariusz Filar z RPP uważa, że dla utrzymania stabilności w gospodarce potrzebne są kolejne podwyżki. Także Halina Wasilewska-Trenkner przyznaje, że prawdopodobnie rada będzie zmuszona podnosić stopy. Choć, jak zaznacza, pewności co do tego nie ma.
— Gdybyśmy mieli pewność, że podwyżka jest wymagana, podnieślibyśmy stopy już teraz. Więcej będziemy wiedzieli po wielu danych, które dostępne będą w sierpniu — twierdzi Halina Wasilewska-Trenkner.
Spora część ekonomistów jako termin kolejnej podwyżki obstawia właśnie sierpień. Tym bardziej że Sławomir Skrzypek, prezes NBP, zasugerował, że będzie to bardzo ważny miesiąc.
— Przed sierpniową podwyżką powstrzymać radę mógłby tylko bardzo silny złoty w połączeniu ze słabymi danymi z rynku pracy. Ale na to się nie zanosi — uważa Piotr Kalisz.