RPP obcięła stopy procentowe o 50 punktów bazowych. Taką decyzję rynek dyskontował, dlatego nie wywołała ona reakcji. Główna stopa NBP spadła tymczasem do 8,5 proc. Jednocześnie rada obniżyła cel inflacyjny na ten i przyszły rok.
Zgodnie z oczekiwaniami rynku, Rada Polityki Pieniężnej po zakończonym wczoraj dwudniowym spotkaniu zredukowała wszystkie stopy procentowe o 50 punktów bazowych. To już czwarta obniżka w tym roku. Od początku 2001 r. stopy spadły o 10,5 pkt proc. Obecnie główna stopa rynkowa 28-dniowych operacji otwartego rynku wynosi 8,5 proc. To najniższy poziom w historii gospodarki rynkowej w Polsce.
RPP obniżyła także cel inflacyjny na ten i przyszły rok. Obecnie rada oczekuje, że zarówno w 2002 r., jak i 2003 r., inflacja zamknie się w przedziale 2-4 proc.
Obcięcia stóp o 50 pkt spodziewali się niemal wszyscy — za taką decyzją przemawia rekordowo niska inflacja, spadek jej miar bazowych, niższe oczekiwania inflacyjne oraz utrzymująca się stagnacja. Zdaniem ekonomistów, nie należy oczekiwać rychłego odwrócenia tych trendów, dlatego stopy nadal powinny spadać.
— Rynek spodziewał się takiej decyzji i czeka na kolejne redukcje — mówi Mirosław Gronicki, główny ekonomista BIG BG.
Jego zdaniem obniżenie głównej stopy rynkowej do rekordowego poziomu 8,5 proc. stabilizuje sytuację w Polsce, ale i trochę ją zmienia.
— Na pewno nie powtórzy się już sytuacja z końca ubiegłego roku, kiedy w związku ze sporymi redukcjami trwał szał na rynku obligacji, co powodowało utrzymywanie się siły złotego. Choć nasze papiery jeszcze jakiś czas będą atrakcyjne, zwłaszcza że w związku z dużą dziurą budżetową resort finansów musi ich sporo emitować, oferując atrakcyjne rentowności — mówi Mirosław Gronicki.
Dodaje, że atrakcyjność inwestycyjną Polski umacnia także rychłe członkostwo w UE i związany z tym proces dostosowywania stóp procentowych w Polsce do unijnych realiów.
Ekonomiści są także sceptyczni co do możliwości porozumienia RPP i NBP z politykami i rządem Leszka Millera.
— Raczej trudno oczekiwać, by wczorajsza decyzja uspokoiła polityków. Dlatego nie można wykluczyć dalszego podgrzewania atmosfery wokół RPP i niezależności banku centralnego. Choć naszym zdaniem o zamachu na niezależność nie ma mowy. Ewentualne zmiany prawa i tak nie zyskają poparcia prezydenta czy Trybunału Konstytucyjnego — uważa Ewa Limańska, ekonomista Merrill Lynch.