Stosunki pracy muszą zostać uelastycznione

Jacek Zalewski
25-02-2002, 00:00

Andrzej Zdebski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej, ma nadzieję na odwrócenie w Polsce wzrostowego trendu bezrobocia.

Wojciech Szeląg (Polsat): Przy jakim poziomie bezrobocia Ministerstwo Pracy zmieni nazwę?

Andrzej Zdebski (MPiPS): Zmieniało już parę razy i na razie nie widzi takiej potrzeby, tym bardziej, że w nazwie ma również politykę społeczną. Powinno być Ministerstwem Optymizmu i jego działania służą właśnie temu, abyśmy przestali mówić o stopie bezrobocia, a zaczęli o wskaźniku zatrudnienia.

Prędko mówić nie przestaniemy...

...a powinniśmy od zaraz, ponieważ rynek pracy tworzą miejsca pracy. Strategia lizbońska mówi o 70 proc. tzw. wskaźnika zatrudnialności — wtedy wszyscy będą mieli pracę. UE chce taki stan doskonałości osiągnąć w roku 2010. Obecna średnia unijna sięga 62 proc., natomiast w Polsce wspomniany wskaźnik wynosi tylko 53-54 proc. Nasz ministerialny optymizm polega zatem na motywowaniu do tworzenia miejsc pracy.

A kiedy ministerstwo pracy w sprawie bezrobocia przestanie zasłaniać się poprzednią ekipą?

Stan kraju i gospodarki zastaliśmy taki, jaki zastaliśmy. Powszechnie wiadomo, że miejsc pracy nie stworzy tylko nasze ministerstwo. Zależą one głównie od tempa wzrostu gospodarczego, który może odwrócić obecną tendencję. Pamiętajmy, że kryzysowa sytuacja dotyka nie tylko Polski — na przykład Niemcy przekroczyli barierę 4 mln bezrobotnych, na pół roku przed wyborami. Nawet w Stanach Zjednoczonych, w których króluje system „najmuj i wyrzucaj”, przekroczony został już poziom 6 proc. bezrobocia.

Na czym tak naprawdę polega jego problem — czemu bezrobocie nieustannie rośnie?

Zmniejszanie jego stopy zależy od pozytywnego splotu wielu czynników, oddziałujących na rynek pracy. Sukcesy takich państw jak Hiszpania czy Irlandia w tworzeniu miejsc pracy zależały przede wszystkim od porozumienia się pracodawców z pracobiorcami. Dlatego nasze ministerstwo przywiązuje olbrzymią wagę do działalności komisji trójstronnej i wypracowywania przez nią zmian, począwszy od kodeksu pracy. Dialogu społecznego dopiero się uczymy, zaczynając rozmawiać o sprawach trudnych wprost.

Czy to nie jest tak, że w Polsce i rząd, i związki zawodowe przywiązują dużo większą wagę do mających pracę niż do bezrobotnych?

Związki może chronią zatrudnionych, ale rząd przede wszystkim podejmuje działania mające stymulować rynek pracy. Na przykład program społeczny „Pierwsza praca”, skierowany do absolwentów, ma im stwarzać szanse zdobywania doświadczeń, aby stawali się produktem bardziej wartościowym dla pracodawcy. I jeżeli tak rozumielibyśmy ochronę, to rząd rzeczywiście w pewnym stopniu stara się pomóc niektórym grupom potencjalnych pracowników.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Media / Stosunki pracy muszą zostać uelastycznione