Obrońca drobnych inwestorów wciąż chce usługiwać spółkom z warszawskiej giełdy
Stowarzyszenie miało dbać o relacje z mediami i pisać sprostowania dla Kulczyk Oil Ventures. Za 9 tys. zł miesięcznie.
Dwa miesiące temu pisaliśmy o Stowarzyszeniu Inwestorów Indywidualnych (SII), które prowadzi interesy poprzez swoją spółkę zależną Proshare. Rzecznicy praw drobnych akcjonariuszy wchodzili nie tylko w biznes relacji inwestorskich, ale nawet public relations. Płatnikami miały być spółki z GPW.
— Czy to nie stanie w rozkroku? Czy SII nie będzie przypadkiem łagodniej traktować spółek, które podpiszą z nim umowy? — pytała wtedy część inwestorów.
Dziś, w świetle nowych dokumentów, do których dotarł "PB", widać, że Proshare nie ma hamulców przed tym, by zajmować się klasycznym public relations dla giełdowych spółek. Pod koniec zeszłego roku Proshare negocjował z Kulczyk Oil Ventures (KOV), szykującym się do debiutu na GPW. Co było przedmiotem poufnych rozmów? Umowa o realizację działań wspierających nie tylko relacje inwestorskie, ale także tzw. media relations. Te ostatnie to jedno z najczęściej wykorzystywanych działań PR. Umowa miała obowiązywać pół roku, także wtedy, gdy KOV byłby już notowany na GPW. Wynagrodzenie dla SII: 9 tysięcy złotych miesięcznie.
Przypadek Enronu
Projekt umowy w części opisującej zobowiązania Proshare liczy 25 punktów i drugie tyle podpunktów na 3 stronach. Co miałaby robić spółka zależna SII na rzecz KOV? Nie tylko przygotowywać strategię komunikacji z mediami i doradzać w tym zakresie KOV, ale również m.in. opracowywać dla spółki ze stajni Jana Kulczyka sprostowania, komentarze, reakcje na artykuły prasowe czy artykuły gotowe do druku.
— Ostatecznie podpisaliśmy inną umowę, i to z Kulczyk Holding — broni się Jarosław Dominiak, prezes SII.
— Proshare wspierał Kulczyk Holding w obszarze analizy standardów komunikacji z inwestorami indywidualnymi oraz przygotował dla nas kilka dokumentów o charakterze marketingowym. W bieżących działaniach PR wspiera nas inna agencja — zaznacza Marta Wysocka z Kulczyk Investments.
Prof. dr hab. Anna Lewicka-Strzałecka, etyk biznesu, uważa, że takie zachowania spółki należącej do stowarzyszenia to prowokowanie konfliktu interesu.
— A gdy zagrożenie potencjalne zmienia się w realne, to zwykle nie kończy się to dobrze. Przecież Arthur Andersen był w Enronie zarówno audytorem, jak i konsultantem — przypomina Anna Lewicka-Strzałecka.
Jej zdaniem, SII nie powinno lekceważyć swoich członków. Ma dwa wyjścia. Pierwsze: porzucić ryzykowne dla jego wizerunku działania, drugie: szczegółowo informować z kim, po co i w jakim charakterze Proshare zawiera umowy.
Klapa po wycieku
Prezes SII w działaniach Proshare nie widzi błędów.
— Nigdy nie było sytuacji, w której wspieranie jakiejkolwiek spółki w komunikacji z inwestorami indywidualnymi spowodowało brak należytej reakcji ze strony SII, w sytuacji gdy dana firma naruszyła prawa drobnych inwestorów — uważa Jarosław Dominiak.
Marta Wysocka tłumaczy, że o wyborze Proshare zdecydowały m.in. niższe stawki niż u renomowanych firm PR zajmujących się także relacjami inwestorskimi.
— Nie chodziło nam o zyskanie przychylności obrońcy praw drobnych inwestorów — podkreśla Marta Wysocka.
Współpraca Proshare z Kulczyk Holding skończyła się zgrzytem. Umowa obowiązywała tylko przez 3 miesiące. Została zerwana po tym, jak opracowane przez Proshare poufne materiały o KOV wyciekły na zewnątrz.