Strabag przygotowuje się do starcia z BH oraz PGF

Michał Makarczyk, Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2002-02-06 00:00

Austriacki koncern budowlany Strabag Bau Holding nie rezygnuje z odszkodowania za Dromex od Handlowego-Inwestycje i PGF, byłych akcjonariuszy stołecznej firmy. Austriacy uważają, że bank i fundusze nie wywiązały się z umowy sprzedaży pakietów w Dromeksie. Sprawa jest w holenderskim sądzie.

Austriacki Strabag Bau Holding złożył do sądu w Holandii wniosek przeciwko Bankowi Handlowemu, Poland Growth Fund i Poland Growth Fund Limited, którzy do sierpnia 2000 r. byli akcjonariuszami stołecznej firmy.

— Sprawa trafiła do sądu. To dopiero początek, więc nie mogę podać szczegółów. Sąd nie podjął jeszcze żadnej decyzji, na razie czekamy — mówi Hans Dieter Müller, przedstawiciel Strabaga w Polsce.

Bank Handlowy poinformował natomiast, że nic nie wie o roszczeniach austriackiej firmy.

— To było dawno. Nic nie wiem o żadnym wniosku — mówi Iwona Ryniewicz, rzecznik prasowy BHW.

Wiele jednak wskazuje na to, że nie było to na tyle dawno, aby Strabag zapomniał o Dromeksie.

Obecnie zapowiadana sądowa batalia to nie pierwsza potyczka między niedoszłym i byłymi akcjonariuszami Dromexu. Strabag skierował już wniosek do sądu przeciwko HI i PGF w 2000 r. Oskarżył wówczas Handlowy i fundusze o niewywiązanie się z umowy sprzedaży walorów warszawskich drogowców. Strabag chciał bowiem odkupić akcje Dromexu od finansowych akcjonariuszy (wstępną umowę obecni adwersarze zawarli 9 października 1999 r.), ale negocjacje zakończyły się fiaskiem i Dromex w sierpniu 2000 r. trafił w ręce Budimexu. W tym czasie też pojawiła się informacja, że Austriacy pozew sądowy wycofali. Na razie nie wiadomo, dlaczego wrócili do sprawy.

Przedstawiciele branży uważają, że Strabagowi trudno będzie wygrać z Bankiem Handlowym i funduszami. Pozwani już wcześniej argumentowali, że Strabag też nie dotrzymał słowa — nie dostarczył na czas wymaganych pozwoleń na przejęcie spółki. Chodziło o zgodę resortu skarbu. Ministerstwo dokument w tej sprawie przedstawiło w marcu 2000 r., i tu pojawił się problem. Akcjonariusze finansowi nie uznali go za pozwolenie resortu, Austriacy — wprost przeciwnie.