Violin Assets, fundusz założony przez byłego bankiera, to propozycja dla tych, których poza zarabianiem pieniędzy interesuje m.in. twórczość Straussa i Paganiniego. To drugie nie jest jednak wymagane. Christian Reister, dyrektor wykonawczy funduszu, twierdzi, że skrzypce wykonane przez takiego mistrza, jak Stradivarius, mogą zyskać na wartości aż 8 proc. w jeden rok. Wartość niektórych najbardziej pożądanych skrzypiec może sięgać nawet 34 mln USD. Od 2014 r. jego firma sprzedała już kilka tuzinów instrumentów smyczkowych prywatnym inwestorom, fundacjom i biurom rodzinnym. Teraz chce skupić się na tym, żeby stworzyć fundusz oferujący alternatywną klasę aktywów. — Stradivarius przyczyni się do dywersyfikacji portfela ze względu na niską korelację z innymi klasami aktywów — powiedział Christian Reister w wywiadzie dla agencji Bloomberg. Jego zdaniem, skrzypce to atrakcyjna inwestycja, podobnie jak samochód klasyczny czy dzieło sztuki, zwłaszcza w dobie niskich stóp procentowych i niepewności na rynkach papierów wartościowych. Fundusz zarabia na znajdowaniu wartościowych instrumentów muzycznych i sprzedawaniu ich z zyskiem oraz na marży od kupna takich aktywów w imieniu klientów. © Ⓟ

