W niektórych warszawskich urzędach pocztowych listonosze w czwartek nie roznoszą korespondencji - poinformował PAP rzecznik prasowy Poczty Polskiej Radosław Kazimierski.
Rzecznik powiedział, że listonosze rozmawiają z naczelnikami urzędów i dyrektorami rejonowymi, ale chcą rozmów z władzami centralnymi przedsiębiorstwa. Ich postulaty są podobne do tych, jakie podnoszą listonosze w innych miastach - chodzi o organizację pracy, czas pracy i sprawy płacowe.
"Mam nadzieję, że szybko uda nam się dojść do porozumienia" - powiedział Kazimierski PAP. Dodał, że w innych miastach listonosze pracują normalnie. W piątek przedstawiciele listonoszy z Gdańska i być może z Warszawy mają rozmawiać w stolicy z władzami centralnymi przedsiębiorstwa.
Protesty listonoszy zaczęły się w poniedziałek w Gdańsku. Tego dnia złożyli oni petycję w dyrekcji, domagając się wyrównania płac nowych pracowników z pozostałą częścią załogi, a także zaprzestania roznoszenia druków reklamowych bądź przyznania im za to dodatkowego wynagrodzenia. W środę po południu gdańscy pracownicy poczty zawiesili strajk. W piątek z dyrekcją główną Poczty Polskiej będą jeszcze negocjować ostatni postulat - podwyżkę płac.
Listonosze porozumieli się z gdańską dyrekcją Poczty Polskiej we wszystkich sprawach, oprócz wzrostu pensji. "Żądamy, aby zarobki listonoszy wynosiły 2,5 tys. zł brutto. Obecnie średnia płaca kształtuje się na poziomie 1,5-1,6 tys. zł brutto. Kwestie wynagrodzeń wymagają jednak negocjacji z dyrekcją główną Poczty" - poinformował PAP szef komitetu strajkowego listonoszy w Gdańsku Jacek Drążek.
Gdańskim listonoszom udało uregulować m.in. sprawę druków bezadresowych. Do 10 grudnia będą one roznoszone przez listonoszy, ale tylko dobrowolnie i za dodatkową opłatą. Po tej dacie przesyłki te będą dostarczane przez firmy zewnętrzne. Porozumiano się także w kwestii lepszej organizacji pracy, co pozwoli na skrócenie godzin pracy.
W środę przesyłek nie roznosiło także stu zielonogórskich listonoszy, domagając się 40-proc. podwyżek płac oraz ograniczenia zakresu ich obowiązków. Chodzi o liczbę i ciężar dostarczanych przesyłek. Strajkujący po południu wrócili do pracy; doszli do porozumienia z dyrekcją oddziału Poczty Polskiej w Zielonej Górze. Pracownicy mają otrzymać zaległe premie za ostatni miesiąc pracy. Dyrekcja zobowiązała się ponadto zwiększyć liczbę etatów tak, by odciążyć obecnych pracowników.
W Poznaniu przed głównym budynkiem poczty protestowało w środę ponad 100 listonoszy m.in. ze Związku Zawodowego Pracowników Poznańskich Urzędów Pocztowych. Jak wyjaśnił Tomasz Junkst z tego związku, protest był wyrazem poparcia dla strajkujących listonoszy w Gdańsku, miał też zwrócić uwagę na złą sytuację pracowników Poczty Polskiej w Poznaniu.
"Dostaliśmy w tym roku 60 zł podwyżki. To za mało. Dziennie nosimy od 5 do 8 toreb listów. Listonoszy jest w Poznaniu ponad 400, a powinno być o połowę więcej" - powiedział PAP Junkst.
(PAP)