Strategia ma minusy, ale daje nadzieję

Paweł Zielewski
opublikowano: 11-03-2002, 00:00

Zdaniem Lecha Pilawskiego z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, strategia gospodarcza rządu ma dziury i pełna jest niedomówień. Jednak jest to — przynajmniej na razie — najlepszy plan ratowania Polski z zapaści gospodarczej. Plan, który ma wszelkie znamiona powodzenia, o ile będzie realizowany konsekwentnie.

Wojciech Szeląg (Polsat): Leszek Balcerowicz, prezes NBP, powiedział niedawno, że strategia gospodarcza rządu nie klei się. Tymczasem PKPP stwierdziła dzisiaj ustami pani prezes Henryki Bochniarz, że strategia ta jest programem, który stwarza szansę wyjścia Polski ze stagnacji. Kto ma rację?

Lech Pilawski (Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych): Na gospodarce w Polsce znają się wszyscy. Natomiast trzeba liczyć się z realiami. Po pierwsze nie był to tylko głos naszej konfederacji, bo po raz pierwszy od wielu lat pracodawcy, członkowie Komisji Trójstronnej wspólnie zaprezentowali swoje stanowisko. Ocena była pozytywna, ale towarzyszą jej liczne komentarze, które mówią o niedostatkach strategii.

Co się może takiego w strategii podobać, skoro Państwo wspominacie, że o prawdziwą reformę podatkową trzeba będzie jeszcze powalczyć, zmiany w kodeksie pracy też nie mogą czekać...

Podoba nam się to, że stawia się na przedsiębiorczość i gospodarkę. W najbliższych tygodniach większość z dotychczasowych deklaracji rządu zostanie pewnie zweryfikowana.

Już jest. Rząd przeforsował wydłużenie terminu zwrotu podatku VAT. To nie jest specjalnie korzystne dla przedsiębiorców...

Też obserwujemy, że między strategią a czynami jest pewna rozbieżność. Oprócz VAT-u mamy też zapowiedzi Ministerstwa Finansów, że resort chce podatku liniowego dla przedsiębiorców rozliczających się PIT-em, ale na poziomie 22 proc., czyli zdecydowanie więcej niż jest dzisiaj. Takich niespójnych elementów jest więcej, jednak liczymy na to, że te wszystkie kwestie zostaną przy okazji realizacji strategii zniwelowane.

Jak się Panu podoba zamieszanie z VAT-em w budownictwie?

Stawki VAT w budownictwie są problemem szerszym. To nie jest pytanie, ile tego VAT-u będziemy płacić, tylko, kto go będzie płacił i za co. Nie jest prawdą, że możemy zastosować stawki, które dzisiaj obowiązują w niektórych krajach UE, bo te stawki nie dotyczą tych, którzy do Unii przystępują. Musimy zgodzić się na te stawki, które UE deklaruje w dyrektywach. Nie uzyskamy niższej stawki na materiały budowlane, ponieważ to mogłoby zakłócić konkurencję. Na pewno powinniśmy uzyskać stawkę ulgową na budownictwo mieszkaniowe. To powinno rekompensować ewentualne straty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Zielewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu