Jerzy Hausner
minister gospodarki, wicepremier
Jacek Piechota
minister gospodarki
Jerzy Hausner był potężną osobowością rządu Leszka Millera. Przedsiębiorcy są mu winni pomnik za 19-proc. liniową stawkę podatku PIT. W gabinecie Marka Belki profesor nikł jednak w oczach tak szybko, jak rozpadał się jego słynny plan oszczędnościowy. Zapowiadane miliardowe cięcia wydatków budżetu topniały z każdym odrzuconym przez Sejm pomysłem ministra. Nie zawsze zresztą sensownym, czego przykładem była propozycja zwiększenia składek ZUS-owskich dla przedsiębiorców. W pewnym momencie rynek przestał postrzegać wicepremiera Hausnera jako najważniejszą osobę w gospodarczej części ekipy Belki i skoncentrował się na ministrze finansów. Coraz bardziej osamotniony profesor zaczął — najpierw cicho, a potem coraz głośniej — narzekać na partyjnych kolegów z ław poselskich, którzy wspólnie z opozycją odrzucali jego kolejne pomysły. W efekcie pozbawiony zaplecza politycznego Hausner porzucił rząd, a z nim swój plan naprawy i skoncentrował się na propagowaniu Narodowego Programu Rozwoju i budowie Partii Demokratycznej.
Za plecami profesora przez ostatni rok krył się Jacek Piechota, najpierw wice-, a ostatnio minister gospodarki. Pełnił rolę strażaka — szukał m.in. inwestora dla FSO (znalazł Ukraińców, ale umowy wciąż brak), pieniędzy dla zrenacjonalizowanych stoczni (te, niestety, znalazł — w kieszeni podatników).
W ostatnich dniach wywołał powszechną konsternację, na pięć minut przed spodziewanym końcem rządu, ściągając do resortu gospodarki na fotel wiceministra partyjną koleżankę Małgorzatę Ostrowską, szefową pomorskiego SLD.