Kiedyś byłoby to nie do pomyślenia. Gdy KGHM rozważał lokalizację fabryki ogniw fotowoltaicznych, pod uwagę brał trzy specjalne strefy ekonomiczne (SSE): wałbrzyską, mielecką i tarnobrzeską. Ostatecznie firma stawia na strefę z Wałbrzycha, ale sam fakt, że w grę wchodziło Podkarpacie, jest znamienny. Prezesi SSE z zachodniej i południowo-zachodniej Polski przyznają, że takich przypadków jest więcej.
Jest konkurencja
— Coraz częściej inwestorzy mówią wprost: macie dobre tereny, ale na wschodzie dostaniemy 50 proc. pomocy publicznej. Dwie firmy ze mną o tym rozmawiały. Kilka wybrało wschodnią Polskę. Nie mogę podać nazw, bo jeszcze nie ogłosiły inwestycji — mówi proszący o anonimowość prezes jednej ze stref.
— Firmy pytają o pułap pomocy publicznej i ostatnio zdarza się, że proponujemy lokalizacje na wschodzie i zachodzie kraju. Dobrze, że inwestorzy zaczynają zauważać Polskę Wschodnią, ale nie ma się co łudzić, że nagle z powodu wyższego pułapu pomocy publicznej przeniosą się na wschód. To długi proces — uważa Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.
Po zmianach dopuszczalnego poziomu pomocy publicznej od 1 lipca 2014 r. najbardziej straciły Wielkopolska, Dolny Śląsk i Śląsk. W województwach warmińsko-mazurskim, suwalskim, lubelskim i podkarpackim poziom pomocy pozostał bez zmian. Firma, która inwestuje w strefie zlokalizowanej w tych regionach, może liczyć na zwolnienia podatkowe sięgające 50 proc. wartości inwestycji w przypadku dużych, 60 proc. w przypadku średnich i 70 proc. w przypadku małych przedsiębiorstw.
Pierwsi chętni
Nowy trend obserwuje Marek Karólewski, prezes Warmińsko-Mazurskiej SSE. Ostatnio zezwolenia dostały tu m.in. firma FMR Lisicki, producent maszyn rolniczych i sadowniczych z Rawy Mazowieckiej, która zbuduje w Nidzicy fabrykę, oraz zakład poligraficzny Pol-Mak z Poznania, który zainwestuje w Iławie.
— Widzę dość duże zainteresowanie firm, które starają się instalować w zachodniej części województwa (Elbląg, Iława, Ostróda i Olsztyn). Rozmawiamy z polskimi firmami z centralnej i zachodniej Polski, a także przedsiębiorstwami z Niemiec. Wyższa pomoc publiczna zrekompensowała braki w infrastrukturze. Ale liczy się więcej elementów: niższe koszty pracy, rosnąca liczba młodych ludzi z wykształceniem technicznym, którzy chcą tu zostać i pracować w dobrych firmach, udana kampania promocyjna zachęcająca do inwestycji na Warmii i Mazurach — wymienia Marek Karólewski. Niektórzy szefowie wschodnich stref jeszcze nie odczuli różnicy.
— Nie zaobserwowałem tego trendu. Zdarza się wręcz, że firmy szukające lokalizacji pod fabrykę, która ma eksportować produkcję na wschód, wybierają zachodnią Polskę! Informacje o wyższej pomocy publicznej nie dotarły jeszcze do świadomości inwestorów — opowiada Wojciech Kierwajtys, wiceprezes suwalskiej SSE.
— Na razie zachodnia Polska wciąż nam odbiera inwestorów, mimo że tam są problemy ze znalezieniem pracowników — wtóruje mu Maciej Ślęzak, który kieruje Tarnobrzeską SSE. W marcu TSSE wydała zezwolenie firmie Datra z Bielska-Białej, importerowi koncentratów spożywczych, który zainwestuje w podstrefie Przemyśl 104 mln zł i stworzy 85 miejsc pracy. © Ⓟ