Strefowy magnes zaczął przyciągać do Polski B

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2015-10-08 22:00

Wyższa pomoc publiczna czyni cuda. Inwestorzy coraz częściej rozważają lokalizacje na wschodzie kraju

Kiedyś byłoby to nie do pomyślenia. Gdy KGHM rozważał lokalizację fabryki ogniw fotowoltaicznych, pod uwagę brał trzy specjalne strefy ekonomiczne (SSE): wałbrzyską, mielecką i tarnobrzeską. Ostatecznie firma stawia na strefę z Wałbrzycha, ale sam fakt, że w grę wchodziło Podkarpacie, jest znamienny. Prezesi SSE z zachodniej i południowo-zachodniej Polski przyznają, że takich przypadków jest więcej.

Jest konkurencja

— Coraz częściej inwestorzy mówią wprost: macie dobre tereny, ale na wschodzie dostaniemy 50 proc. pomocy publicznej. Dwie firmy ze mną o tym rozmawiały. Kilka wybrało wschodnią Polskę. Nie mogę podać nazw, bo jeszcze nie ogłosiły inwestycji — mówi proszący o anonimowość prezes jednej ze stref.

— Firmy pytają o pułap pomocy publicznej i ostatnio zdarza się, że proponujemy lokalizacje na wschodzie i zachodzie kraju. Dobrze, że inwestorzy zaczynają zauważać Polskę Wschodnią, ale nie ma się co łudzić, że nagle z powodu wyższego pułapu pomocy publicznej przeniosą się na wschód. To długi proces — uważa Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

Po zmianach dopuszczalnego poziomu pomocy publicznej od 1 lipca 2014 r. najbardziej straciły Wielkopolska, Dolny Śląsk i Śląsk. W województwach warmińsko-mazurskim, suwalskim, lubelskim i podkarpackim poziom pomocy pozostał bez zmian. Firma, która inwestuje w strefie zlokalizowanej w tych regionach, może liczyć na zwolnienia podatkowe sięgające 50 proc. wartości inwestycji w przypadku dużych, 60 proc. w przypadku średnich i 70 proc. w przypadku małych przedsiębiorstw.

Pierwsi chętni

Nowy trend obserwuje Marek Karólewski, prezes Warmińsko-Mazurskiej SSE. Ostatnio zezwolenia dostały tu m.in. firma FMR Lisicki, producent maszyn rolniczych i sadowniczych z Rawy Mazowieckiej, która zbuduje w Nidzicy fabrykę, oraz zakład poligraficzny Pol-Mak z Poznania, który zainwestuje w Iławie.

— Widzę dość duże zainteresowanie firm, które starają się instalować w zachodniej części województwa (Elbląg, Iława, Ostróda i Olsztyn). Rozmawiamy z polskimi firmami z centralnej i zachodniej Polski, a także przedsiębiorstwami z Niemiec. Wyższa pomoc publiczna zrekompensowała braki w infrastrukturze. Ale liczy się więcej elementów: niższe koszty pracy, rosnąca liczba młodych ludzi z wykształceniem technicznym, którzy chcą tu zostać i pracować w dobrych firmach, udana kampania promocyjna zachęcająca do inwestycji na Warmii i Mazurach — wymienia Marek Karólewski. Niektórzy szefowie wschodnich stref jeszcze nie odczuli różnicy.

— Nie zaobserwowałem tego trendu. Zdarza się wręcz, że firmy szukające lokalizacji pod fabrykę, która ma eksportować produkcję na wschód, wybierają zachodnią Polskę! Informacje o wyższej pomocy publicznej nie dotarły jeszcze do świadomości inwestorów — opowiada Wojciech Kierwajtys, wiceprezes suwalskiej SSE.

— Na razie zachodnia Polska wciąż nam odbiera inwestorów, mimo że tam są problemy ze znalezieniem pracowników — wtóruje mu Maciej Ślęzak, który kieruje Tarnobrzeską SSE. W marcu TSSE wydała zezwolenie firmie Datra z Bielska-Białej, importerowi koncentratów spożywczych, który zainwestuje w podstrefie Przemyśl 104 mln zł i stworzy 85 miejsc pracy. © Ⓟ