Od 1 lipca specjalne strefy ekonomiczne, które w pierwszym półroczu wydały rekordowe 438 zezwoleń na 21,5 mld zł inwestycji i ponad 20 tys. miejsc pracy, mają wolne. I to nie dlatego, że prezesi pojechali na wakacje. Unia Europejska zmieniła zasady udzielania pomocy publicznej i teraz każdy kraj przygotowuje nowe rozporządzenia. Projekt Ministerstwa Gospodarki trafił do konsultacji.

— Rozporządzenie implementuje nowe wytyczne i ogólne rozporządzenie w sprawie wyłączeń blokowych [GBER — red.]. Obawy dotyczące wykluczenia z pomocy w specjalnych strefach ekonomicznych przetwórstwa rolno-spożywczego okazały się płonne. To dlatego, że program pomocowy, jakim są strefy, będzie mógł funkcjonować, opierając się na GBER, który nie wyklucza sektora przetwórstwa. Trzeba będzie przedstawić plan ewaluacji programu — podkreśla Szymon Żółciński z Crido Taxand.
Nadzieję na takie rozwiązanie dawali eksperci UOKiK §już w czerwcu. Według nich, analiza ewaluacji nie powinna zająć więcej niż sześć miesięcy.
Oby minusy…
Zmiany zaostrzają zasady udzielania pomocy publicznej. — Jako jeden projekt traktują wszystkie przeprowadzone inwestycje przedsiębiorstwa lub różnych przedsiębiorstw — komentuje Szymon Żółciński. Na jaśniejsze strony wskazuje Marek Sienkiewicz z Deloitte’a.
— Definicja dużego projektu, choć mniej korzystna dla inwestorów, jest prostsza w stosowaniu. Wcześniej sprawdzano, czy jest powiązanie funkcjonalne, teraz po prostu sumuje się wszystkie nakłady w ramach grupy w okresie ostatnich 3 lat w danym podregionie — mówi Marek Sienkiewicz.
Mapa pomocy regionalnej zmieniła się na gorsze w większości województw (patrz infografika). Zyskało tylko kilka podregionów wokół Warszawy, ale na Mazowszu pogorszy się sytuacja dużych firm, które dostaną pomoc publiczną tylko przy inwestycji w innego rodzaju działalność, odpada więc rozbudowa zakładu.
…nie przesłoniły plusów
Są i inne zmiany mniej dotkliwe od oczekiwanych.
— Wystarczy złożyć wniosek o przyznanie pomocy przed rozpoczęciem inwestycji. Skomplikowana analiza wymagana jest tylko dla projektów notyfikowanych w KE, czyli przekraczających 100 mln EUR, będących potencjalnie delokalizacją lub wymagających rozszerzenia strefy na grunt prywatny — wymienia Marek Sienkiewicz. Okazuje się, że strach ma wielkie oczy także w przypadku delokalizacji. Restrykcje są tylko wtedy, gdy ten sam przedsiębiorca zamknął podobną działalność na terenie EOG w ostatnich dwóch latach lub ma taki zamiar w ciągu dwóch lat po zakończeniu inwestycji.
— Jeśli jest to inna spółka z grupy, to okej. Ten przepis da szansę na korzystanie z pomocy publicznej również zagranicznym inwestorom, którzy w innym przypadku mieliby duże problemy z udowodnieniem, czy w ostatnim czasie w ramach grupy nie zamknięto w innej części Europy zakładu — nawet gdy nie ma to żadnego związku z nową inwestycją w Polsce — mówi Marek Sienkiewicz.