Nabywcy nie ustawiają się w kolejkach po auta z drugiej ręki.
Jak jest na rynku używanych ciężarówek, każdy widzi… Niektórzy tylko zamykają oczy i nie chcą przyznać, że już od dawna nie jest dobrze.
Od wielu miesięcy na miejskich i podmiejskich parkingach tłok — stoją na nich ciężarówki — nowe i używane, a mimo to niektórzy dystrybutorzy i importerzy robią dobrą minę do złej gry. Jeśli jednak hamuje rynek transportowy, to hamuje cały — bez wyjątków. Tak też stało się i tym razem.
Gdy jest to chwilowy zastój, nie ma powodów do paniki, jednak kiedy sytuacja utrzymuje się dłużej – jak teraz, czas zastanowić się, co tu nie gra.
Ciężarówki czekają…
Nie jest już nowością, że od wielu miesięcy ciągniki siodłowe nie sprzedają się zbyt dobrze. Specjaliści zgodnie wymieniają przyczyny: silny kurs złotego wobec słabego euro, drogie paliwo, spadająca rentowność przewozów — to wszystko pogłębia kryzys.
Wiele firm nie odbiera zamówionych wcześniej nowych ciężarówek, a na rynek trafiają kolejne używane — te, które pozostały w spadku po upadłych przewoźnikach.
Sprzedawcy w komisach mówią, że mimo bardzo dużych rabatów, które oferują klientom (dochodzą one nawet do 20 proc.), nikt używanych ciężarówek nie chce od nich kupować. Biznes kręci się dzięki sprzedaży części. Jak się coś popsuje (a twierdzą, że psuje się często), to uszkodzone części trzeba wymienić — niezależnie od rynkowej koniunktury.
Komisy to jedno, a wyspecjalizowani dystrybutorzy aut określonych marek to drugie. Wśród dilerów zapanowała zmowa milczenia. Danych na temat sprzedaży nie mogą lub raczej nie chcą podawać. Wielu z nich przekonuje, że rynek jest stabilny i nie widać na nim większych zmian.
— Wśród klientów ING Lease największą popularnością cieszą się takie marki jak Volvo, Man, Mercedes, Iveco oraz DAF. Obserwując tendencje panujące wśród naszych klientów nie zauważamy obecnie większych zmian jeśli chodzi o liczbę zawieranych umów leasingu samochodów ciężarowych i ciągników siodłowych. Nie odnotowujemy również zmiany w popycie na pojazdy używane — mówi Mateusz Skubiszewski, dyrektor pionu handlowego ING Lease.
Ale "stabilnie" nie zawsze oznacza "dobrze". Opinie co do ogólnej sytuacji na rynku są podzielone. Jedni mówią, że idzie ku lepszemu — tych jest najmniej, inni, że dobrze nie jest już od dawna i raczej nie zapowiada się zmiana sytuacji.
— Generalnie daje się zauważyć spadek sprzedaży w segmencie pojazdów używanych. Przede wszystkim jeśli mówimy o rynku międzynarodowym. Nieco lepsza jest sytuacja w transporcie krajowym (dystrybucja). Dodatkowe utrudnienie to zaostrzanie przez firmy leasingowe kryteriów przyznawania finansowania — ocenia sytuację Jörg Mommertz, prezes Man-Star Trucks.
Dystrybutorzy pojazdów używanych liczą na to, że coraz niższa rentowność firm transportowych może skłonić ich właścicieli do poszukiwania tańszych rozwiązań, czyli skorzystania z ich oferty. Jednak kiedy koniunktura się wali, nawet kupno tańszych, używanych pojazdów może nie wystarczyć do wydźwignięcia rynku z dołka.
…a poprawa nie nadchodzi
W 2007 r., a także jeszcze w I kwartale 2008 r. obserwowaliśmy szczyt popytu, teraz tendencja jest odwrotna. Dowodzą tego zarówno spadające ceny pojazdów używanych, jak i ograniczone zakupy nowych. Nawet firmy, które decydują się na wymianę taboru, zwykle nie zwiększają puli pojazdów. Zasadnicze pytanie, które zadają sobie teraz wszyscy, którzy z transportem mają cokolwiek wspólnego, brzmi — co nas jeszcze czeka? Czy kryzys będzie się pogłębiał, czy może nadszedł już czas na odbicie od dna?
— Na rynek używanych ciągników siodłowych do transportu międzynarodowego w 2009 r. wpłyną dwie sytuacje. Pierwsza to skala wzrostu produktu krajowego w Polsce i Unii w 2009 r. Druga to różnica w taryfach MAUT naliczanych od pojazdów spełniających normy ekologiczne Euro 3, Euro 5 i EEV przed i po 1 października 2009, kiedy to Euro 5 zostanie wprowadzone na terenie UE — prognozuje Zbigniew Kołodziejek z DAF Trucks Polska.
Co te różnice w wysokości opłat mogą oznaczać dla przewoźników? W przypadku ciężarówki, która przejeżdża około 70 tys. km po niemieckich drogach, oznacza to w skali roku 3,5 tys. EUR opłat różnicy. Czy będzie to wystarczający bodziec do zakupu nowych, spełniających ekologiczne normy pojazdów. Jeśli tak, to nie sposób prognozować co wówczas się stanie ze starymi autami — nie spełniającymi nowych wymogów. Być może powiększą one i tak już spore armady pojazdów oczekujących na lepsze czasy. Czasy, które dla nich mogą nigdy nie nadejść.
okiem ekspertA
Marcin Kardas
dział badania rynku EurotaxGlass’s Polska
Końca kryzysu nie widać
Jeśli w ciągu trzech miesięcy ceny używanych ciężarówek spadają nawet o 10-20 proc., to kryzys jest naprawdę poważny. Na międzynarodowym rynku pojazdów używanych ruch praktycznie zamarł — mimo że ceny spadają, chętnych nie ma, bo zakup ciężarówki nie jest inwestycją na kilka miesięcy i nie podejmuje się jej na podstawie chwilowej poprawy sytuacji ekonomicznej (niższa cena paliwa, wyższy kurs euro).
Zdecydowana większość samochodów ciężarowych dostępnych na rynku krajowym trafia do nas z Zachodu — dlatego ich ceny podawane są w euro i niewiele się różnią w całej Europie. Podobnie jeśli chodzi o pojazdy nowe. Jeśli ktoś z przewoźników, mimo kryzysu, znajduje się w dobrej sytuacji, to właśnie najbliższe miesiące są najlepszym czasem na powiększanie floty. Bo jeszcze w tym roku możemy się spodziewać kolejnych spadków cen. W najgorszej sytuacji są dziś przewoźnicy, którzy kupili ciężarówki w poprzednim roku, bo porównując ówczesne ceny z obecnymi — bardzo dużo stracili.
Poprawy sytuacji można się spodziewać w drugiej połowie 2009 r.