STS szuka skali za granicą

Firma bukmacherska rodziny Juroszków zbliża się do 50-procentowego udziału w polskim rynku i szybko zwiększa przychody za granicą. Na sprzedaż na razie nie jest, ale…

Z tego artykułu dowiesz się

  • Czy Mateusz Juroszek rozważa sprzedaż STS?
  • W jaki sposób STS udało się zdominować polski rynek?
  • Jakiej skali przychody firma ma z zagranicznych rynków?
  • W jaki sposób pandemia wpłynęła na działalność spółki?

STS szuka skali za granicą

opublikowano: 26-11-2020, 22:00

Firma bukmacherska rodziny Juroszków zbliża się do 50-procentowego udziału w polskim rynku i szybko zwiększa przychody za granicą. Na sprzedaż na razie nie jest, ale…

Inwestorzy finansowi w ostatnim czasie pokochali zakłady bukmacherskie, które – mimo pandemicznego wyhamowania – regularnie rosną dzięki internetowi. Na europejskim rynku agresywnie rozpycha się w ostatnich miesiącach amerykański fundusz private equity Apollo, który za 0,5 mld EUR kupił 50 proc. udziałów w czeskim liderze rynku bukmacherskiego Sazka i robi podchody pod europejski biznes Williama Hilla, czyli lidera rynku brytyjskiego.

Dużymi europejskimi bukmacherami interesowały się też takie fundusze, jak Bain, Apax czy CVC. Co na to STS, czyli kontrolowany przez rodzinę Juroszków lider polskiego rynku, który w tym roku zmienił formę prawną działania ze spółki z o.o. na spółkę akcyjną?

- Inwestorzy finansowi co jakiś czas przychodzą z propozycjami, ale warto je będzie rozważyć dopiero wtedy, gdy oferowana cena zwali z nóg. Na razie tak nie jest, więc nie widzę powodu, by sprzedawać rosnącą firmę, która regularnie przynosi zyski i nadal będzie się rozwijać. Nie będę też mówił, że możemy wybrać się na giełdę, bo zaraz pojawią się domy maklerskie z ofertami - mówi Mateusz Juroszek, prezes STS.

Europejskie rozgrywki: STS, którego prezesem jest Mateusz Juroszek, w czasie pandemii powiększył udział w legalnym polskim rynku, a do wypracowywanych tu około 3 mld zł przychodów dokłada pieniądze z innych rynków europejskich. W najbliższych latach chce się na nich umocnić m.in. dzięki inwestycjom w technologie, pozwalające poprawiać wyniki w internecie.
Europejskie rozgrywki: STS, którego prezesem jest Mateusz Juroszek, w czasie pandemii powiększył udział w legalnym polskim rynku, a do wypracowywanych tu około 3 mld zł przychodów dokłada pieniądze z innych rynków europejskich. W najbliższych latach chce się na nich umocnić m.in. dzięki inwestycjom w technologie, pozwalające poprawiać wyniki w internecie.

Wyprzedzanie rynku

Według szacunków Stowarzyszenia Graj Legalnie STS miał w ubiegłym roku 45-procentowy udział w polskim rynku, wartym 6,7 mld zł. W drugim kwartale tego roku, czyli w czasie, gdy branża ucierpiała ze względu na czasowe zamknięcie placówek stacjonarnych i odwołanie imprez sportowych, udział ten skoczył do 50 proc. To dwa razy więcej niż miała Fortuna, czyli rynkowy numer dwa.

Zgodnie z ostatnimi danymi w trzecim kwartale STS miał 46,6 proc. rynku, a Fortuna - 27,5 proc. Pozostali rywale są znacznie mniejsi: w drugim kwartale Forbet miał prawie 7 proc. rynku, BetClic – 3,5 proc., LV Bet, Betfan i Totolotek po niespełna 3 proc., a reszta jeszcze mniej.

- W Polsce już w praktyce zdominowaliśmy rynek. Nie chodzi o to, że jesteśmy bezbłędni i nie ma obszarów, nad którymi musimy pracować, bo oczywiście do poprawy jest jeszcze sporo, zwłaszcza w kontekście tak dynamicznego rozwoju. Jednak po pandemicznych zmianach w udziałach rynkowych w kraju mamy bardzo silną pozycję lidera i przy tej skali działalności musimy koncentrować się na rywalizacji z największymi firmami w Europie – mówi Mateusz Juroszek.

Na początku ubiegłego roku STS zaczął świadczyć usługi na kilkunastu rynkach europejskich, celując przede wszystkim w kraje z dużym odsetkiem polskich emigrantów.

- W tym roku zagranica przyniesie nam kilkaset milionów złotych przychodów. Skupiamy się głównie na rynku brytyjskim, ale mamy licencje w większej liczbie krajów i w przyszłym roku będziemy pozyskiwać kolejne. Osiągnięcia progu rentowności za granicą spodziewamy się w ciągu dwóch-trzech lat – mówi Mateusz Juroszek.

Kasynowe marzenia

Na części rynków zagranicznych STS może świadczyć usługi, które w Polsce po dużej nowelizacji ustawy hazardowej są zastrzeżone dla państwowego monopolisty, czyli Totalizatora Sportowego. Chodzi głównie o kasyno online.

- Obecność na rynkach zagranicznych z jednej strony pozwala na dywersyfikację przychodów, a z drugiej uczy funkcjonowania w różnych reżimach prawnych i spełniania wymogów compliance np. w zakresie tzw. odpowiedzialnej gry. To, do czego przystosowaliśmy się w Wielkiej Brytanii w kontekście metod wykrywania klientów z tendencją do uzależnień i uniemożliwiania im dalszego obstawiania przyda nam się w Polsce, gdzie takich przepisów jeszcze nie ma. Jednak temat odpowiedzialnej gry zaczyna się pojawiać, a my jako STS chcemy być wzorem dla innych operatorów - mówi Mateusz Juroszek.

Zmian w prawie, pozwalających prywatnym firmom na organizowanie gier kasynowych w internecie, także nie ma co się spodziewać. Według szacunków branży takie gry to obecnie największy składnik hazardowej szarej strefy, czyli zakładów i gier, na które Polacy wykładają pieniądze u zagranicznych bukmacherów, niepłacących w Polsce podatków.

- Kasyno to nawet 80-90 proc. szarej strefy. W zakładach bukmacherskich jej poziom szacujemy na ok. 40 proc., mimo że większość osób obstawiających przeniosła się od zagranicznych do krajowych operatorów – chociaż podatek w Polsce jest relatywnie wysoki. Korzyści dla budżetu są wyraźne i sądzę, że podobne skutki przyniosłoby umożliwienie licencjonowanym firmom wprowadzenia do oferty szerszego katalogu gier. Scenariusz bazowy jednak mam taki, że przez pół dekady nie doczekamy się żadnej nowelizacji ustawy – uważa prezes STS.

Technologiczne inwestycje

STS nie ujawnia budżetu inwestycyjnego, ale jedno jest pewne – większość pieniędzy idzie na rozwój w internecie.

- Tylko w tym roku zainwestujemy kilkadziesiąt milionów złotych w rozwój oprogramowania. Debiut Allegro uświadomił chyba wszystkim, jak silne mogą być polskie spółki internetowe. Koncentrujemy się na analizie i wykorzystaniu danych do ulepszenia i rozwoju produktu, mamy zaplanowane na najbliższe trzy lata wprowadzanie kolejnych rozwiązań – mówi Mateusz Juroszek.

Jeszcze w 2017 r. STS kupił pakiet udziałów w czeskiej spółce Betsys, która dostarczała mu oprogramowanie. W tym roku dokupił kolejny i stał się głównym udziałowcem spółki, pracującej również na zlecenie innych firm bukmacherskich w Europie Środkowej.

- Ta inwestycja cały czas procentuje. Wyłożyliśmy pieniądze na rozwój firmy, otworzyła ona też oddział w Katowicach. W branży bukmacherskiej nie da się już robić poważnego biznesu bez własnej platformy technologicznej, trzeba mieć to wszystko u siebie. Rozglądamy się też ciągle za mniejszymi firmami, które dostarczają ciekawe rozwiązania na zapleczu rynku bukmacherskiego – stąd np. wejście w szwedzki Better Collective, zajmujący się marketingiem afiliacyjnym, w który zainwestowaliśmy kilkadziesiąt milionów złotych– mówi prezes STS.

Bronienie przychodów

STS miał w ubiegłym roku 3,087 mld zł przychodów, o 28 proc. więcej niż rok wcześniej. Zanotował przy tym 119,8 mln zł czystego zysku, co oznaczało spadek o 12 proc. Firma tłumaczy obniżenie zysku wzrostem inwestycji w technologie i rozwój firmy, a także tym, że rok wcześniej odbywały się podbijające rentowność mistrzostwa świata w piłce nożnej.

- Ten rok w branży bukmacherskiej jest szalony. Zaczął się bardzo dobrze i dynamika wyników była wysoka do połowy marca. Potem zaczął się lockdown i oczywiście podstawowe źródła przychodów „wyschły”, choć pieniądze wciąż przynosiły np. gry karciane czy zakłady na zawody e-sportowe – mówi Mateusz Juroszek.

W lipcu ligi piłkarskie zaczęły wracać do gry, a w kolejnych miesiącach zaległe zawody sportowe skumulowały się z nowymi sezonami rozgrywek. - Lipcowe wyniki były fenomenalne i dobra koniunktura cały czas się utrzymuje. W perspektywie całego roku zakładaliśmy przed pandemią wzrost przychodów rzędu 15 proc. Teraz, mimo zamrożenia gospodarki i zawodów sportowych, spodziewamy się, że będzie to około 7 proc. – mówi Mateusz Juroszek.

W czasie pandemii szczególnie ucierpiały punkty stacjonarne, które niegdyś stanowiły fundament biznesu bukmacherów. Niedawno na łamach „PB” zamknięcie w 2020 r. ponad 100 placówek zapowiadał szef Fortuny w Polsce. W przypadku STS, którego sieć stacjonarna liczy około 400 punktów, skala redukcji jest mniejsza.

- Plan na ten rok przewidywał zamknięcie 25-30 placówek i go nie zwiększyliśmy. Punkty stacjonarne w większości zarabiają na siebie, służą też jako wizytówka firmy i uwiarygadniają ją w oczach klientów internetowych, więc warto utrzymywać obecność w tym kanale, choć oczywiście pamiętając o rentowności. Przez lata STS zarabiał pieniądze, a my je oszczędzaliśmy. Dzięki temu w kryzysowej sytuacji mieliśmy solidną poduszkę finansową i nie musieliśmy nikogo zwalniać ani wykonywać nagłych ruchów, żeby ciąć koszty – mówi Mateusz Juroszek.

Rodzinny biznes
STS to obecnie najcenniejszy składnik majątku rodziny Juroszków, którego całkowitą wartość „Forbes" szacował w ostatniej edycji rankingu 100 najbogatszych Polaków na 3,71 mld zł. Dało to w zestawieniu siódme miejsce - za rodzeństwem Kulczyków, a przed twórcami CD Projektu. Firmą, której inwestorem w przeszłości był brytyjski Stanleybet, od ośmiu lat kieruje Mateusz Juroszek, pod którego sterami zbudowała ona bardzo silną pozycję w bukmacherce internetowej i zdystansowała konkurentów na krajowym rynku.

Rodzinny majątek budowany był od wczesnych lat 90. - wywodzący się z Cieszyna Zbigniew Juroszek sprzedał wtedy bogatą kolekcję znaczków i zainwestował pieniądze najpierw w import tekstyliów, a potem w segment deweloperski. Kierowana przez niego deweloperska spółka Atal zajęła się budownictwem mieszkaniowym w największych miastach: Gliwicach, Katowicach, Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Warszawie, Wrocławiu i Trójmieście. W tym roku sprzedała prawie 2,1 tys. mieszkań, co na polskim rynku jest wynikiem numer dwa (po Dom Development). W ostatnich latach spółka kupiła też grunty w niemieckim Dreźnie. Spółka od 2015 r. notowana jest na GPW, a należący do rodziny Juroszków 83-procentowy pakiet jest wart obecnie 1,03 mld zł.

Sprostowanie 9.12.2020 r.

W wyniku błędu edytorskiego w pierwotnie dołączonej do artykułu infografice nieprawidłowo wskazano udziały rynkowe poszczególnych firm, pomijając Forbet. Za błąd przepraszamy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.