Sukces: Polskie banknoty są lepiej zabezpieczone
Pierwszy raz od pamiętnej denominacji, gdy polskie złote straciły 1 stycznia 1995 r. cztery zera i przestaliśmy płacić w spożywczaku milionami, Narodowy Bank Polski wprowadził zmodyfikowane banknoty z dodatkowymi zabezpieczeniami. Nie jest to skutek wzrostu liczby fałszerstw, podobnym zmianom podlegają okresowo inne znaki pieniężne — niedawno np. dolary, które stały się bardziej kolorowe, a także euro. Postęp technologiczny stale nakręca rywalizację emitentów pieniędzy z fałszerzami — wypada wyrazić nadzieję, że bankowcy są choćby pół kroku z przodu. Zmiany nie powodują żadnej rewolucji, ci sami królowie patronują w tych samych pozach tym samym nominałom.
Symboliczne znaczenie ma zmiana podpisów prezesa i skarbnika NBP — poprzednio banknoty sygnowała Hanna Gronkiewicz-Waltz, a teraz Marek Belka. Nie mieli okazji złożenia podpisów prezesi Leszek Balcerowicz i Sławomir Skrzypek. Dla większości obracających pieniędzmi nowe zabezpieczenia i tak pozostają pewną abstrakcją — wiadomo tyle, że ma być znak wodny, że coś miga i zmienia kolor, a dwie połówki korony mają pod światło utworzyć całość… Na szczęście rośnie liczba profesjonalnych czytników, którymi dysponuje już każda większa kasa, zatem ewentualne podróbki mają krótki żywot. Największym sukcesem wprowadzonej 7 kwietnia zmiany jest zaś całkowity brak emocji, ba, nawet… zainteresowania Polaków — wszyscy uważają to za oczywistość i normalność.
Porażka: Zapaść finansowa Mazowsza to absurd
Administracja rządowa i samorządowa teoretycznie są dwiema połówkami jabłka, które nazywa się państwem. Jednak trwająca od miesięcy wojenka o pieniądze między Ministerstwem Finansów a Zarządem Województwa Mazowieckiego to karykatura państwa. Samorząd Mazowsza od lat uważa za niesprawiedliwy mechanizm tzw. janosikowego, czyli przymusowego wpłacania na fundusz wyrównawczy, którego beneficjentami są inne województwa.
Trybunał Konstytucyjny uznał, że system rzeczywiście ma błędy, ale dał parlamentowi na ich naprawienie 18 miesięcy — co znaczy, że przez ten czas wadliwe przepisy są ważne. Dlatego na odmawiające płacenia rat janosikowego krnąbrne Mazowsze resort finansów nasyła komornika, który ściąga stare należności, paraliżując bieżącą działalność i wymuszając… zaciąganie komercyjnych kredytów. W drugą stronę nagłe zmniejszenie należnego budżetowi województwa odpisu z CIT załatwiane jest przez resort jednostronnym pisemkiem. W relacjach obu połówek jabłka takiej paranoi nie było nigdy od odrodzenia się w Polsce w 1990 r. samorządu terytorialnego.
