Superfish przygotuje kolejną emisję akcji
Konkurencyjne Lisner i Wilbo sondują rynek, szukając możliwości akwizycji
Liderzy branży przetwórstwa rybnego przygotowują się do konsolidacji rynku. Superfish — po wejściu kapitałowym norweskiej Orkli — planuje nową emisję akcji, a Lisner i Wilbo sondują rynek w poszukiwaniu udanych akwizycji. Wilbo może wydać w tym celu 17 mln zł, zaś Lisner skorzysta z puli środków spółki matki UNIQ.
Superfish z Kukini planuje podniesienie kapitału akcyjnego przez emisję akcji serii C.
— Szczegółów dokapitalizowania na razie nie ujawnimy — zastrzega Wojciech Stróżyna, prezes i współwłaściciel Superfisha.
Kapitał akcyjny spółki wynosi obecnie 32,9 mln zł, a większościowym akcjonariuszem (51 proc. akcji) jest norweska Orkla.
— W tym roku planujemy poważne inwestycje w dystrybucję oraz dalsze dostosowywanie spółki do wymogów handlu w Unii Europejskiej. Nie wykluczamy również akwizycji mniejszych przetwórców. Najważniejsza jednak będzie już rozpoczęta inwestycja w konfekcjonowanie mrożonych wyrobów panierowanych — mówi Wojciech Stróżyna.
Rybne przejęcia
Superfish odchodzi od rybnych marynat, (na rzecz wyrobów panierowanych i puszek, tracąc dystans do głównego rywala w tym segmencie rynku — niemieckiego Lisnera. Producent spod Poznania również podtrzymuje plany przejęcia mniejszych przetwórców rybnych. Przedstawiciele niemieckiego koncernu też nie ujawniają środków zarezerwowanych na realizację zamierzeń.
— W sprawie przejęć negocjujemy z kilkoma firmami. Konkretów można spodziewać się w ciągu trzech-sześciu miesięcy — twierdzi Wojciech Gielnik, dyrektor sprzedaży Lisnera.
Lisner jest własnością Nadlera, który wchodzi w skład angielskiego koncernu UNIQ. Firma sprecyzowała już segmenty, w które zamierza śmielej wchodzić. Obecnie jest znana przede wszystkim z produkcji marynat.
— Poważnie jesteśmy zainteresowani segmentem ryb wędzonych — mówi Wojciech Gielnik.
Jego zdaniem, w najbliższym czasie na rynku przetworów rybnych dojdzie do rodzaju rewolucji.
— Ze względu na ograniczony dostęp do surowca, co powoduje wzrost jego cen (np. w tym roku Norwegia o 30 proc. zredukowała limity połowowe, co spowodowało 30-proc. wzrost cen), będą umacniały się silne, słabły zaś małe firmy — uważa Wojciech Gielnik.
Łosoś do wzięcia
Mniej chętni do informowania o ewentualnych akwizycjach są producenci konserw rybnych. Wiadomo jednak, że i w tym segmencie konsolidacja jest nieunikniona. Ten segment rynku zdominowali dwaj gracze — Bigfish z Gniewina, należący do norweskiego koncernu Rieber & Son, oraz giełdowa spółka Wilbo.
— Kwestia przejęć pozostaje otwarta. Na ten cel nadal mamy zarezerwowane blisko 17 mln zł — mówi Marzena Chrostowska z Wilbo.
Obecnie spółka kontroluje gdyńską Dal Pescę. Firma z Władysławowa jest zainteresowana jedną z bardziej liczących się na rynku firm. Niewykluczone, że jest to Łosoś z Ustki.
— Nasz udział w rynku konserw rybnych wynosi 23 proc. — szacuje Andrzej Piątak, prezes Łososia.
Nie potwierdza jednak informacji o zainteresowaniu ze strony potencjalnych inwestorów. Wiadomo na pewno, że w tym roku firma zakłada utrzymanie sprzedaży co najmniej na poziomie z 2000 roku (około 44 mln zł).
— W 2001 roku chcemy też przenieść całość produkcji do Słupskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej — dodaje prezes Łososia.
Nowy zakład przetwórczy kosztować ma co najmniej 10 mln zł.