Superfund TFI: Ostrożnie z hurraoptymizmem!

Adam Zaremba
opublikowano: 2009-11-16 19:19

Pierwsza sesja tygodnia na światowych rynkach finansowych przywitała inwestorów falą koloru zielonego. Na wartości zyskiwały nie tylko kursy akcji na światowych rynkach, ale również surowce szlachetne i nieszlachetne.

Na krajowym rynku rosły ceny dużych spółek, które kupował w dużej mierze kapitał zagraniczny. Indeks blue chipów WIG20 zyskał ponad 3 proc. przy dodatkowym umocnieniu się krajowej waluty. O godzinie 17:30 za euro płacono 4,0877 PLN. Wzrosty największych i najbardziej płynnych spółek giełdowych pociągnęły za sobą również mniejsze spółki, chodź w tym przypadku zwyżki nie były aż tak spektakularne.
Przyczyn aprecjacji na krajowym rynku akcji należy upatrywać się w dwóch kwestiach. Po pierwsze, mieliśmy dziś spory wysyp wyników przedsiębiorstw. Niezłymi osiągnięciami pochwalił się PKO BP, którego przychody i zyski niemal na każdym poziomie okazały się lepsze od prognoz. PKO był kolejnym z rzędu bankiem, który pozytywnie zaskoczył wynikami, stąd nie dziwi dzisiejsze silne zachowanie tego sektora. Wskaźnik WIG-Banki był dziś najsilniejszym indeksem branżowym i zyskał 4,16 proc. Pomimo niewątpliwych sukcesów sektora kredytodawców, warto zachować pewien sceptycyzm, ponieważ trudno rozstrzygnąć, na ile obecna dynamika wyników jest podtrzymywalna. Wynika to głównie z trzech kwestii. Po pierwsze mamy za sobą okres rekordowych marż na kredytach korporacyjnych, który zapewne szybko się nie powtórzy. Po drugie, banki odnotowały niezłą dynamikę w segmencie hipotecznym, co wynikało między innymi z programów pomocowych i efektu niskiej bazy. Po trzecie wreszcie, na wynikach w dużym stopniu zaważył spadek kosztów ryzyka związanego z tak zwanymi toksycznymi opcjami walutowymi. Również ten problem krajowe banki powoli mają za sobą, wiec trudno się spodziewać spektakularnej poprawy wyników w przyszłości.

Na globalnym rynku w poniedziałek mieliśmy do czynienia z powszechnym spadkiem awersji do ryzyka w związku z niezłymi danymi makro ze Stanów Zjednoczonych. Dynamika sprzedaży detalicznej w USA wyniosła w październiku 1,4 proc. wobec oczekiwanego odczytu na poziomie 0,9 proc. Wynik ten jest o tyle interesujący, że październik był pierwszym miesiącem po zakończeniu programów wsparcia dla branży motoryzacyjnej. Niestety, dość kiepsko wypadła sprzedaż detaliczna bez samochodów, która zwiększyła się o zaledwie 0,2 proc. w ujęciu m/m. Jest to o tyle niekorzystne, że sprzedaż samochodów osobowych jest zwykle dość skutecznym wskaźnikiem wyprzedzającym dla prognozowania koniunktury. Kiepsko wypadł też inny wskaźnik wyprzedzający, jakim jest Indeks NY Empire State, który spadł dość wyraźnie do poziomy 23,51 pkt. Podsumowując dzisiejsze dane makro należy stwierdzić, że teza o tym, że kroplówka w postaci programów rozruchowych dla gospodarki przerodzi się w trwały wzrost gospodarczy, jest wciąż przedwczesna.

Adam Zaremba
Doradca inwestycyjny Superfund TFI