Na krajowym rynku rosły ceny dużych spółek, które kupował w dużej mierze
kapitał zagraniczny. Indeks blue chipów WIG20 zyskał ponad 3 proc. przy
dodatkowym umocnieniu się krajowej waluty. O godzinie 17:30 za euro płacono
4,0877 PLN. Wzrosty największych i najbardziej płynnych spółek giełdowych
pociągnęły za sobą również mniejsze spółki, chodź w tym przypadku zwyżki nie
były aż tak spektakularne.
Przyczyn aprecjacji na krajowym rynku akcji należy
upatrywać się w dwóch kwestiach. Po pierwsze, mieliśmy dziś spory wysyp wyników
przedsiębiorstw. Niezłymi osiągnięciami pochwalił się PKO BP, którego przychody
i zyski niemal na każdym poziomie okazały się lepsze od prognoz. PKO był
kolejnym z rzędu bankiem, który pozytywnie zaskoczył wynikami, stąd nie dziwi
dzisiejsze silne zachowanie tego sektora. Wskaźnik WIG-Banki był dziś
najsilniejszym indeksem branżowym i zyskał 4,16 proc. Pomimo niewątpliwych
sukcesów sektora kredytodawców, warto zachować pewien sceptycyzm, ponieważ
trudno rozstrzygnąć, na ile obecna dynamika wyników jest podtrzymywalna. Wynika
to głównie z trzech kwestii. Po pierwsze mamy za sobą okres rekordowych marż na
kredytach korporacyjnych, który zapewne szybko się nie powtórzy. Po drugie,
banki odnotowały niezłą dynamikę w segmencie hipotecznym, co wynikało między
innymi z programów pomocowych i efektu niskiej bazy. Po trzecie wreszcie, na
wynikach w dużym stopniu zaważył spadek kosztów ryzyka związanego z tak zwanymi
toksycznymi opcjami walutowymi. Również ten problem krajowe banki powoli mają za
sobą, wiec trudno się spodziewać spektakularnej poprawy wyników w
przyszłości.
Na globalnym rynku w poniedziałek mieliśmy do czynienia z powszechnym spadkiem awersji do ryzyka w związku z niezłymi danymi makro ze Stanów Zjednoczonych. Dynamika sprzedaży detalicznej w USA wyniosła w październiku 1,4 proc. wobec oczekiwanego odczytu na poziomie 0,9 proc. Wynik ten jest o tyle interesujący, że październik był pierwszym miesiącem po zakończeniu programów wsparcia dla branży motoryzacyjnej. Niestety, dość kiepsko wypadła sprzedaż detaliczna bez samochodów, która zwiększyła się o zaledwie 0,2 proc. w ujęciu m/m. Jest to o tyle niekorzystne, że sprzedaż samochodów osobowych jest zwykle dość skutecznym wskaźnikiem wyprzedzającym dla prognozowania koniunktury. Kiepsko wypadł też inny wskaźnik wyprzedzający, jakim jest Indeks NY Empire State, który spadł dość wyraźnie do poziomy 23,51 pkt. Podsumowując dzisiejsze dane makro należy stwierdzić, że teza o tym, że kroplówka w postaci programów rozruchowych dla gospodarki przerodzi się w trwały wzrost gospodarczy, jest wciąż przedwczesna.
Adam Zaremba
Doradca inwestycyjny Superfund
TFI