Będzie, nie będzie. O tym, czy w Polsce powstanie centralny port lotniczy, zdecydują eksperci. Wkrótce przetarg na analizę.
Rynek przewozów lotniczych rozwija się jak szalony, a możliwości Okęcia są ograniczone. W dłuższej perspektywie pojawi się poważny problem, dlatego jak bumerang wraca pytanie, czy Polska powinna mieć centralny port, czy trzeba tylko rozbudować Okęcie i zrealizować inwestycję nowego portu dla Warszawy. Zwolenników jednej i drugiej koncepcji nie brakuje. Tymczasem Ministerstwo Transportu postanowiło ogłosić przetarg na przygotowanie analizy opłacalności budowy lotniska centralnego.
— Chcemy, by o tym, czy taki port powinien powstać, zadecydowała ekonomia. Dlatego wkrótce ogłosimy przetarg na gruntowną analizę autorstwa wybranej firmy konsultingowej. Wtedy przekonamy się, czy więcej jest argumentów za czy przeciw — mówi Eugeniusz Wróbel, wiceminister transportu.
Dodaje, że nie mogą decydować o tym naciski grup lobbistycznych czy jakaś fala entuzjazmu.
Dwa lata temu ekspertyzę dotyczącą opłacalności lotniska centralnego przygotowali specjaliści z Hiszpanii. Wnioski z niej płynące nie wzbudziły entuzjazmu ministerstwa transportu. Problemem okazała się prawdopodobna konieczność likwidacji lub całkowitej zmiany funkcji lotniska na Okęciu.
Resort argumentował wówczas, że nowa inwestycja wiązałaby się z koniecznością rozbudowy sieci dróg, linii kolejowych, a także z przebudową systemu energetycznego w tym miejscu kraju, wreszcie z budową nowego miasta dla przyszłych pracowników portu i ich rodzin.
Wczoraj wiceminister Wróbel odwołał się do tych samych argumentów.