Po krótkim romansie z internetem i fazie rekrutowania niezależnych agentów Superpolisa — multiagencja ubezpieczeniowa należąca do firmy brokerskiej MAK — zdecydowała się postawić na budowę sieci własnej. Robi to w błyskawicznym tempie. Rok temu miała 11 własnych placówek, obecnie ma ich ponad 170 (część stanowi franczyza).

Rynkowy wyróżnik
Marcin Ślotała, członek zarządu MAK Investment, właściciela Superpolisy, tak szybki wzrost liczby placówek własnych tłumaczy przejęciem zarządzania portfelem klientów i pracownikami części oddziałów dawnego HDI Asekuracja. Połączony z Wartą dwa lata temu ubezpieczyciel, obecnie jedna z jej marek, postanowił zrestrukturyzować sieć placówek. Zamiast jednak likwidować oddziały i zwalniać pracowników, zdecydował się je oddać w zarządzanie sprawdzonemu partnerowi biznesowemu.
— Przejęliśmy zarządzanie portfelem klientów tych placówek wraz z ich pracownikami. Dzięki temu znacząco poszerzyliśmy własną sieć, która obejmuje już cały kraj — mówi Marcin Ślotała.
Placówki własne stanowią ważną część biznesu multiagencji. Są także jej wyróżnikiem na rynku, bo pozostali pośrednicy niechętnie inwestują we własne oddziały. Wolą współpracować z siecią niezależnych agentów. To niewątpliwie tańsze rozwiązanie. Wyjątkiem jest toruński CUK — największa multiagencja na rynku, która mocna postawiła na budowę własnej sieci.
— Pilotaż, który przeprowadziliśmy z pierwszymi własnymi placówkami, udowodnił, że jest to właściwy kierunek rozwoju biznesu. Będziemy w niego dalej inwestowali. Chcemy, by do końca przyszłego roku działało 200-250 placówek z logo Superpolisy, w tym około 100 własnych oraz 150 franczyzowych i partnerskich — mówi Marcin Ślotała.
Inwestycje w „owce”
Pośrednik rozbudowuje także współpracującą z nim sieć niezależnych agentów. Ma już 1,5 tys. tzw. owiec, czyli osób, które mogą wykonywać czynności agencyjne (inaczej mówiąc: sprzedawać polisy). Zatrudnia także ośmiu dyrektorów regionalnych, którzy odpowiadają za rozbudowę sieci i sprawują nad nią nadzór. Marcin Ślotała podkreśla, że inwestycje w sieć sprzedaży zaczynają przynosić efekty. Od początku roku Superpolisa wyraźnie przyśpieszyła. W lipcu po raz pierwszy w historii miesięczna sprzedaż polis przyniosła więcej niż 5 mln zł składki. Ten rok pośrednik chce zamknąć 50- 60 mln zł.
— Długo pracowaliśmy nad tym, by uruchomić efekt śnieżnej kuli. W końcu się udało i Superpolisa z każdym miesią- cem rozwija się coraz szybciej — twierdzi Marcin Ślotała. Celem na 2016 r. jest wypracowanie ponad 100 mln zł przypisu składki. To wynik, który pozwoli pośrednikowi awansować do ścisłej rynkowej czołówki.
— Ciągły rozwój staramy się osiągać także poprzez dywersyfikację kanałów dystrybucji. Z jednej strony rozwijamy sieć placówek, z drugiej — inwestujemy w internetową porównywarkę ubezpieczeń. W kanale direct upatrujemy silnej gałęzi dalszej działalności — mówi Marcin Ślotała.