Superpolisa postawiła na własną sieć

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2015-08-19 22:00

Po przejęciu oddziałów po HDI Asekuracja szyld multiagencji jest już obecny w każdym zakątku Polski

Po krótkim romansie z internetem i fazie rekrutowania niezależnych agentów Superpolisa — multiagencja ubezpieczeniowa należąca do firmy brokerskiej MAK — zdecydowała się postawić na budowę sieci własnej. Robi to w błyskawicznym tempie. Rok temu miała 11 własnych placówek, obecnie ma ich ponad 170 (część stanowi franczyza).

TRZY NOGI:
TRZY NOGI:
Biznes ubezpieczeniowy Superpolisy ma być oparty na trzech stabilnych filarach — twierdzi Marcin Ślotała, członek zarządu MAK Investment, właściciela multiagencji. Chodzi o placówki własne, niezależnych agentów oraz internet.
Marek Wiśniewski

Rynkowy wyróżnik

Marcin Ślotała, członek zarządu MAK Investment, właściciela Superpolisy, tak szybki wzrost liczby placówek własnych tłumaczy przejęciem zarządzania portfelem klientów i pracownikami części oddziałów dawnego HDI Asekuracja. Połączony z Wartą dwa lata temu ubezpieczyciel, obecnie jedna z jej marek, postanowił zrestrukturyzować sieć placówek. Zamiast jednak likwidować oddziały i zwalniać pracowników, zdecydował się je oddać w zarządzanie sprawdzonemu partnerowi biznesowemu.

— Przejęliśmy zarządzanie portfelem klientów tych placówek wraz z ich pracownikami. Dzięki temu znacząco poszerzyliśmy własną sieć, która obejmuje już cały kraj — mówi Marcin Ślotała.

Placówki własne stanowią ważną część biznesu multiagencji. Są także jej wyróżnikiem na rynku, bo pozostali pośrednicy niechętnie inwestują we własne oddziały. Wolą współpracować z siecią niezależnych agentów. To niewątpliwie tańsze rozwiązanie. Wyjątkiem jest toruński CUK — największa multiagencja na rynku, która mocna postawiła na budowę własnej sieci.

— Pilotaż, który przeprowadziliśmy z pierwszymi własnymi placówkami, udowodnił, że jest to właściwy kierunek rozwoju biznesu. Będziemy w niego dalej inwestowali. Chcemy, by do końca przyszłego roku działało 200-250 placówek z logo Superpolisy, w tym około 100 własnych oraz 150 franczyzowych i partnerskich — mówi Marcin Ślotała.

Inwestycje w „owce”

Pośrednik rozbudowuje także współpracującą z nim sieć niezależnych agentów. Ma już 1,5 tys. tzw. owiec, czyli osób, które mogą wykonywać czynności agencyjne (inaczej mówiąc: sprzedawać polisy). Zatrudnia także ośmiu dyrektorów regionalnych, którzy odpowiadają za rozbudowę sieci i sprawują nad nią nadzór. Marcin Ślotała podkreśla, że inwestycje w sieć sprzedaży zaczynają przynosić efekty. Od początku roku Superpolisa wyraźnie przyśpieszyła. W lipcu po raz pierwszy w historii miesięczna sprzedaż polis przyniosła więcej niż 5 mln zł składki. Ten rok pośrednik chce zamknąć 50- 60 mln zł.

— Długo pracowaliśmy nad tym, by uruchomić efekt śnieżnej kuli. W końcu się udało i Superpolisa z każdym miesią- cem rozwija się coraz szybciej — twierdzi Marcin Ślotała. Celem na 2016 r. jest wypracowanie ponad 100 mln zł przypisu składki. To wynik, który pozwoli pośrednikowi awansować do ścisłej rynkowej czołówki.

— Ciągły rozwój staramy się osiągać także poprzez dywersyfikację kanałów dystrybucji. Z jednej strony rozwijamy sieć placówek, z drugiej — inwestujemy w internetową porównywarkę ubezpieczeń. W kanale direct upatrujemy silnej gałęzi dalszej działalności — mówi Marcin Ślotała.

3mld zł Na tyle nawet jest szacowana wartość rynku multiagencyjnego w Polsce.

 

 

Możesz zainteresować się również: