Supersnow sypnie kasą na armatki śnieżne

opublikowano: 10-10-2012, 00:00

Będzie pierwsza strefa ekonomiczna na Podhalu. Firma młodego górala zbuduje fabrykę za 20 mln zł.

Do zimy jeszcze wprawdzie daleko, ale narciarze już myślą o szusowaniu. Nieodłącznym elementem białych stoków są armatki śnieżne. Niektóre — rodem z Podhala. Produkuje je SN Supersnow, firma Damiana Dziubasika, którego ojciec jest współwłaścicielem parku wodnego Bania (baseny termalne) i czterogwiazdkowego hotelu Bania w Białce Tatrzańskiej. Firma młodego górala właśnie nabiera wiatru w żagle.

Rozkręcają się

— Jesteśmy blisko uzyskania pozwoleń potrzebnych do uruchomienia inwestycji. Planujemy w miejscowości Maniowy w gminie Czorsztyn budowę zakładu za 20 mln zł. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, wiosną rozpoczniemy prace — mówi Rafał Topolski z SN Supersnow.

Do nowego zakładu firma przeniesie produkcję z Białki, gdzie zatrudnia 40 osób. 20 proc. załogi to inżynierowie, którzy projektują armatki i systemy zaśnieżania. W Maniowych zatrudni jeszcze 30 pracowników. Od 2000 r. Damian Dziubasik prowadził jednoosobową działalność gospodarczą — naprawiał armatki śnieżne, a od 2005 r. zajmował się także ich produkcją. Dziś zarejestrowana w maju firma SN Supersnow produkuje ich rocznie 250.

— Chcemy zwiększyć produkcję do 500 sztuk — zapowiada Rafał Topolski.

Kolejka chętnych

— To bardzo ważne, że firma chce inwestować na Podhalu. Powstanie pierwsza specjalna strefa ekonomiczna w tym regionie. Z niecierpliwością czekamy na poszerzenie strefy pod ten i inne projekty — mówi Wiesława Kornaś- Kita, prezes Krakowskiego Parku Technologicznego. Na poszerzenie czeka 10 stref. Pat trwa od lipca, kiedy Ministerstwo Finansów zakwestionowało dotychczasowy sposób szacowania skutków zmian granic stref. Niedawno resort uzgodnił z Ministerstwem Gospodarki nowy sposób i można spodziewać się odblokowania procesu.

— Problemem są grunty prywatne. Jesteśmy w trudnej sytuacji, bo w Małopolsce niewiele jest gruntów gminnych czy należących do skarbu państwa. Gdy inwestował MAN, musieliśmy skupić 140 ha od 250 właścicieli. Dlatego gdyby nie było możliwości poszerzania strefy o grunty prywatne, musielibyśmy zacząć myśleć o zamykaniu działalności — mówi Wiesława Kornaś-Kita.

Pomarańczowo-niebieskie armatki Supersnow pracują w kilkudziesięciu ośrodkach w Polsce, a także w Czechach, Rumunii, Rosji, na Słowacji, Węgrzech, Ukrainie oraz w Korei Południowej i Chinach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu