Surowce mają dostać ochronę

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2015-11-03 22:00

„Białą Księgą” dla surowców zajmie się nowy rząd. Jeśli ją zaakceptuje, protesty ma jak w banku

Tuż przed powołaniem nowego rządu, rzutem na taśmę, Sławomir Brodziński, wiceminister środowiska i główny geolog kraju, włożył kij w mrowisko. Ale w słusznej sprawie. Zaproponował „Białą Księgę Ochrony Złóż Kopalin”. Jeśli wywoła protesty i napięcia, nie będzie zdziwiony.

NAGŁY BOOM:
NAGŁY BOOM:
Ochrona złóż, którą zajął się Sławomir Brodziński, wiceminister środowiska i główny geolog kraju, to temat dla Polski świeży. Polskimi surowcami przez lata nie interesował się nikt poza firmami kontrolowanymi przez państwo. Aż nagle kilka lat temu zaczął się boom w gazie (również łupkowym), przybywało też inwestorów zainteresowanych poszukiwaniami węgla i miedzi. Potrzebne stały się regulacje.
Marek Wiśniewski

Prezent dla następców

„Biała Księga…” to próba załatania potężnej dziury polityczno-legislacyjnej, wynikającej z tego, że Polska nie ma sprecyzowanej polityki surowcowej. O jej opracowanie od lat apelują wysocy urzędnicy, jak np. Piotr Woźniak, były wiceminister gospodarki i były główny geolog kraju, a także inwestorzy, jak np. Herbert Wirth, prezes KGHM.

Przekonują, że taka polityka powinna być bazą dla innych państwowych strategii, np. w obszarze energetyki. Dotychczas większość urzędników była na te apele głucha. Przykładowo, Ministerstwo Gospodarki opublikowało niedawno projekt Polityki Energetycznej Polski do 2050 r. Zajmuje się w nim m.in. przyszłością surowców energetycznych, ale — najwyraźniej — bez porozumienia z resortem środowiska, które się ochroną tych surowców zajmuje. Główny geolog chce to w końcu zmienić.

— Przygotowana przez nas „Biała Księga” ma zapoczątkować dyskusję na temat ochrony złóż. Nic nie przesądzamy, nie ma tam prawd objawionych, chcemy po prostu uruchomić konsultacje w sprawach, które prawdopodobnie są kontrowersyjne — zauważa Sławomir Brodziński. Sam wiceminister zakłada, że nie będzie tych konsultacji prowadził. Widzi w tym raczej zadania dla następców, czyli rządu PiS.

Strategiczny, czyli priorytetowy

Przyszły główny geolog kraju zastanie więc pakiet propozycji. Przede wszystkim — listę złóż uznanych za strategiczne, czyli wymagających najwyższej ochrony. To 95 złóż, na które składają się 43 złoża węgla kamiennego, 15 węgla brunatnego, 11 gazu ziemnego, 4 ropy naftowej, 19 rud metali (w tym miedzi) i 3 złoża soli potasowo-magnezowych. To złoża jeszcze nieeksploatowane (bo te eksploatowane są już chronione innymi przepisami), ale udokumentowane.

Strategiczność oznacza, że to złoża istotne dla rozwoju gospodarczego kraju, a także dla bezpieczeństwa energetycznego. Oznacza też, że przy sporządzaniu planów zagospodarowania przestrzennego samorząd lokalny będzie musiał wziąć pod uwagę przyszłe ewentualne wykorzystanie tych złóż.

— W praktyce oznacza to, że np. nie powinien planować budowy drogi tam, gdzie w przyszłości mogłaby powstać kopalnia odkrywkowa węgla brunatnego — tłumaczy Sławomir Brodziński.

Podobne przypadki się zdarzały, m.in. w okolicach Tarnowa. Złoże pasków i żwirów jest tam konsekwentnie ograniczane, najpierw przez budowę obwodnicy, a potem przez plan budowy lotniska.

Czego w księdze nie ma

Kontrowersji będzie mnóstwo, zapowiadają przedstawiciele resortu środowiska. Można się spodziewać protestów gmin, społeczności lokalnych, ekologów, inwestorów. Będą wnioski o wykreślenie niektórych złóż z listy, będą też wnioski o dopisanie. Będą też pytanie o braki. Przykładowo, w „Białej Księdze” nie ma mowy o złożach niekonwencjonalnych, czyli m.in. o budzących emocje złożach łupkowych i tight gas (gaz ścieśniony). — Nie są po prostu udokumentowane — wyjaśnia Sławomir Brodziński.

Trudno przewidzieć, czy branża łupkowa będzie walczyła o to by, znaleźć się na tej liście. „Biała Księga” nie była jeszcze wczoraj publicznie dostępna, więc branżowa organizacja OPPPW nie chciała tego jeszcze komentować. Na liście brak też złóż kruszyw, potrzebnych w sektorze budowlanym. Wynika to jednak z tego, że zarządzanie tymi złożami należy nie do resortu środowiska, ale przypisane jest do właściciela gruntu. Brak też złóż morskich, gazowych i ropy naftowej.

— Nie byliśmy w stanie przeanalizować wszystkiego — stwierdza Sławomir Brodziński. Temat jednak nie zniknie, zwłaszcza jeśli ruszą projekty związane z budową morskich farm wiatrowych. Konflikt interesów między inwestorami wiatrowymi i np. Lotosem, eksplorującym dno morza, można uznać za prawdopodobny. Brak też kryteriów związanych z ekonomiką wydobycia (np. węgla), w świetle światowych trendów cenowych i przy uwzględnieniu europejskiej polityki klimatycznej. Brak też uwzględnienia nastrojów społecznych, związanych np. z brakiem poparcia dla budowy nowych kopalni węgla brunatnego.

— Przyjęliśmy perspektywę złożową, ale należy pamiętać, że zarządzanie surowcami wiąże się w znacznej mierze z decyzjami politycznymi i wyborami społecznymi — zauważa Sławomir Brodziński. Trudno przewidzieć losy dokumentu w przededniu zmiany rządu. — Na pewno warto rozmawiać. Na pewno warto też poruszać odwieczny problem związany z godzeniem interesów społeczności lokalnych z interesami całego kraju — zauważa Piotr Woźniak, były główny geolog kraju.

Szansą dla „Białej Księgi” może być planowane utworzenie ministerstwa energetyki, bo dziś za barierę dla spójnej polityki surowcowej uznawane jest m.in. rozproszenie kompetencji w tym obszarze po kilku ministerstwach (m.in. środowiska, gospodarki, skarbu). © Ⓟ