Surówki mamy teraz sprzedamy w Unii

Ryszard Gromadzki
10-02-2004, 00:00

Niewielka firma z wielkopolskiego Kórnika podbiła polski rynek, teraz wybiera się do Unii.

Firma Przetwórstwo Owoców i Warzyw Grześkowiak z Kórnika koło Poznania, w ciągu kilku lat z lokalnego producenta świeżych surówek przekształciła się w jednego z liderów w Polsce.

Autorami tej metamorfozy są bracia Zbigniew i Marcin Grześkowiakowie, absolwenci zarządzania Wydziału Prawa Uniwersytetu Poznańskiego. Firmę od połowy lat 70. budowali ich rodzice, ale dopiero przejęcie steru przez synów na początku 1996 roku radykalnie zdynamizowało jej działalność.

Czas na Unię

Teraz pora na kolejny krok — wejście na rynki Unii Europejskiej.

— Na zakończonych w Berlinie targach rolniczych Grüne Woche przeprowadziliśmy wiele obiecujących rozmów, które powinny zaowocować uruchomieniem sprzedaży naszych surówek w Niemczech i Holandii. Technologicznie i logistycznie jesteśmy gotowi — zapewnia Zbigniew Grześkowiak.

Firma jest związana długoletnimi umowami kontraktacyjnymi z kilkudziesięcioma rolnikami.

— Nie są to gospodarstwa wielkopowierzchniowe, stosujące wzbogacone nawożenie. Opieramy się na współpracy z dostawcami preferującymi proekologiczne metody — mówi Marcin Grześkowiak.

— Zyski z poprzednich lat zainwestowaliśmy, m.in. we flotę składającą się z kilkudziesięciu samochodów chłodni. Za kilka tygodni uruchomimy przetwórnię. Kosztowała kilka milionów złotych — dodaje Zbigniew Grześkowiak.

Surówki trafiają do klientów w całej Polsce najpóźniej kilkadziesiąt godzin od przyrządzenia. Firma wdrożyła HACCP w 2002 roku. W jej dystrybutory surówek wyposażonych jest blisko tysiąc sklepów w całej Polsce.

To idzie młodość

Przedsiębiorstwo zatrudnia prawie 50 osób. Średnia wieku w centrali nie przekracza 25 lat, w dziale produkcyjnym jest nieco większa.

— Zależy nam na otwartych relacjach z ludźmi. To często nasi znajomi. Ważna jest świadomość wspólnego celu, większość to rozumie — mówi Marcin Grześkowiak.

Szefowie firmy nie chcą na razie mówić o finansach.

— Nie wymigujemy się. Firma jest w trakcie reorganizacji, bilans nie jest zamknięty — tłumaczy Zbigniew Grześkowiak.

Na pytanie o pozycję bracia odpowiadają, że są w gronie kilku wiodących firm na rynku wartym kilkadziesiąt milionów złotych. Jednego z konkurentów, który wyroby sprzedawał z hasłem „Numer 1 w Polsce”, bracia chcą pozwać.

— Nie będziemy tolerować nieuczciwej konkurencji — podkreśla Zbigniew Grześkowiak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ryszard Gromadzki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Surówki mamy teraz sprzedamy w Unii