Świat się zatrzymał, ale ruszy

opublikowano: 13-01-2021, 00:00

Natężenie ruchu w pandemicznym roku spadło po raz pierwszy, od kiedy firma TomTom robi globalny raport. To nie jest jednak trwały trend.

W ubiegłym roku natężenie ruchu w 12 polskich miastach ujętych w dorocznym raporcie firmy TomTom, zajmującej się technologią geolokalizacji, spadło o średnio 5 pkt proc., a w godzinach szczytu nawet o 15 pkt proc. Najmocniej w Poznaniu (o 13 pkt proc.), Warszawie (o 9 pkt proc.) i Krakowie (o 9 pkt proc.). Najbardziej zakorkowanym polskim miastem jest Łódź, gdzie TomTom Traffic Index, czyli uśredniony dodatkowy czas podróży wyliczony względem czasów przejazdu przy najniższym natężeniu ruchu, wynosi 42 proc. Daje to 14. miejsce spośród 416 badanych miast na świecie, dla których dane gromadzone są z 600 mln urządzeń. Wysoko znalazł się też Kraków (36 proc. i 27. miejsce), Wrocław (35 proc. i 32.), Poznań (31 proc. i 45.) i Warszawa (31 proc. i 47.). Najmniej zakorkowane były w zeszłym roku… Katowice z miastami ościennymi, w których indeks TomTom wyniósł 16 proc., co dało konurbacji 310. pozycję na świecie. Konurbacja górnośląska okazała się lepsza niż Trójmiasto, Bydgoszcz, Szczecin, Lublin, Białystok i Bielsko-Biała.

Czas na zmianę

Na świecie poziom zakorkowania zmniejszył się średnio o 19 proc. Spadek zanotowało 387 miast. Wzrost ruchu zanotowało 13 (wobec 239 w 2019 r.), głównie z Chin, Tajwanu i Turcji, a także ukraiński Dniepr, a w 16 miastach ruch był bez zmian. Najwyższe natężenie zanotowały Moskwa (indeks na poziomie 54 proc.), a ponad 50 proc. miały także: Bombaj, Bogota, Manila, Istambuł, Bangalore i Kijów.

- W zeszłym roku ogłosiliśmy, że w 2019 r. globalny poziom natężenia ruchu wzrósł po raz dziewiąty z rzędu. W 2020 r. mieliśmy do czynienia z zupełnie innym obrazem sytuacji. Z powodu COVID-19 i wprowadzonych restrykcji to, jak się poruszamy, zmieniło się - i to bardzo szybko – mówi Marcin Graczyk z firmy TomTom.

Eksperci firmy wątpią jednak, że drogi pozostaną niezakorkowane, o ile nie nastąpi wspólna i celowa zmiana zachowania kierowców, wspierana przez decydentów oraz pracodawców. Brak godzin szczytu jest możliwy dzięki elastycznym godzinom pracy, umożliwianiu pracownikom pracy z domu oraz inteligentnemu podejściu do wykorzystania danych o ruchu drogowym w celu określenia najlepszych czasów przejazdu.

- Chociaż w 2020 r. ruch drogowy zmniejszył się, to jednak nie będzie to długofalowym trendem. Będziemy świadkami ponownego wzrostu natężenia ruchu drogowego, gdy pracownicy wrócą do biur i dawnych, rutynowych zajęć. Dlatego właśnie nadszedł czas, aby planiści miejscy, decydenci, pracodawcy i kierowcy dokonali podsumowania działań, które zostaną podjęte w celu zmniejszenia zatłoczenia dróg w przyszłości – uważa Anna Nowak z firmy TomTom.

Szybciej do mamy

Mniejsze natężenie ruchu na drogach miało przełożenie na wzrost średniej prędkości osiąganej przez kierowców. W czasie pierwszego lockdownu w kwietniu prędkości osiągane przez kierowców w Warszawie w porannym szczycie były aż o 62 proc. wyższe niż w analogicznym okresie rok wcześniej. W wieczornym szczycie natomiast kierowcy w Krakowie jeździli z prędkością o 54 proc. wyższą niż w analogicznym okresie w 2019 r.

Jednym z zaobserwowanych trendów w 2020 r. był wzmożony ruch z kilku europejskich stolic jesienią, tuż przed wprowadzeniem drugiego lockdownu. Zarówno w Atenach, jak też w Londynie dzień przed wprowadzeniem drugiego lockdownu był najbardziej zatłoczonym dniem na drogach w całym roku, a w Paryżu odnotowano rekordowo duże korki.

Jest też ciekawostka z Polski: wieczorem we wtorek 26 maja, w Dzień Matki, poziom zakorkowania w niektórych miastach urósł nawet o 75 proc. w porównaniu z tym samym dniem w tygodniu poprzednim i następnym. Wy też jechaliście wtedy do mamy?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane