Pierwszy raz jednak zdarzyło się, że kończy się akurat 9 maja, czyli w Dniu Europy – ustanowionym przez Unię Europejską jako traktatowe święto dla upamiętnienia deklaracji francuskiego ministra Roberta Schumana z 9 maja 1950 r., uznanej za wspólnotowy akt założycielski. Mimo wysiłków unijnych instytucji mająca jednoczyć kontynent data przyjmuje się bardzo ciężko. Państwa bardzo hucznie obchodzą święta narodowe, natomiast w kontekście unijnym znacznie bliżej im do upamiętniania rocznic własnych akcesji. Dotyczy to zwłaszcza dziesiątki, która hurtowo wstąpiła 1 maja 2004 r. w największym dotychczas rozszerzeniu UE.
Tegoroczny Dzień Europy doczekał się jednak uczczenia wyjątkowego. Państwa członkowskie postanowiły podświetlić najsłynniejsze zabytki i obiekty w kilkudziesięciu unijnych miastach – a to dla przypomnienia obywatelom, że już tylko miesiąc pozostał do wyborów do Parlamentu Europejskiego (PE). Spektrum nośników iluminacji jest ideowo szerokie – od Chrystusa Króla błogosławiącego Lizbonie po Pałac Kultury i Nauki w Warszawie, który nad głównym wejściem wciąż nosi niezdzieralne – chociaż zakryte blachą – imię Józefa Stalina. Notabene według jednej z najbardziej ekstremalnych propozycji konferencji w sprawie przyszłości Europy wybory do PE miałyby się odbywać we wszystkich państwach… tego samego dnia, właśnie 9 maja. Oderwani od rzeczywistości idealiści w ogóle nie uwzględnili okoliczności, że wtedy średnia frekwencja spadłaby w UE przypuszczalnie do poziomu jednocyfrowego. Wyobraźmy sobie w Polsce głosowanie np. w czwartek – nawet w wolną niedzielę zainteresowanie za miesiąc zapowiada się marnie, próg marzeń 50 proc. okaże się za wysoki, natomiast w dniu roboczym liczba głosujących spadłaby do poziomu 10 proc. Na szczęście jednak absurdalny pomysł z jednolitym 9 maja trafił do kosza.
W takich kalendarzowych okolicznościach XVI EKG rzeczywiście nasycony jest europejskością jak nigdy wcześniej. Ciekawym lejtmotywem wielu paneli, odnoszącym się do dwóch minionych dekad rozwoju Polski w UE, są prognozy, jak będą wyglądały dwie następne i co zdominuje tematykę XXXVI EKG w 2044 r. Oczywiście fundamentalnym założeniem wszelkich przyszłościowych analiz jest dotrwanie nie tyle może samego kongresu, lecz w ogóle UE oraz Polski… Dlatego tak często przebija się motyw bezpieczeństwa, i to tego najbardziej dosłownie rozumianego militarnego. W poprzednich edycjach EKG kategoria oczywiście również występowała, ale głównie w biznesowym kontekście np. globalnych łańcuchów dostaw czy obrotów finansowych. Radykalnie zmienione okoliczności zarówno w naszej części kontynentu, jak też w kilku innych zapalnych punktach świata spowodowały skokowy wzrost obaw przedsiębiorców o warunki nie tylko prowadzenia działalności gospodarczej, lecz w ogóle życia.
Krótszy, znacznie lepiej dostrzegalny horyzont czasowy obejmuje pozycjonowanie się Polski w obecnej, znanej UE. Objęcie rządów przez tzw. konsorcjum 15 października na razie wpłynęło zaledwie minimalnie na zmianę warunków prowadzenia działalności gospodarczej, a tak naprawdę nie wpłynęło, ponieważ konkretny dorobek legislacyjny od początku 2024 r. jest niemal zerowy. Niemniej w wielotysięcznej rzeszy uczestników EKG wyraźnie wyczuwa się atmosferę nowego otwarcia, a przynajmniej oczekiwania na nie. W rozmowach kuluarowych enty raz definiowane są odwieczne polskie bolączki, takie jak np. niestabilność prawa gospodarczego i powszechnego, przewlekłość postępowań sądowych czy dolegliwość zatorów płatniczych. Nie udało się ich usunąć w ciągu dwóch dekad przynależności państwa do UE, ale bez członkostwa byłoby znacznie gorzej…

