Rynki finansowe raczej nie są skłonne do ulegania primaaprilisowym żartom. Trudno więc za taki uznać to, co działo się dziś na giełdowych parkietach. Nie ma jednak wątpliwości, że na wielu z nich byka zastąpił zając. Nie chodzi tu o strach, lecz o dynamikę zmian kursów akcji i wartości indeksów. Zbyt wielu powodów do wzrostów nie było, ale z rynkiem się nie dyskutuje. Szczególnie pierwszego kwietnia.
Już pierwsze minuty sesji na warszawskim parkiecie wskazywały na to, że byki są
w dobrej formie. Indeks największych spółek zyskiwał na otwarciu 0,6 proc., a wskaźnik szerokiego rynku rósł o 0,46 proc. Nieznacznie w tyle zostały indeksy małych i średnich firm, zwiększając swoją wartość o około 0,3 proc. Dobry początek okazał się tylko wstępem do jeszcze lepszej kontynuacji. Po dwóch godzinach handlu WIG20 rósł o 1,5 proc., wspinając się bez trudu rekordowo wysoko, czyli do 2533 punktów.
W pierwszej części sesji najmocniej rosły walory Telekomunikacji Polskiej, zyskujące 2 proc. Po ponad 1 proc. rosły akcje banków, z wyjątkiem PKO BP. Po ponad 1 proc. zwyżkowały też papiery PKN Orlen i Lotosu. Słabo natomiast zachowywały się akcje KGHM i PGE. Przed południem zwyżka wyraźnie się zwiększyła. Przodowały akcje banków. BRE Bank, BZ WBK, PKO BP zyskiwały po 3 proc. Papiery Pekao rosły o 2 proc., walory Telekomunikacji Polskiej o niemal 3 proc.
Szaleństwo związane z informacją o wystawieniu na sprzedaż BZ WBK przekroczyło 5 proc. To ruszyło akcjami PKO BP, którymi na początku sesji mało kto się interesował. Po południu zyskiwały one już ponad 4 proc., a na końcowym fixingu 4,8 proc. Pewnie PKO BP nie kupi BZ WBK, ale w taki dzień jak wczoraj niczego nie można być pewnym. Ostatecznie WIG20 zyskał 2,28 proc., wskaźnik szerokiego rynku wzrósł o 1,66 proc., mWIG40 zwiększył swoją wartość o 0,44 proc., a sWIG80 o 0,41 proc. Wartość obrotów sięgnęła 1,79 mld zł. Na parkietach naszego regionu posiadacze akcji także mieli sporo powodów do zadowolenia. W Bukareszcie i Moskwie indeksy zyskiwały po 1,9 proc., w Budapeszcie i Pradze po 1,2 proc. Jedynie sofijski wskaźnik pozostawał na niewielkim minusie.
Wczorajsza sesja przyniosła niekwestionowane zwycięstwo byków i nowe rekordy trwającej ponad rok fali wzrostów. Kupujący akcje nie widzą żadnych zagrożeń i liczą zapewne na spore zyski. Taka sytuacja skłania jednak do refleksji. Nadmierny optymizm bywa dobrą pożywką dla korekty. Euforia to zjawisko spotykane ostatnio na giełdach pozornie dość rzadko. Nie ma raczej kilkuprocentowych zwyżek na jednej sesji. Jeśli jednak spojrzymy na 90-procentowy wzrost indeksu naszych największych spółek od odległego o zaledwie dwanaście i pół miesiąca dołka, to określenie "euforia" nie wydaje się już tak niestosowne. Podobnie jak "hossa".