Do trzech razy sztuka. Ta zasada najwyraźniej przyświeca władzom niewielkiej gminy Świdnica (woj. lubuskie), która poszukuje partnera prywatnego do termomodernizacji kilku obiektów szkolnych i jednego administracyjnego w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP). To już trzecie podejście samorządu do tego przedsięwzięcia. Dwa razy postępowanie unieważniano. — Zgłaszało się do nas po 5-7 firm. W trzecim postępowaniu wpłynęły dwa wnioski (gmina na razie nie podaje, kto je złożył — przyp. red.). Nie chodzi nam tylko o wymianę okien, lecz o stworzenie inteligentnego systemu zarządzania efektywnością energetyczną. Być może z tego powodu część firm się wcześniej wykruszała — mówi Adam Jaskulski, wójt Świdnicy. Partner prywatny miałby zarządzać obiektami przez 10 lat. Inwestycja miałaby się zbilansować w ciągu pięciu lat. Partnerowi płacić będzie samorząd, a wysokość wynagrodzenia będzie zależeć od utrzymania zagwarantowanych poziomów oszczędności energii. To nie pierwsza tego typu inwestycja w PPP. Szlak przetarła gmina Radzionków. Po niej były m.in. Karczew, Bytom i Dębe Wielkie.
— Radzionków był dla nas drogowskazem, nie wyważamy więc otwartych drzwi. Zdecydowaliśmy się na formułę PPP głównie dlatego, że inwestycja nie wejdzie w dług gminy, co w kontekście zaciskania pasa w samorządach ma duże znaczenie — mówi Adam Jaskulski. Jego zdaniem, perspektywy wyjścia z kryzysu gospodarczego na świecie są wciąż odległe, dlatego samorządowcy i przedsiębiorcy są na siebie skazani. — Samorządy muszą doprowadzić do prawdziwego partnerstwa, które będzie transparentne, jawne i profesjonalne. W Świdnicy to będzie pierwsze PPP i liczę, że pierwsze w termomodernizacji w lubuskiem — mówi wójt Świdnicy.