Czytasz dzięki

Święty Graal w małej buteleczce

Patrycja Pustkowiak
opublikowano: 11-09-2020, 14:50

Ma robić... wszystko. Rozświetlające serum Saint Oil od Bless Me Cosmetics to wielofunkcyjna mieszanka olejków, która nawilża, pielęgnuje i służy zarazem jako baza pod podkład lub do masażu twarzy. Charakteryzatorka filmowa i teatralna Aneta Kolendo-Borowska stworzyła kosmetyk, który ma szansę podbić Japonię.

Twierdzi, że nigdy się nawet nie malowała. Ma to po matce, która używała tylko jednej szminki marki Celia. A jednak wymyśliła kosmetyk doceniony nawet w Japonii: wielofunkcyjne serum rozświetlające Saint Oil Skin & MakeUp, które nazywa „świętym Graalem pielęgnacji”. Dlaczego? Bo zdaniem Anety Kolendo-Borowskiej to produkt idealny – służący każdej cerze, mający wszechstronne zastosowanie.
Wszystko zaczęło się 25 lat temu, w połowie lat 90., kiedy założycielka firmy Bless Me Cosmetics, z wykształcenia polonistka, z pochodzenia białostoczanka, trafiła przez przypadek do warszawskiego Hotelu Marriott na pokaz makijażu marki Max Factor. Branża kosmetyczna była wtedy w powijakach, w Polsce istniał zawód kosmetyczki, ale nie wizażystki.

– Zapatrzyłam się w mężczyznę, który wykonywał makijaż. Też zapragnęłam mieć taką srebrną walizeczkę z kosmetykami – śmieje się Aneta Kolendo- Borowska. 

Podeszła do niego, by porozmawiać. Dał jej swój numer i powiedział, żeby zadzwoniła, jeśli zechce wziąć udział w kursie wizażu, który organizował. Dodał, że najzdolniejsza kursantka zostanie jego asystentką. Niebawem dowiedziała się o kolejnym konkursie. Casting na wizażystkę urządzała firma Margaret Astor. Wystartowała w nim.

–  Przyjechałam do Warszawy, nie mając nawet własnych pędzli do makijażu. Organizatorzy konkursu dali mi swoje. Posadzili przed modelką i kazali zrobić jej makijaż. Jaki chcę, ale żeby ładnie wyglądała – wspomina charakteryzatorka.
W czasach ciężkich stylizacji postawiła na naturalność. I tym wygrała. Zresztą oba konkursy, bo ten pierwszy też. 

Na ratunek cerze

Zrozumiała, że to jej droga i zdecydowała się na szalony krok. Samotna matka rzuciła pracę w dziale marketingu centrum handlowego Marko i zaczęła pracować jako wizażystka. Po dziesięciu latach pracy w wizażu zapragnęła iść dalej, czyli zostać charakteryzatorką. Zapisała się do Szkoły Charakteryzacji Małgorzaty Dziewulskiej, a po jej ukończeniu założyła swoją – Studio Wizażu i Stylizacji Piękność Dnia.
Zaczęła pracę przy spektaklach teatralnych, między innymi „Miss HIV” w Teatrze Polonia, i filmach, choćby „Nigdy nie mów nigdy” czy „Płynących wieżowcach”.  Lata pracy w wizażu i charakteryzacji wiele ją nauczyły o cerach i ich problemach.
– Kiedyś cery były lepsze, a kosmetyki gorsze, dziś na odwrót. Pracując z aktorami, szybko zauważyłam, że potrzeba kosmetyku, który by im pomagał po wielu godzinach prób, kiedy skóra jest już zmęczona. Szukałam takiego, który miałby określone działanie i skład, a także odbijał światło, a nie mogłam go znaleźć. Postanowiłam więc stworzyć własny – wspomina właścicielka marki Bless Me.

Magiczna moc olejków

Jaki to miałby być kosmetyk? Koniecznie olejowy, bo jest najbardziej naturalny. Poza tym taki, którego można używać i na dzień, i na noc oraz łączyć z podkładem. Oleje muszą być więc jak najbardziej suche. Skontaktowała się z koleżanką, specjalistką od medycyny ajurwedyjskiej, która opowiedziała jej o dobroczynnym działaniu naturalnych składników i nauczyła, jak je łączyć. Tak powstało serum rozświetlające Bless Me Saint Oil Skin & Makeup. Co w nim takiego wyjątkowego?

–  To, że jest inspirowane darami Trzech Króli, czyli mirrą, kadzidłem i złotem. W pełni naturalne: składa się m.in. z olejków jojoba, macadamia i z pestek winogron, a także geranium, mirry, kadzidła i miki, która odbija światło. Jest wielofunkcyjne i wydajne. Jedną kropelkę dodaje się do podkładu, można nałożyć ją zamiast kremu na zwilżoną skórę albo po prostu jedną, dwie kropelki połączyć z ulubionym kremem. Oczywiście pięknie pachnie, to było dla nas bardzo ważne – wyjaśnia Aneta Kolendo-Borowska.

Firma czy podróż dookoła świata?

Działała sama. Inwestycja w kosmetyki też pochodzi z jej kieszeni. Zresztą to dłuższa historia – zbierała na podróż dookoła świata, którą chciała odbyć po pięćdziesiątce. Wahała się, czy zainwestować te pieniądze w firmę. Na jednym z planów filmowych zwierzyła się Bogusławowi Lindzie. „Nie martw się.  Zainwestuj w kosmetyki, dzięki nim dwukrotnie okrążysz świat” – odpowiedział aktor.

Słowo się rzekło. Po długich poszukiwaniach znalazła małe laboratorium, które zgodziło się wyprodukować jej kosmetyk. Ponad sto buteleczek sprzedała jeszcze przed premierą. W 2017 r. oficjalnie założyła markę Bless Me Cosmetics i wystartowała z nią w sieci, na stronie internetowej, Facebooku i Instagramie.
Sprawy zaczęły się rozwijać. Aneta Kolendo-Borowska wygrała konkurs Go To Brand 2019 organizowany przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości, którego celem jest promocja polskich marek na rynkach zagranicznych. Dostała dofinansowanie, ponad 300 tys. zł tylko na ten jeden sztandarowy produkt, czyli serum. Pieniądze trzeba było przeznaczyć na rozwój firmy i promocję swoich wyrobów. Właścicielka Bless Me nie próżnowała. Niebawem podpisała kontrakt na sprzedaż kosmetyku w Japonii.

– To było szaleństwo. Pojechałam do Tokio z jedną, małą buteleczką kosmetyku. Mówiono mi, że to wszystko jest bez sensu, bo Japonia to najtrudniejszy rynek na świecie i jeśli w ogóle chcę coś tam załatwić, to powinnam być raczej dojrzałym mężczyzną i kilkakrotnie przyjechać na rozmowy z zarządem firmy dystrybucyjnej. Do tego moje serum ma złote drobinki, więc nie jest w stylu japońskim i cała moja wyprawa oznacza tylko jedno: zmarnowane pieniądze – wspomina Aneta Kolendo-Borowska.

Do aranżacji swojego tokijskiego stoiska użyła dywanu przywiezionego prosto ze własnego salonu. Postawiła też okrągły stół i kwiatki w doniczkach. Zaskoczyło. Zaciekawieni handlowcy podchodzili właśnie do niej, zjeść śliwki w czekoladzie i w domowej atmosferze porozmawiać o małej, złotej buteleczce. Kiedy wróciła do Polski, zapomniała o całym wydarzeniu. Do czasu, gdy otrzymała telefon na Whatsappie. Japońscy dystrybutorzy poprosili ją o przygotowanie konkretnej oferty. Niebawem miała podpisany kontrakt w kieszeni.

Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
×
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Moda na ekologiczne marki

Szykowała się na kolejne targi, m.in. w Nowym Jorku i Dubaju, ale te plany przerwała pandemia. Właścicielka Bless Me Cosmetics powoli wznawia rozmowy. Prowadzi je z Koreą, Hongkongiem i Singapurem, które chcą Bless Me na wyłączność. 

Jej strategia handlowa opiera się na sprzedaży internetowej. Jak zapewnia, rozwijający się rynek e-commerce tylko jej sprzyja. Dzięki temu nie jest uzależniona od dużych sieci dystrybucyjnych. Niezależność to dla niej podstawa. Firmę stara się prowadzić w zasadzie sama – pomaga jej tylko rodzina: dorosły już syn fotograf, a także mama i siostra.

    Poza tym wygrywam dzięki rosnącej modzie na ekologiczne, niszowe marki. Klientki coraz częściej szukają kosmetyków o naturalnym składzie, kierują się jakością produktu. A to rzeczy, do których przywiązuję wielką wagę. Liczy się dla mnie wiedza wyniesiona z medycyny ajurwedyjskiej i bogactwo składników, jakie można znaleźć w ziołach czy roślinach rosnących na naszych polach i łąkach. Ważna jest nawet buteleczka – eko, bo zrobiona ze szkła, mała, więc można ją łatwo wszędzie ze sobą zabrać – zapewnia Aneta Kolendo-Borowska.

Na żywo i w sieci

Działalność w internecie, która stanowi podstawę jej biznesowego pomysłu, obejmuje nie tylko sprzedaż. Na przykład podczas pandemii prowadziła na FB marki grupę Bless You, Girls – codziennie o tej samej porze opowiadała kobietom o technikach masażu twarzy i pielęgnacji. Kiedy czas izolacji się skończył, zaczęła się spotykać z fankami na żywo – m.in. na Polu Mokotowskim w Warszawie, by podczas babskiego śniadania opowiadać im o swoich kosmetykach i promować zdrowy tryb życia oraz – oczywiście – swój ulubiony automasaż twarzy. Oprócz tego na fanpage’u marki pojawiają się też rozmowy Anety Kolendo-Borowskiej z ekspertkami. Tam kobiety mogą posłuchać dyskusji nie tylko dotyczących urody, ale też o gotowaniu czy... seksie.

W planach ma podbój rynków zagranicznych i produkcję kolejnych kosmetyków. Gotowe są już dwa nowe zasilające rodzinę Bless Me: serum ujędrniające Golden Eye pod oczy złożone z 17 naturalnych składników i absolutna nowość, obecne na rynku od lipca wygładzające serum Moonlight Oil na bazie oleju amarantusowego, którego zapach ma koić do snu.

Za pośrednictwem strony internetowej firmy można też kupić świece do masażu i aromaterapii Bless Your Day & Night, a wkrótce dostępny będzie masażer Roller Pro. No i oczywiście kultowy kosmetyk, od którego wszystko się zaczęło, czyli rozświetlające serum Saint Oil.

Fot. Marek Wiśniewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Patrycja Pustkowiak

Polecane