sWIG80 zbiera siły do poprawy

opublikowano: 14-01-2019, 22:00

Słabość małych spółek nie ulotni się w pierwszym półroczu 2019. Im bliżej jednak końca roku, tym notowania będą wyżej

Rok 2018 zapisze się w annałach warszawskiej giełdy za sprawą indeksu sWIG80. Z danych agencji Bloomberg wynika, że spadek wartości o 28 proc. pozwolił mu pokonać niemal stu rywali i sięgnąć po tytuł najgorszego indeksu akcji na świecie w walucie lokalnej. Rynkowi eksperci uważają jednak, że nadchodzi kres słabości maluchów z warszawskiej giełdy.

— Bessa małych spółek trwa od wiosny 2017 r., niebawem miną więc dwa lata. Patrząc przez pryzmat czasu i obecnych wycen, można przewidywać, że jesteśmy blisko dołka. Nie twierdzę, że odbicie nastąpi zaraz. Istotne jest jednak to, że w 2019 r. sWIG80 powinien osiągnąć dno i rozpocząć trend wzrostowy, który rozpędzi się w 2020 r. — tłumaczy Tomasz Tarczyński, prezes Opoka TFI.

Sentyment i realia

— Jeżeli nasz scenariusz się sprawdzi, sWIG80 zacznie odrabiać straty w drugiej połowie 2019 r. — mówi Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji Investors TFI.

Jego zdaniem, w pierwszych tygodniach wzrost małych spółek może bazować wyłącznie na sentymencie inwestorów — wystarczy, by mający akcje nie chcieli ich sprzedawać ze względu na niskie wyceny. Przy charakterystycznej dla małych spółek niewielkiej płynności kursy podniesie sam spadek podaży.

— To myślenie życzeniowe. Obecne wyceny małych spółek można by uznać za niskie, gdyby się rozwijały i poprawiały wyniki. Jeśli wzrostu nie widać, taniość jest pozorna. Jeszcze kwartał lub dwa potrwa presja na wyniki, a bez wzrostu zysku na akcję na zwyżkę kursów nie ma co liczyć. Nie spodziewam się, by w 2019 r. doszło do czegoś więcej niż stabilizacji wyników — oponuje Zbigniew Porczyk, szef działu analiz Trigon DM.

Przyznaje jednak, że w drugiej połowie 2019 r. część inwestorów może rozgrywać uruchamianie programu PPK, co może wesprzeć również notowania małych spółek.

— Założenia PPK są takie, że program będzie oddziaływał głównie na większe spółki, ale jest oczywiście czynnikiem pozytywnym dla całej warszawskiej giełdy — komentuje Tomasz Tarczyński.

Słabość indeksu sWIG80 nie wzięła się jednak z sentymentu czy odpływu kapitału. Pierwotną przyczyną spadku notowań były wyniki finansowe. W segmencie małych spółek jest wiele firm produkcyjnych, które stały się ofiarami wzrostu gospodarczego. Zaszkodził im wzrost cen surowców na świecie i płac w Polsce. Ze względu na niską inflację nie były w stanie przerzucić większych kosztów na odbiorców produktów. Sytuacja na rynku surowców się uspokoiła, a wzrost płac już nie przyspiesza. Pojawił się jednak inny, lokalny, czynnik ryzyka.

— Bardzo dużo zależy od cen energii elektrycznej. Co się z nimi ostatecznie stanie, nikt nie jest w stanie przewidzieć — podkreśla Zbigniew Porczyk.

Niemcy nie zaszkodzą

W listopadzie 2018 r. spadła o 1,9 proc. względem października. Miesiąc wcześniej spadek wynosił w ujęciu miesięcznym 0,8 proc. W ujęciu rocznym produkcja przemysłowa zachodniego sąsiada skurczyła się w listopadzie aż o 4,7 proc. Tymczasem wiele małych polskich firm, w tym giełdowych, to po prostu poddostawcy niemieckiego przemysłu. Tomasz Tarczyński wyjaśnia, że spadek popytu z Niemiec oznacza presję na przychody polskich spółek, a tym samym dalszą erozję marż. Uważa jednak, że — paradoksalnie — przybliża nas to do odbicia indeksu sWIG80.

— Marże małych spółek spadały ze względu na rosnące koszty, głównie wynagrodzeń. Nie było jednak problemów z przychodami. Teraz, pojawią się problemy z przychodami, więc niedługo wszystko złe będzie za nami — mówi Tomasz Tarczyński.

Niektórzy wręcz lekceważą ostatnie dane z Niemiec.

— Informacje o produkcji przemysłowej były nieciekawe, ale były to dane historyczne. Spowolnienie w gospodarce chińskiej i niemieckiej trwa od roku. Jeśli nie będzie światowej recesji — a nie zakładam jej w 2019 r. — spowolnienie nie powinno trwać dłużej niż jeszcze 3-4 miesiące — twierdzi Jarosław Niedzielewski.

— Indeksy aktywności i miary mniej bazujące na nastrojach, a bardziej na rzeczywistych danych, pokazują, że koniec roku był w polskiej gospodarce całkiem niezły. Grudniowa produkcja powinna wzrosnąć o 5-7 proc. Po uwzględnieniu czynników sezonowych wzrost też powinien być nienajgorszy. Niemniej, cały czwarty kwartał 2018 r. był w Polsce bardzo dobry, bez żadnego wpływu spowolnienia w Niemczech, więc odczujemy go prawdopodobnie w pierwszym kwartale 2019 r. Popyt krajowy spowoduje jednak, że będzie on mniejszy, niż sugerują niemieckie dane — komentuje Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu