W połowie 2003 r. ze Świnoujścia do Kłajpedy po raz pierwszy popłynie statek przystosowany do transportu ciężarówek, otwierający autostradę morską między portami Polski i Litwy. Według ekspertów, z tej formy transportu skorzysta w ciągu roku około 14 tys. samochodów ciężarowych.
Od kilku lat trwają badania obciążenia dróg krajowych i międzynarodowych przez samochody ciężarowe, które najliczniej przemieszczają się trasami prowadzącymi z zachodu na wschód. Z uwagi na ogromne przeciążenie dróg, oraz niekorzystny wpływ olbrzymiej liczby ciężarówek na środowisko naturalne, Unia Europejska w specjalnej dyrektywie transportowej naciska kraje północnej Europy, głównie państwa Morza Bałtyckiego, do uruchomienia tzw. autostrad wodnych.
— Nie jest to żadna nowość w Europie. Z tej formy transportu korzystają już Niemcy, którzy drogą wodną z Kileu do Kłajpedy, czterema jednostkami typu ropax, przewożą od 60 do 70 tys. tirów i innych ciężkich samochodów z ładunkami rocznie. Obroty generowane na tej trasie sięgają kilkunastu milionów euro — mówi Dariusz Bernacki ze spółki akcyjnej Terminale Promowe w Szczecinie.
Uruchomienie tego typu linii z Polski ułatwi fakt, że Komisja Europejska doprecyzowała już definicję żeglugi kabotażowej, uprawianej przez statki o nośności do 6 tys. DWT. Określiła ją jako żeglugę morską bliskiego zasięgu, której celem jest przemieszczanie ładunków i pasażerów między portami usytuowanymi w Europie lub też między portami europejskimi i pozaeuropejskimi, leżącymi nad morzami okalającymi nasz kontynent. Żegluga kabotażowa to transport morski wzdłuż europejskich wód przybrzeżnych, łącznie z Turcją i północną Afryką, a także żeglugą śródlądową, jeśli jest powiązana z transportem morskim.
— Wraz z wydaniem dokumentu określającego europejską politykę transportową, KE proponuje utworzenie autostrad wodnych, których celem jest rozładowanie zatłoczonych dróg lądowych. Właśnie taki wodny szlak komunikacyjny postanowiliśmy utworzyć między portami w Świnoujściu i Kłajpedzie. Na razie na tej trasie będzie pływał jeden statek typu ropax, który jednorazowo pomieści na swoim pokładzie do 120 tirów i innych samochodów ciężarowych. Zakładamy, że w ciągu roku przewieziemy 14 tys. pojazdów. Spodziewamy się obrotów w granicach 6-7 mln EUR. Dziś trudno jeszcze prognozować wysokość zysku. Planujemy jednak, że w miarę upływu czasu i wzrostu zainteresowania tą formą transportu, zaczniemy wykorzystywać cztery jednostki, które będą zabierały towar z Niemiec do Rosji, zawijając do jednego z portów łotewskich. Takie połączenie morskie ma tym większe szanse powodzenia, że połnocno-zachodnia Polska zaliczana jest do grupy tzw. czterech wąskich gardeł transportowych Europy — dodaje Dariusz Bernacki.
W połowie listopada 2002 r. odbędzie się na Litwie do kolejne oficjalne spotkanie przedstawicieli ministerstw transportu oraz przedsiębiorców z obydwu państw. Jego celem będzie konkretyzacja projektu. Prawdopodobnie dojdzie również do wyboru przewoźnika. W grę wchodzą trzej armatorzy z Polski — Polska Żegluga Morska i Euroafrica ze Szczecina oraz Pol-Levant Linie Żeglugowe z Gdyni. Niewykluczone jednak, że na tej trasie pływać będą również statki armatorów łotewskich lub niemieckich.