Świt: 10 mln zł na restrukturyzację
Zakład Pracy Chronionej Świt z Warszawy rozpoczyna restrukturyzację przedsiębiorstwa. Spółdzielnia, produkująca opakowania z tworzyw sztucznych oraz spryskiwacze i atomizery dla przemysłu kosmetycznego i farmaceutycznego potrzebuje na wdrożenie programu 10 mln zł.
Około 10 mln zł kosztować będzie realizacja programu restrukturyzacji Zakładu Pracy Chronionej Świt z Warszawy. Obecnie Świt ma zagwarantowane około 4 mln zł z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.
Kilka źródeł
Spółdzielnia zamierza zwiększyć produkcję wyrobów dla przemysłów farmaceutycznego i kosmetycznego.
— Zamierzamy wdrożyć nowe technologie i wymienić istniejący park maszynowy, m.in. zaopatrzyć się w nowoczesne wtryskarki do form. Wartość inwestycji przekroczy 10 mln zł. Chcemy sfinansować nasze zamierzenia w kilku etapach. Obecnie mamy zapewnione z PFRON około 4 mln — mówi Antoni Gryboś, prezes ZPCh Świt.
Z własnych środków na modernizację zakład zamierza przeznaczyć 5 mln zł. Aby pozyskać brakujące ponad 1 mln zł, przedsiębiorstwo chce zaciągnąć kredyt bankowy.
Kryzys przejściowy
Jak twierdzi Antoni Gryboś, kłopoty finansowe firma ma już za sobą. Jeszcze na początku 2001 r. zakład nie wypłacał w terminie pensji pracownikom.
— Świt uruchomił w 2000 r. produkcję tub polietylenowych dla przemysłu farmaceutycznego i kosmetycznego. Moc produkcyjna zakładu wynosi 100 proc. Trzy czwarte produkcji przeznaczone jest na rynek krajowy, pozostała jej część trafia na rynki wschodnie. Coraz większe jest zainteresowanie naszymi wyrobami ze strony przedsiębiorców z krajów UE — tłumaczy Antoni Gryboś.
Złe perspektywy
Świt zatrudnia 600 osób, z czego 400 to osoby niepełnosprawne. Wśród nich znajduje się 230 pracowników o wysokim poziomie kalectwa. Są to ludzie umysłowo upośledzeni i psychicznie chorzy, dla których praca jest formą rehabilitacji.
— Sytuacja zakładów pracy chronionej nie napawa optymizmem. Tendencja do ograniczania ulg i preferencji, jakie do tej pory zakłady otrzymywały ze strony państwa, może doprowadzić do sytuacji, w której coraz trudniej będzie utrzymać zakłady — opowiada Antoni Gryboś.