Dwóch ubezpieczycieli należności postanowiło zareagować na rosyjskie embargo. KUKE ogłosiła obniżenie stawek ubezpieczeń i gwarancji, a Euler Hermes proponuje tańszą weryfikację kontrahentów.

Problem z limitami
Obniżki rzędu 20 proc. zaproponowane przez KUKE mają obowiązywać do końca pierwszego kwartału przyszłego roku. Dotyczą krótkoterminowych ubezpieczeń należności oraz gwarancji ubezpieczeniowych zapłaty należności związanych z akredytywami. Obydwa produkty są gwarantowane przez skarb państwa. Z propozycji mogą skorzystać przedsiębiorcy eksportujący towary objęte rosyjskim embargiem, których listę można znaleźć na stronie Ministerstwa Gospodarki. Niższe stawki obowiązują w przypadku 26 państw. Natomiast Euler Hermes oferuje posiadaczom ubezpieczeń należności o 50 proc. obniżone koszty sprawdzania wiarygodności i wypłacalności kontrahentów w ponad 240 krajach. Propozycja nie ogranicza się tylko do przedsiębiorców poszkodowanych embargiem, ale dotyczy wszystkich firm, które działają w branży rolno-spożywczej — zarówno obecnych, jak i nowych klientów spółki. Akcja nie ma też na razie ograniczeń czasowych. Sam koszt weryfikacji kontrahenta to zazwyczaj kilkaset złotych. Polisa może kosztować od kilku tysięcy do miliona złotych. Jest to uzależnione od skali objętych nią obrotów.
— Dobrze, że ubezpieczyciele zauważyli problem z embargiem i reagują na niego, ale ich propozycje to raczej gesty niż rzeczywiste wsparcie. Problemem przedsiębiorców nie są stawki ubezpieczeń, tylko brak dostępności limitów kredytowych. Nie jest też dla nich ograniczeniem koszt weryfikacji kontrahentów, który kształtuje się na poziomie 200-300 zł — komentuje Marcin Olczak, dyrektor działu ryzyka kredytowego w firmie brokerskiej Marsh.
— Te obniżki nie mają żadnego znaczenia. Ubezpieczamy 95 proc. należności i weryfikacja kontrahentów to dla nas praktycznie żaden koszt. Zaproponowaną przez KUKE 20-procentową obniżkę cen polis można odbierać jako miły gest, ale w rzeczywistości ta oferta jest nadal bardzo droga. Kilka razy droższa niż u komercyjnych ubezpieczycieli. Poza tym branża spożywcza pamięta, że jeszcze zanim zaczęły się walki na wschodzie Ukrainy, a tylko trwały zamieszki na Majdanie, KUKE jako pierwsze wycofało się z ubezpieczeń kontrahentów z Ukrainy — dodaje Paweł Gaca, wiceprezes Spółdzielni Mleczarskiej Spomlek.
W branży mięsnej propozycje ubezpieczycieli też nie robią wrażenia.
— Każda pomoc jest ważna. Nie można jednak mieć złudzeń, że wsparcie udzielone przez zewnętrzne instytucje rozwiąże wszystkie obecne problemy eksportowe polskich firm. Tu kluczowe są indywidualne kompetencje spółek: jakość produktów, kontakty handlowe czy strategia marketingowa — mówi Rafał Oleszak, wiceprezes PKM Duda.
Polityki kredytowej nie poluzują
Robert Dunaj z Euler Hermes tłumaczy, że jego firma chciała zwrócić uwagę klientów na konieczność poszukiwania nowych rynków zbytu.
— Obniżka składki ubezpieczeniowej robiłaby większe wrażenie, ale jako towarzystwo ubezpieczeniowe moglibyśmy tego nie przeżyć. Poza tym nasi klienci są różni. Niektórzy mają 3-4 tys. odbiorców i w ich przypadku opłaty za ocenę ryzyka kredytowego kontrahentów bywają znaczące. Przede wszystkim, rosyjskie embargo zostało jednak wprowadzone niedawno i prawdziwe problemy zaczną się pojawiać dopiero za kilka tygodni, a nawet miesięcy, gdy nadpodaż doprowadzi do spadku rentowności — zaznacza Robert Dunaj.
Zdaniem rynkowego praktyka, obniżki rentowności nie da się jednak uniknąć.
— Ze sprzedażą masy towaru, której nie mogą sprzedać do Rosji, firmy spożywcze sobie poradzą. Główny problem tkwi w tym, że marże uzyskiwane na Wschodzie były atrakcyjniejsze niż na innych rynkach eksportowych, podkreśla Paweł Gaca. Zdaniem Marcina Olczaka, ubezpieczyciele przysłużyliby się przedsiębiorcom poszkodowanym embargiem, blisko współpracując ze stowarzyszeniami producentów czy eksporterów przy weryfikacji bazy potencjalnych kontrahentów z alternatywnych rynków, np. Wielkiej Brytanii czy Kanady — czyli tam, gdzie znajdują się potencjalni nabywcy polskich jabłek.
— Wskazanie wiarygodnych kontrahentów z określeniem możliwego limitu — nawet nie maksymalnego, tylko średniego — nie tylko ułatwiłoby polskim firmom znalezienie nowych partnerów handlowych, ale również przyspieszyłoby proces zawierania umowy sprzedaży — mówi Marcin Olczak.
To jedyna alternatywa dla pojawiających się postulatów, że ubezpieczyciele powinni poluzować procedury oceny ryzyka. To ostatnie jest dla nich znacznie trudniejsze.
— Być może po stronie KUKE takie działania byłyby możliwe z uwagi na misję tego podmiotu, ale tylko w ograniczonym zakresie. Trzeba pamiętać, że limity kredytowe są informacją o wiarygodności odbiorców, a to oznacza, że zbyt liberalna polityka w tym zakresie mogłaby wprowadzać w błąd polskie firmy — mówi Marcin Olczak. Oprócz KUKE i Euler Hermes udogodnienia dla eksporterów może wprowadzić jeszcze Coface.
— Rozważamy wprowadzenie dodatkowych udogodnień dla eksporterów — informuje Szymon Wiliński, zastępca dyrektora handlowego w Coface. Atradius nie ma takich planów.
— Nasza rola nie polega na jednorazowych akcjach, tylko rzetelnym, stałym i konsekwentnym działaniu ułatwiającym odnalezienie się naszym przedsiębiorcom na zagranicznych rynkach — twierdzi Paweł Szczepankowski, dyrektor zarządzający Atradius w Polsce.